Stan van Gundy nowym trenerem Pelicans

Po dwóch miesiącach od zwolnienia ze stanowiska trenera Alvina Gentry’ego, New Orleans Pelicans znaleźli jego następce. Siódmym trenerem w historii organizacji zostanie Stan Van Gundy, który po nieudanej przygodzie w Detroit Pistons będzie miał szansę odbudować swoją reputację przy pomocy młodzieży z Nowego Orleanu.

61-letni head coach kupił zarząd Pelicans swoimi wcześniejszymi sukcesami w Orlando, gdzie stworzył fantastyczny zespół ułożony pod dominującego pod koszami Dwighta Howarda. W sezonie 2008-09 poprowadził zespół Magic aż do samych Finałów NBA, gdzie przegrali z Los Angeles Lakers. Van Gundy to coach z defensywnym nastawieniem, który wprowadzi do szatni powiew świeżości, ale również dyscyplinę i konkretną organizację gry. Coś, czego brakowało gdy zespołem dowodził Alvin Gentry.CZYTAJ WIĘCEJ

Raport: Alvin Gentry ze zgodą na obecność w Orlando

Od kilkunastu dni pobyt Alvina Gentry’ego w „bańce” stworzonej przez NBA w Orlando w celu kontynuacji sezonu stał pod wielkim znakiem zapytania. Osoby w wieku powyżej 65 lat zostały uznane jako szczególnie narażone na działanie koronawirusa, wobec czego NBA postanowiło nie narażać takich członków sztabu czy też personelu drużyn.

Trener Pelicans ma dokładnie 65 lat i liga przez dłuższy czas rozpatrywała czy Alvin Gentry powinien pojawić się ze swoją drużyną w ośrodku Disney World. Sam zainteresowany zapierał się, że nie widzi innej opcji i chce trenować swój zespół. Ostatecznie NBA przychyliło się do tej prośby. Rozpatrywana jest wciąż obecność Mike’a D’Antoniego oraz Gregga Popovicha z Rockets i Spurs, którzy również są w strefie ryzyka.CZYTAJ WIĘCEJ

Raport: Sindarius Thornwell dołączy do Pelicans w Orlando

New Orleans Pelicans postanowili skorzystać z prawa dołączenia jeszcze jednego zawodnika na restart sezon w Orlando. Alvin Gentry będzie miał do dyspozycji Sindariusa Thornwella, który najprawdopodobniej zostanie powołany w miejsce któregoś z aktualnych graczy Pelikanów.

Thornwell w przedwcześnie zakończonym sezonie występował na parkietach G-League dla Rio Grande Valley Vipers. W 40 meczach wyszedł w pierwszej piątce 26 razy i notował średnio 9.2 punktów, 5.3 zbiórek, 4.6 asyst i 1.4 przechwytu w 29 minut na boisku. To mierzący 6-4 combo guard, który dobrze czuje się z piłką w dłoni i potrafi kreować dla innych. W sezonie 2017-18 i 18-19 zbierał doświadczenie w LA Clippers, gdzie pełnił rolę głębokiego rezerwowego.CZYTAJ WIĘCEJ

NBA ogłosiło oficjalny terminarz restartu ligi

Koszykarze NBA oficjalnie wracają do gry już 30 lipca w Orlando. New Orleans Pelicans mają zaszczyt otworzyć te nadzwyczajne rozgrywki po przerwie związanej z pandemią koronawirusa. Liga wyznaczyła Pelicans i Jazz jako dwie drużyny, które jako pierwsze staną na parkiecie w Walt Disney World.

Pelicans zagrają w sumie osiem uzupełniających spotkań. Jeśli sezon zakończą ze stratą 4 meczów do 8. miejsca Konferencji Zachodniej to dostaną szansę uczestnictwa w play-in, które miałyby rozwiązać sprawę ostatniego miejsca w playoffs. Drużyna z 8. miejsca musiałaby wygrać jeden mecz, natomiast drużyna z 9. miejsca wygrać dwukrotnie. Wobec tego Pelicans – mimo tylko ośmiu spotkań i 4.5 meczowej straty wciąż mają szansę na udział w playoffs.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #11: Genialny Jrue i zwycięstwo z Clippers

Jrue Holiday wreszcie wylądował. New Orleans Pelicans prowadzeni przez swojego lidera wygrali z jedną z najlepszych drużyn w lidze – LA Clippers. Obie ekipy były przed dzisiejszym pojedynkiem bardzo osłabione – Pelicans z kontuzjowanych graczy mogliby ułożyć porządną piątkę – Lonzo Ball, Josh Hart, Brandon Ingram, Zion Williamson i Jahlil Okafor. Po stronie Clippers nie zagrał Kawhi Leonard i Patrick Beverley. Ostatecznie Jrue zagrał najlepszy mecz w tym sezonie i był absolutnie najlepszym zawodnikiem na parkiecie, a Pelicans wygrali 127 – 132.

O tym, że to będzie dobry mecz Jrue Holidaya powiedziała nam już pierwsza połowa, gdzie zdobył 24 punkty, trafiając 10-12 z gry i 3-3 za trzy. Był genialny. Pelicans wygrali tę część spotkania 59 – 72 i wydawało się, że wszystko idzie ku łatwej wygranej, mimo iż po stronie Clippers wrócił Paul George i wyglądał również bardzo dobrze.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #10: porażka z Houston

Pewnych rzeczy nie da się kontrolować. Jedną z nich jest zdrowie Pelicans, które w tym sezonie nie różni się niczym od wielkiego pecha Pels z minionych lat.

Tuż przed meczem z Rockets ogłoszono, iż Brandon Ingram opuści mecz z powodu kontuzji kolana, oficjalnie zostając ostatnim nominalnym starterem Pels, który doznał kontuzji w tym sezonie. Przed 10 meczem. Przetrzebieni Pels od początku jednak postawili się Rockets i nie grali źle. Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana i dopiero Rockets odskoczyli w końcówce, kończąc kwartę z siedmioma punktami przewagi. Od tego czasu, ten mecz był tylko nieustanną wymianą punktów – Rockets stale mieli mały zapas, lecz Pels nie pozwalali im zbudować sobie większej przewagi. Pels grali dobrze, ale nie potrafili wykorzystywać swoich sytuacji wtedy, gdy miało to największe znaczenie. Jrue Holiday, choć dobrze rozgrywał w tym meczu, zwłaszcza w drugiej połowie, po raz kolejny miał problemy ze zdobywaniem punktów, a bez niego Pels nie mieli po prostu dość talentu na Hardena i Houston. Wynik końcowy, 116-122.CZYTAJ WIĘCEJ