5on5: Podsumowanie sezonu 2011/2012 vol.2

New Orleans Hornets zakończyli sezon z bilansem 21-45 i nie udało się im zakwalifikować do fazy Play-Offs. Hornets.pl postanowiło zorganizować Redakcyjne „5 on 5”, które podsumuje w kilku słowach sezon 2011/2012. Spójrzcie jak każdy z nas ocenia rozgrywki i czy widzi szansę, aby już wkrótce walczyć o najwyższe trofea.

Rafał Kamieński

1. Jak oceniasz sezon 2011/2012?

Tego sezonu chyba nie można ocenić dobrze. Dla New Orleans Hornets był to jeden z najgorszych rozgrywek w historii organizacji, a jedynym celem był/jest mocno obsadzony Draft 2012. Sezon był dla nas po prostu rokiem straconym, a przed Dellem Dempsem bardzo ciężkie lato, aby przywrócić „Szerszenie”(?) w przyszłym sezonie do fazy Play-Offs. Szczęście w nieszczęściu Nowy Orlean ma świetnego coacha, którym jest Monty Williams. Ten człowiek zajął 11-te miejsce w drodze po Trenera Roku (najwyżej ze wszystkich trenerów, którzy ze swoją drużyną nie weszli do POs) i powinien zostać z tą drużyną na długie lata, jeżeli oczywiście się nie wypali. Przez cały sezon rotował składem i dokładnie przyglądał się młodym graczom, którzy za kilka lat mogą świadczyć o sile tego zespołu. Monty już teraz dokładnie wie, kto powinien zostać z nim za rok, a z kim Dell Demps powinien się pożegnać. Kolejnym OGROMNYM plusem jest nowy właściciel – Tom Benson. Ten bogaty właściciel New Orleans Saints i teraz również Hornets może zupełnie odmienić losy tej ekipy.

2. Największe zaskoczenie?

Cały sezon był ogromnym zaskoczeniem. Jeszcze w lato myślałem, że New Orleans Hornets uda się zatrzymać Chrisa Paula i stworzyć wokół niego mistrzowski team – tak się jednak nie stało, ale kto wie, może to była lepsze decyzja, niż zostawienie CP3 w Luizjanie. Zaskoczyła mnie również postawa kilku graczy takich jak – Jason Smith, Jarrett Jack, Greivis Vasquez. Całe to trio poczyniło ogromnypostęp w tym roku, a Smith i Vasquez zostaną z nami na dłużej – jestem tego pewien i jestem z tego faktu bardzo zadowolony. Jeżeli młody Jason i Greivis porządnie przepracują lato 2012 to mogą spokojnie walczyć o spore minuty w rotacji Monty’ego Williamsa, który jak wiemy – nie lubi obsadzać pierwszej piątki stałymi zawodnikami. Young and wild!

3. Największe rozczarowanie?

Najgorsze co może stać się w sporcie – kontuzje. Cały zespół New Orleans Hornets był prześladowany przez liczne kontuzje. W pierwszym składzie, który miał obowiązywać przez cały sezon „Szerszenie” wystąpiły tylko dwukrotnie – na początku sezonu. Eric Gordon, Emeka Okafor, Xavier Henry i później również Jason Smith, Jarrett Jack, Carl Landry czy Trevor Ariza. Jak sami widzicie – Monty Williams w rozgrywkach 2011/2012 miał częściej do czynienia z zawodnikami D-League niż graczami NBA. Jeżeli jednak spojrzeć na to z drugiej strony – zawodnicy mają więcej czasu w tej chwili na odpoczynek i na lepszy start w przyszłym sezonie. Hornets zyskają również wyższy pick, a już za rok będziemy startować z młodymi i genialnymi graczami. Gra „Szerszeni” nie wyglądała również aż tak źle, jak początkowo wskazywał na to bilans drużyny i jeżeli zespół byłby zdrowy to moglibyśmy spokojnieznaleźć się w połowietabeli na Zachodzie.

4. Co czeka New Orleans Hornets w następnym sezonie?

Przede wszystkim przebudowa, przebudowa i jeszcze raz przebudowa. Do Luizjany spłynie młodzież i gracze, którzy będą musieli zyskać doświadczenie. Monty Williams będzie miał bardzo trudne zadanie, aby tych „młodych-gniewnych” dobrze wprowadzić na parkiety NBA i aby już wkrótce mogli razem z nim walczyć o najwyższe lokaty. Za rok możemy oglądać nasz zespół i nie widzieć nic z tego co oglądaliśmy kilka lat temu z Davidem Westem i Chrisem Paulem w składzie. Mogę również śmiało stwierdzić, iż „Szerszenie” powalczą za rok o Play-Offs, bowiem jest ich na to stać – zdecydowanie!

