Game #16: wstyd, hańba, ośmieszenie

O takich występach aż szkoda pisać. Wstyd, hańba, ośmieszenie – różnie można go streścić w jednym słowie. Wyjazd Pelicans do Denver zupełnie się nie udał i z tego powodu Pels wrócili do 0.500, przedłużając tylko swoją agonię przeciwko mocniejszym zespołom.

Już początek zwiastował tragedię dla zespołu Alvina Gentry’ego, gdyż żaden szanujący zespół nie traci 20 punktów w pierwsze cztery minuty spotkania. Nie tylko defensywa zapomniała wyjść na Q1, gdyż kwarta zakończyła się skromnym 37-19 dla Nuggets.

Druga kwarta to jedyny moment godny pochwały dla Pels. Wygrali ją 10 punktami, głównie dzięki solidnej grze Jrue Holidaya. I tyle dobrego. Na drugą połowę obrona postawiła w ogóle wyjechać z Kolorado. Bo jak inaczej wyjaśnić 82 punkty w niej zdobyte przez gospodarzy? Pelicans mieli dobre posiadania w obronie, ale Nuggets i tak trafiali. Mieli też tragiczne posiadania, w których Nuggets, ku zaskoczeniu nikogo, trafiali.

Koniec końców, skończyło się na 146 oddanych punktach oraz utracie Anthony’ego Davisa, który zderzył się głowami z Nikolą Jokiciem.

Wstyd, hańba, ośmieszenie.
Nowy Orleanie, przynajmniej masz Saints.

  • Rydzu

    Mam kilka wątków do ewentualnego przedyskutowania:
    1. Moim zdaniem skład jest na papierze bardzo dobry i szczerze nie mam pojęcia czemu trafiają się takie mecze, a wręcz czemu Pels nie mają bilansu w granicy 0.700 . Tonowałem zazwyczaj ocenę pracy Gentry’ego, ale chyba serio jest tutaj coś nie tak. Pytanie ile jeszcze czasu władze Pels będą się do niego przekonywać. Toronto i Denver zbombardowali nas trójkami – o co chodzi?
    2. Kwestia Holiday’a: Uważam, że za dużo negatywnych opinii pada pod jego adresem – nie uważam, żeby w jego grze były jakieś drastyczne błędy i nie mieszałbym do dyskusji o jego grze argumentu w postaci jego wysokiego kontraktu. Gra bardzo solidnie, może fakt nie rzuca co mecz po 20 punktów, ale potrafi grać na najwyższym poziomie – tutaj kwestia dopasowania ilości jego minut i pozostałych 4 nazwisk kiedy Jrue jest na parkiecie, czego chyba Gentry nie umie.
    3. Kwestia Rondo: bardzo mi się podoba z dotychczasowych minut. Wjazd na kosz kosmos. Bardzo liczę na Rondo, oj bardzo.
    4.Kwestia Moore’a: gościu jest naprawdę bardzo dobry, bardzo niedoceniany i moim zdaniem daje jednak więcej niż Miller, który w mojej ocenie ma do zaoferowania tylko rzut za 3 (to dobrze, ale Moore ma więcej).
    5. Kwestia Allena: będę obiektywny – naprawdę widzicie w tym Allenie solidnego obrońcę? Kompletnie tego nie zauważyłem, wręcz łapię się za głowę, że ktoś taki zbiera ciągle takie pochwały za swoją grę w obronie (o ataku nie mówię, bo Allen wygląda na tym polu jakby nie potrafił grać w koszykówkę). Trochę chyba leci na renomie z tą obroną.

    • dalinar85

      Wypowiem się może w niektórych kwestiach.

      AD1.
      Ja uważam ten skład na słaby i bilans 50% to efekt indywidualnych umiejętności Davisa i Cousinsa połączony z łatwym terminarzem. Mecze z relatywnie dobrymi ekipami pokazują o tej drużynie prawdę. Mamy tak naprawdę 2 świetnych graczy i 2-3 średnich. Natomiast reszta to nie oszukujmy się ale ligowe dno. To wszystko połączone z marnym trenerem daje taki a nie inny efekt.

      AD2.
      Holiday jest krytykowany, bo podpisał taki a nie inny kontrakt i wymagania wobec niego są teraz inne niż nawet w zeszłym sezonie gdy grał za około 10 mln. Teraz jego kontrakt wynosi 25 i wymaga się od niego dużo dużo więcej niż to co obecnie daje.

      AD3,4,5.
      Tutaj zgadzam się ze wszystkim.

  • Stretch

    Jeśli pelikany chcą wygrywać muszą pozbyć się Gentryego oraz Holidaya. Przy bardzo dobrze podających jedynkach (Rondo, Nelson) nie potrzebujemy kompletnie Holidaya. Potrzebny nam ktoś pokroju catch & shoot. W takiej roli ostatnio sprawdza się Miller oraz Moore, ale tego Gentry oczywiście nie zauważy. Boli brak Tonyego Allena, który jest ostoją obrony w drużynie.

  • dalinar85

    Nie wiem co jeszcze musi się stać, żeby Gentry stracił pracę? A z Gentrym oczywiście powinien polecieć też nieudacznik Demps. Wygrywamy mecze z zespołami którym jedynym celem jest przegrywanie ( Chicago, Atlanta, Dallas, Sacramento) czy od początku typowane na słabe jak Indiana czy Lakers. No i 2 wygrane z zespołami pogrążonymi akurat w kryzysie i kontuzjach czyli Clevelend i Clippers. A gdy już naprzeciwko staje dobra ekipa czy nawet przeciętna z pogranicza PO to przegrywamy czy to u siebie czy na wyjeździe i nawet jak rywal gra b2b nie potrafimy nic zdziałać.

    Nawet nie widać żadnych perspektyw, bo nawet Davis i Cousins wyglądają coraz gorzej.