„Derby” dla Pelicans

Spotkania pomiędzy New Orleans Pelicans a Charlotte Hornets zawszę będzie miała swój „smaczek”, przypominający rozgrywanie meczu derbowego. Chyba nie muszę wyjaśniać dlaczego. Nie wtajemniczając się przejdźmy do spotkania bowiem Pelicans zagrali zdecydowanie lepszy mecz niż w Memphis i odnieśli drugie zwycięstwo w sezonie 100:91. Liderem zespołu po raz kolejny był Anthony Davis notując 24 punkty i 13 zbiórek.

Aż 6 zawodników gospodarzy potrafiło zdobyć dwucyfrową liczbę punktów. Może was rozczaruje ale nie.. Nie ma w niej Erica Gordona, który rozegrał ZNÓW słabiutkie spotkanie.28 minut gry, 4 punkty, 2 asysty 0/6 z gry! Nie tego się spodziewaliśmy po człowieku, który ma maksymalny kontrakt.

Double-double prócz AD zanotował także Tyreke Evans (16 punktów, 10 zbiórek, 5 asyst). Wydaje mi się, że Reke złapał zdecydowanie dobrą formę i obok Davisa to najlepszy gracz Pelicans na początku sezonu. Jrue Holiday dorzucił także 16 punktów i 9 asyst. Omer Asik (10 punktów, 11 zbiórek). Z ławki najskuteczniejszy był oczywiście Ryan Anderson (16 punktów, 3 zbiórki, 2 asysty). Na pochwałę zasługuje także skreślany przez wielu Austin Rivers (12 punktów, 5 zbiórek i 3 asysty).

Po stronie gości z Charlotte najwięcej punktów zanotował rezerwowy Gary Neal (21 punktów, 6 zbiórek) oraz Al Jefferson (20 „oczek” i ledwo 5 zbiórek). Słabsze spotkanie rozegrał Lance Stephenson (2 pkt, 7 zbiórek, 1/6 z gry)

New Orleans Pelicans odnieśli pierwsze w historii zwycięstwo na Hornets. Miejmy nadzieję, że będzie ich jak najwięcej. Kolejny mecz Pels dopiero w sobotę a rywalami będą mistrzowie NBA – San Antonio Spurs.

  • Rydzu

    Rivers zagrał naprawdę na fajnym poziomie. Gordon gra fatalnie, nie rzuca i dużo traci (jest 7/34 z gry w 4 meczach). Zgadzam się, że powinien usiąść na ławce. Ja nigdy nie byłem jakoś negatywnie do niego nastawiony. Zawsze oceniałem go przez pryzmat gry i o ile kiedyś oczekiwałem więcej, bo był jakiś niedosyt, o tyle teraz jestem mimo wszystko w szoku, że gra tak słabo. Fajnie, że wygrali z Hornets. Jedyna rzecz co mnie na początku lekko raziła to sporo offensów. Jednak można się spodziewać gry Evansa do kosza i drużyny to zdaje się przewidują ;] Przydałoby się zwycięstwo z kimś mocnym, San Antonio? ;]

  • mike

    Nie wiem jak wam, ale jakoś dziwnie kibicowało mi się przeciwko Hornets. Taki wewnętrzny konflikt 😉 Zwycięstwo cieszy, postawa Gordona… eeee zastanawia. Chyba to jest ten moment, w którym powinien trochę posiedzieć na ławce i odpocząć od gry. Rivers z powodzeniem go zastąpi.