Game #2: Manifestacja siły + rekord

Do tej pory muzycznym hitem Nowego Orleanu przez dekady było „Where The Saints Are Marching In”. Jeśli jednak rzeczy nie ulegną zmianie, to bardzo szybko przebój Louisa Armstronga będzie nucony na cześć Pelicans. Bo Pelikany ruszyły na żer.

Jeżeli ktokolwiek miał wątpliwości wobec tego, czy Pelicans podtrzymają szaleńcze tempo, to stracił je już w pierwszej kwarcie. Pelicans rozpoczęli z przytupem w ataku i nawet wtedy, gdy Sacramento było w stanie spowolnić ich ofensywę, to niezawodną taktyką okazywało się granie na AD. Z powodu fauli bardzo szybko na ławkę trafili Nemanja Bjelica oraz Willie Cauley-Stein. Otworzyło to szansę gry dla Marvina Bagleya, który przez całe spotkanie stwarzał duże zagrożenie. Nie jednak na tyle, aby zagrozić prowadzeniu Pels.

Po rzuceniu 40 punktów w pierwszych dwunastu minutach, Pelicans mieli problemy ze zbudowaniem wysokiej przewagi nad Kings, zwłaszcza pod nieobecność AD na parkiecie. Goście doprowadzili nawet do wyrównania, co jednakże podziałało bardzo trzeźwiąco na Pels, którzy odzyskali 3-4 posiadania przewagi nim kwarta dobiegła końca.

Kings trzymali się jeszcze w grze przez pół trzeciej kwarty, potem defensywa Pels zaczęła ich regularnie zatrzymywać, co przy cały czas skutecznej ofensywie gospodarzy oznaczało niemal pewny sukces. Na koniec Q3 na koncie Pelicans widniało już 110 punktów, razem z dwudziestopunktową przewagą. Mało? Dla Pels tak. Już na starcie ostatniej kwarty Nikola Mirotić rzucił kolejne dwie trójki, kontynuując fenomenalne zawody w jego wykonaniu, zakończone punktowym rekordem kariery. Kings nie mieli żadnych argumentów i przewaga Pels rosła, dzięki czemu fani otrzymali kilka minut gry Franka Jacksona oraz Jahlila Okafora. Było u nich duży widać głód gry i byli oni bardzo blisko przekroczenia bariery 150 punktów w meczu, co przy poprzednim rekordzie Pels, wynoszącym 139 punktów, wydaje się być nierealną cyfrą. Ostatecznie Pelikanom zabrakło punktu, lecz manifestacja siły została podkreślona, bardzo głośno.

Nikola Mirotić trafił 14 z 21 rzutów, notując 36 punktów i dodając do tego 9 zbiórek. 25/10 na celności 8/12 dorzucił Anthony Davis, a swoje double-double zanotowali także Jrue Holiday (15 punktów + 10 asyst) oraz Julius Randle (13 punktów + 14 zbiórek).