5. Co New Orleans Hornets powinni zrobić w lato, aby wrócić do elity na Zachodzie?

Poważnie zastanowić się nad tym kogo wybrać w Drafcie 2012. Draft w tym roku jest bardzo silnie obsadzony, ale jak to zwykle się zdarza, niektórzy zawodnicy po prostu mogą nie wejść odpowiednio w NBA i stać się jedynie role-playerami, albo i gorzej. Andre Drummond może stać się nowym Kwame Brownem, a Thomas Robinson może zostać już jedynie na aktualnym poziomie. Drugą najważniejszą częścią lata powinno być podpisanie Erica Gordona, który jak jest zdrowy jest zdecydowanie w czołówce tej ligi. Jest to tzw. scoring-machine i człowiek, który posiada niezwykłą lekkość w zdobywaniu punktów. Eric Gordon, dwójka graczy z Draftu 2012 oraz Jason Smith, Greivis Vasquez, Al-Farouq Aminu czy Gustavo Ayon – to będzie niesamowicie ciekawy sezon!

Patryk Pankowiak

1. Jak oceniasz sezon 2011/2012?

Szczerze mówiąc to sezon 2011/2012 bardzo trudno ocenić. Nie można go jednoznacznie zdefiniować. Dlaczego? A dlatego, że Hornets pozyskali młodych, gniewnych, utalentowanych, a co najważniejsze bardzo dobrze rokujących – koszykarzy. Możliwe, że przeciętny człowiek, który nie interesuję się ekipą z Luizjany, nawet tego nie zauważył, ale skoro Eric Gordon powraca po kontuzji, bez brody i kul, w kwiecie wieku, to wiec, że coś się dzieje. Ale z drugiej strony Hornets wygrali tylko 21 spotkań, przegrywając 45. Jedno ale, „Szerszenie” to zespół, który musiał radzić sobie przez większość sezonu bez swoich liderów. Kontuzje niestety nas nie oszczędzały. Emeka Okafor, Eric Gordon, Carl Landry, Jarrett Jack, Gustavo Ayon, Trevor Ariza. Ci wszyscy panowie wypili w tym sezonie na ławce sporo herbatek, rozmawiając przy tym o pomarańczowej piłce i ile jeszcze czasu będą dostawać pieniądze „za darmo”. Ale cóż, pech to pech, tak widocznie musiało być…

2. Największe zaskoczenie?

Bardzo trudne pytanie. Zaskoczył mnie przede wszystkim Jarrett Jack. Dawny rozgrywający Toronto Raports, po odejściu Chrisa Paula został „doładowany” od nowa. Jack w obecnym sezonie był jednym z liderów Hornets, aż do czasu pechowej kontuzji. Ale tak i tak polepszył znacząco swoje zdobycze. Sympatyczny Jarrett zdobywał w tym sezonie średnio na mecz 15.6 punktów, rozdawał 6.3 asyst i zbierał 3.9 piłek. Dla porównania 8.5 punktów i 6 asyst w sezonie 2010/2011. Jeden z większych progresów w całym NBA. Kolejnym zaskoczeniem jest postawa Jasona Smitha. Podkoszowy Hornets zalicza swój najlepszy sezon w historii, zdobywając blisko 10 punktów i 5 zbiórek na mecz. Co więcej, jestem pewien, że z tego chłopaka będziemy mieć jeszcze spory pożytek. Swoją drogą, jestem ciekaw jak na to pytanie odpowiedzą moi koledzy (hehe).

3. Największe rozczarowanie?

Co mnie rozczarowało? Kontuzje, kontuzje i kontuzje… Gdyby nie ten element, to  możliwe, że teraz walczylibyśmy w Playoffach… Szkoda, że to wszystko tak się potoczyło, ale jak to się mówi „co nas nie zabiję, to nas wzmocni”. Zaistniała sytuacja nie zabiła Hornets, więc pozostaje tylko to drugie. Oczywiście mógłbym napisać, że zawiodłem się na Ericu Gordonie, ale z drugiej strony on sam nie kontuzjował sobie kolan, nie umyślnie opuścił 3/4 sezonu zasadniczego. Wina nie leży więc po stronie utalentowanego, dawnego zawodnika Clippers. Wybaczmy mu absencję, przeczuwam, że za rok będzie jednym z najlepszych zawodników młodej generacji w NBA! Jeśli oczywiście kolana nie dadzą o sobie ponownie znać…

4. Co czeka New Orleans Hornets w następnym sezonie?

Spory progres, świetlana przyszłość i nie mówię tego tylko dlatego, że jestem wiernym fanem Hornets. Piszę to bo czuję, a w sumie to jestem pewien, że tak będzie. Z jakiego powodu? A takiego, że Hornets bez swoich liderów, wygrali 21 spotkań, kiedy to wielkie i wzmocnione Miami Heat daje ograć się 34 punktami Washington Wizards. True Story. Mało? New Orleans Hornets to nadal jedna z najlepiej broniących drużyn w NBA, dlaczego? Bo trenerem jest Monty Williams. Wybiegnijmy teraz chwilę w przyszłość. Wyobraźmy sobie kim byliby Hornets po wydraftowaniu Anthon’ego Davisa! Bestia, która w toku myślenia i schematach coacha Williamsa byłaby strzałem w setkę!

