Game #10: porażka z Houston

Pewnych rzeczy nie da się kontrolować. Jedną z nich jest zdrowie Pelicans, które w tym sezonie nie różni się niczym od wielkiego pecha Pels z minionych lat.

Tuż przed meczem z Rockets ogłoszono, iż Brandon Ingram opuści mecz z powodu kontuzji kolana, oficjalnie zostając ostatnim nominalnym starterem Pels, który doznał kontuzji w tym sezonie. Przed 10 meczem. Przetrzebieni Pels od początku jednak postawili się Rockets i nie grali źle. Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana i dopiero Rockets odskoczyli w końcówce, kończąc kwartę z siedmioma punktami przewagi. Od tego czasu, ten mecz był tylko nieustanną wymianą punktów – Rockets stale mieli mały zapas, lecz Pels nie pozwalali im zbudować sobie większej przewagi. Pels grali dobrze, ale nie potrafili wykorzystywać swoich sytuacji wtedy, gdy miało to największe znaczenie. Jrue Holiday, choć dobrze rozgrywał w tym meczu, zwłaszcza w drugiej połowie, po raz kolejny miał problemy ze zdobywaniem punktów, a bez niego Pels nie mieli po prostu dość talentu na Hardena i Houston. Wynik końcowy, 116-122.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #9: Przełamanie w Charlotte

New Orleans Pelicans wygrali drugie spotkanie w tym sezonie, przeciwko Charlotte Hornets 115 – 110. Spotkanie nie należało do najprzyjemniejszych do oglądania, a obydwie drużyny wyglądały jak gdyby chciały oddać zwycięstwo rywalowi. Pelicans stracili piłkę aż 26 razy w tym sezonie – ostatni raz zespół, który stracił piłkę tak wiele razy i wygrał spotkanie zrobił to w 2001 roku i byli to Vancouver Grizzlies.

Pelicans musieli sobie radzić dzisiaj bez Lonzo Balla, który od kilku dni zmaga się z drobną kontuzją mięśnia przywodziciela. Lonzo twierdził, że kontuzji doznał jeszcze w meczu w Oklahoma City, a w spotkaniach z Brooklynem i Toronto walczył z bólem.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #8: Seria porażek trwa

New Orleans Pelicans po prostu nie potrafią wygrać meczu koszykówki w tym sezonie. Nawet jeśli dobrze spiszą się na boisku, póki co nie ma szans aby wygrali mecz. Dzisiaj w nocy spotkali się już drugi raz w tym sezonie przeciwko Toronto Raptors i drugi raz to Mistrzowie NBA spisali się lepiej. Pelicans przegrali 122 – 104, a w pewnym momencie przewaga Raps dobiła do 29 punktów.

W tym meczu nic nie chciało się ułożyć po myśli Pelikanów. Dobrze wypracowane rzuty nie zamieniały się w punkty – seryjnie pudłowali Josh Hart, Jrue Holiday, Brandon Ingram, a Frank Jackson spudłował nawet dwa layupy z rzędu. Pytanie na ile to pech, na ile problem mentalny, a na ile brak umiejętności.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #6: porażka w Oklahomie, kontuzja Ingrama

Po bardzo przeciętnym występie i nawale zmarnowanych szans, New Orleans Pelicans przegrali w Oklahomie z tamtejszymi Thunder.

Inicjatywę już od początku meczu przejęli Thunder, szybko wychodząc na prowadzenie 10-2. Pels mieli duże problemy ze wstrzeleniem się w to spotkanie, a ich ofensywa wyglądała bardzo przeciętnie. Dzięki trochę lepszej defensywie udało im się pozostać w zasięgu Thunder, lecz do końca kwarty nie byli w stanie wyjść na prowadzenie, ani nawet wyrównać. Drugą kwartę Pels rozpoczęli od naprawdę dobrej gry w defensywie, ograniczając Thunder do ledwie 4 punktów w pięć minut, dzięki czemu udało im się objąć prowadzenie. Obudziło to jednak Thunder i rozpoczęło wymianę punktów, która trwała aż do końca połowy. Pels stracili jednak Brandona Ingrama, który został uderzony w głowę i tego dnia już nie wrócił do gry.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #5: Nie tacy straszni, jak ich malują…

New Orleans Pelicans wyszli dzisiejszej nocy z jedną misją – zamknąć usta hejterom. Po meczu przeciwko Golden State Warriors w mediach rozbrzmiała burza i fala krytyki na drużynę z Nowego Orleanu – wymienić Jrue Holidaya, zwolnić Alvina Gentry’ego, byli zawodnicy Lakers bez postępu, po co grać tak szybko, gdzie ta obrona, brak personelu. Po wygranej z Denver Nuggets – drużyny, która w tym sezonie chce walczyć o mistrzostwo – te głosy nieco ucichły.

Pelicans wygrali 107 – 122 i był to popis dominacji – zarówno w ataku, ale przede wszystkim w obronie. Jrue Holiday wrócił po dwumeczowej absencji do gry i nadał drużynie defensywny ton – zatrzymał graczy, których dzisiaj bronił na poniżej 10% z gry. Jamal Murray, Gary Harris nie mieli dzisiaj łatwo. Nawet kilkakrotnie Paul Millsap przekonał się o tym, jak dobrym obrońcą jest Jrue.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #4: Fatalny mecz przeciwko Warriors

Golden State Warriors przyjechali do Nowego Orleanu jako rozbita drużyna, która noc wcześniej została upokorzona przez Oklahoma City Thunder. Warriors w swoim drugim meczu back-to-back mieli wyznaczone jedno zadanie od Steve’a Kerra – walczyć i zapieprzać. To wystarczyło, aby dać lekcję niedoświadczonej drużynie Pelicans, która uległa w fatalnym stylu 134 – 123.

Już pierwsze minuty były znakiem ostrzegawczym, że coś jest nie tak i należy szybko interweniować. Alvin Gentry wziął bardzo szybkie dwa czasy na żądanie i był w furii patrząc na to, co robią jego podopieczni. Nieprzygotowane rzuty, odpalone trójki z rękawa, a przede wszystkim zero zaangażowania i dyscypliny w obronie. Warriors wcale nie byli dzisiaj bardziej utalentowaną drużyną, byli po prostu bardziej waleczni.CZYTAJ WIĘCEJ