Game #17: Pelicans zatrzymani, porażka z Trail Blazers

New Orleans Pelicans v Portland Trail Blazers

Cztery zwycięstwa z rzędu. Taką serię mieli zawodnicy Pelikanów aż do dzisiejszego meczu w Portland, gdzie przegrali z drużyną gospodarzy.

Do wygranej wcale nie zabrakło wiele jakby mógł sugerować wynik. Anthony Davis zaliczył kolejny świetny występ, zdobywając 31 punktów, 13 zbiórek i aż 5 bloków. Niestety to nie wystarczyło i Pelicans odnieśli swoją 11 porażkę w sezonie. Na ten moment zajmujemy 12. miejsce w Konferencji Zachodniej, jednak walka o Playoffy nadal wydaje się być sensowną taktyką, tym bardziej, że inne zespoły nadal są w zasięgu ręki.

Po tym jak Dante Cunningham doznał kontuzji wiadome było, że trzeba będzie go kimś zastąpić. Najbardziej możliwe wydawały się dwie opcje: pierwsza – wracamy do Hilla w s5 (a jak ktoś słusznie zauważył z Hillem w wyjściowym składzie jeszcze nie wygraliśmy), a druga – wychodzimy niskim składem Frazier-Holiday-Moore/Hield-Davis-Asik. Gentry zdecydował się jednak na tą pierwszą opcję, co nie znaczy, że tej drugiej nie mogliśmy oglądać, ponieważ kilka razy w meczu wpuszczał też trójkę niskich graczy.

Pierwsza kwarta była najlepsza w wykonaniu Pels, którzy rzucili w tej części 34 punkty. Portland nie dało jednak uciec Pelikanom i zdobyli tylko 2 punkty mniej.

Druga jak i trzecia kwarta zdecydowanie należała już do Blazers. Przed przerwą prowadzili oni 11 punktami, a po przerwie, w trzeciej kwarcie powiększyli to prowadzenie do 17 punktów.

Kiedy spotkanie mogło wydawać się już przesądzone, Pelicans nagle zaczęli odrabiać straty. Na 5 minut i 35 sekund przed końcem, po trafionym rzucie Holiday’a strata do Blazers wynosiła tylko 4 punkty. W tym momencie coś się jednak u nas zablokowało i Portland zdobyło kolejne 10 punktów, wynik wynosił wtedy 115-101 a do końca meczu pozostały już tylko 3 minuty. W ciągu ostatnich 3 minut Pellies zdobyli tylko 3 punkty za sprawą Jones’a, a Blazers dołożyli jeszcze 4 i mecz zakończył się rezultatem 119-104.

Holiday był drugim najlepszym zawodnikiem w naszej ekipie. Spędził na parkiecie 29 minut, w ciągu których zdobył 16 punktów oraz 5 asyst, ale też stracił 5 razy piłkę. Tuż za nim uplasował się E’Twaun Moore (15 punktów, 4 asysty).

W drużynie ze stanu Oregon najlepiej zagrał Damian Lillard zdobywając 27 punktów i asystując 11 razy.  Zaraz za Lillardem, zawodnikiem, który najbardziej przyczynił się do zwycięstwa był C.J. McCollum, który zakończył mecz z 24 punktami. Ta dwójka zdobyła łącznie 51 punktów prowadząc swoją drużynę do zwycięstwa.

Na najbliższy mecz Pels wybiorą się do Dallas, gdzie przeciwnikiem będą Mavericks. Spotkanie w nocy z niedzieli na poniedziałek (28.11) o godzinie 1:00.

  • dalinar85

    Skoro Hill wystartował to musiała być porażka i tak się stało.
    Kolejny raz przegrywamy zbiórki i to już się staje małym problemem, bo Portland ponownie miało skoro drugich szans i tym razem już to pomogło wygrać.
    Powrót Evansa i Pondextera raczej niewiele w tym pomoże i chyba trzeba poszukać kogoś kto by w tym pomógł.

    Ja cały czas twierdzę, że trzeba spróbować Monroe’a. Można spróbować też pozyskać Casspi’ego, ale z tym raczej będzie ciężko.

    Teraz 2 bardzo ważne mecze i jeśli chcemy walczyć o PO to wygrane są obowiązkiem.