5. Co New Orleans Hornets powinni zrobić w lato, aby wrócić do elity na Zachodzie?

Co Hornets powinni zrobić? Sumiennie przepracować okres przygotowawczy (lato). Wyleczyć stare i zrobić wszystko by zabezpieczyć się przed kolejnymi – kontuzjami. Swoją drogą to od słowa „kontuzja” jakoś automatycznie robi mi się ciężej na sercu… Przede wszystkim musi powstać jeszcze jedna, bardzo ważna rzecz, przysłowiowa chemia. Graczom i trenerom polecam dużo rozmów, wspólne wypady na (sporadyczne) treningi, miasto i tym podobne. Następnie przydałoby się wreszcie trochę szczęścia, ale to akurat, nie zależy już od nikogo. Ale z drugiej strony… jak to się mawia, szczęściu zawsze można pomóc. Let’s go Hornets!

Przemysław Izdebski

1. Jak oceniasz sezon 2011/2012?

Sezon ogólnie był wyjątkowy. Najpierw lokaut, potem sprzedaż CP3, plaga kontuzji. Mimo wszystko rozgrywki możemy zaliczyć do wielkiego rozczarowania. Wiele sobie obiecywałem, a skończyło się jak wszyscy wiemy – słaby sezon, porażki i wyczekiwanie na Draft 2012, który ma zmienić całkowicie zespół z Luizjany.

2. Największe zaskoczenie?

Jason Smith. Ten chłopak zrobił ogromny postęp w tym sezonie. Wyróżniał się prawie w każdym meczu ”Szerszeni” z wyjątkiem tych gdy grał Gordon, kiedy to Eric brał cały ciężar na swoje barki i grał jak prawdziwy lider. Myślę, że jeżeli w następnym sezonie będzie dostawał sporą liczbę minut to i progres zrobi jeszcze większy, a my będziemy cieszyć się z każdej minuty jaką spędzi na parkiecie.

3. Największe rozczarowanie?

Mimo wszystko Eric Gordon. Jeśli gra jest wszystko idealnie i jest liderem z prawdziwego zdarzenia. Punktuje rywali, potrafi w pojedynkę wygrać mecz, ale… jego kolana. Mam nadzieję, że za rok będzie z nim i jego kolanami wszystko dobrze i Eric będzie grał na miarę poziomu All-Star, bo przecież po to został sprowadzony za Chrisa Paula, prawda?

4. Co czeka New Orleans Hornets w następnym sezonie?

Może być tylko lepiej, wysokie picki w jakże silnym Drafcie 2012, zdrowy Eric Gordon i nowy właściciel. Tom Benson mimo iż ma już 84-lata to myślę, że za jego kadencją ‚”Szerszenie” powrócą i powalczą już za rok w Play-Offs.

5. Co New Orleans Hornets powinni zrobić w lato, aby wrócić do elity na Zachodzie?

Podpisać nowy kontrakt z Ericem Gordonem i dobrze trafić w Drafcie, bo od tych dwóch rzeczy zależy przyszłość drużyny z Luizjany. Eric Gordon ma ambicje na najlepszego zawodnika w lidze i na lidera drużyny, a dwójka nowych graczy z Draftu mogą dopełnić to czego Ericowi po prostu brakuje.

  • mike

    Widzę, że wszyscy stawiają na Gordona. A ja nie jestem przekonany czy budowanie wokół niego drużyny to dobry pomysł. Jeżeli już teraz ma poważne kłopoty z kolanami, to co będzie za kilka lat? Tutaj cudów nie ma, jeżeli ma być kluczową postacią w naszym zespole, musi być przygotowany na dużo minut na parkiecie. I to na najwyższych obrotach. Jego kolana dostaną wycisk. Nie chcę krakać, ale obawiam się wizji, w której po świetnym sezonie Gordon łapie kontuzję i w PO musimy sobie radzić bez niego. I kończymy zabawę na pierwszej rundzie. Ja bym nie oddawał przyszłości naszej drużyny w ręce ( nogi ) kogoś takiego. Cała nadzieja w drafcie. A Smith’a od początku widziałem w pierwszej piątce 😉 Za West’em już w ogóle nie tęsknię.

  • Patryk Pankowiak

    Po 1. nie takim tonem… A po 2. to czemu BARDZO ZŁY? 🙂 Hornets też musieli sobie radzić bez swoich podstawowych zawodników i jakoś trzymali wyniki, a Miami już nie. Wydaje mi się, że tyle w temacie.

    PS

    Wiadomo, że nie można porównywać BIG 3 z kontuzjowanymi „Szerszeniami”, ale coś w tym prawdy jest.

  • Zyzol

    Pankowiak nie wyjeżdżaj z tym Miami bo to BARDZOO ZŁY przykład….. Juz o tym gadaliśmy 😉