Game #25: Triple-double Fraziera, zwycięstwo z Suns

New Orleans Pelicans v Phoenix Suns

Po serii pięciu porażek z rzędu, zawodnikom Pelicans udało się ją przerwać. Dokonali tego w Phoenix, gdzie po dogrywce pokonali tamtejszą drużynę.

Wyjątkowo słabo wypadł dziś Anthony Davis, który rzucał nieskutecznie. W ciągu 44 minut jakie spędził na parkiecie, trafił tylko 4 rzuty na 17 prób. Mecz zakończył z 14 punktami, czyli o 16 mniej niż wynosi jego średnia. Udało mu się również zebrać 12 razy piłkę. Na nasze szczęście słaby występ Davisa nie przeszkodził Pelikanom w odniesieniu zwycięstwa.

Pierwsza kwarta była na korzyść Słońc. W drugiej Phoenix wygrało już tylko jednym punktem i zawodnicy Suns schodzili na przerwę z 7 punktami przewagi. W  trzeciej kwarcie to Pels wygrali jednym oczkiem, natomiast w czwartej kwarcie doprowadzili do remisu i dogrywki.

W dogrywce na 3,6 sekundy przed końcem Tim Frazier doprowadził do wyniku 120-116 dla Pels, gdy wykorzystał jeden z dwóch rzutów wolnych. Jeszcze przed ostatnią syreną trójkę trafił Jared Dudley, jednak czas się skończył i Pellies wygrali 120-119.

Najlepiej w naszej drużynie zagrał Jrue Holiday, który na swym koncie miał 23 punkty. Tim Frazier pierwszy raz w karierze zaliczył triple-double. Osiągnął to zdobywając 14 punktów, 11 asyst i 11 zbiórek. Na pochwałę zasługuje również Reggie Williams. W swoim drugim meczu w barwach Pelicans zdobył 17 punktów (4/5 za 3). Zagrał łącznie 20 minut. Ciekawe czy Demps da mu trochę dłużej pograć niż poprzednim zawodnikom, których zwolnił.

W ekipie rywala najlepiej spisał się Eric Bledsoe. W ciągu 40 minut gry trafił 32 punkty i asystował 8 razy. Oprócz niego dobrze wypadli: Leandro Barbosa (18 punktów), Devin Booker (16 punktów) i Tyson Chandler (14 punktów).

Po wczorajszym dobrym występie, Diallo zagrał dziś tylko 9 minut, w ciągu których zdobył 9 punktów. Cieszy natomiast fakt, że chyba dotarł do Gentry’ego fakt, że Hill nie gra na tyle dobrze aby mógł dostawać po 30 minut na mecz i dziś spędził na boisku tylko 18 minut.

Kolejny mecz Pelicans zagrają u siebie, a przeciwnikiem będzie Golden State Warriors. Spotkanie w nocy 14 grudnia o godzinie 2:00.

  • dalinar85

    Zwycięstwo po serii porażek cieszy, nawet mimo słabiutkiej gry Davisa. Frazier zagrał dziś kapitalnie i oby więcej takich meczów.

    Na plus na pewno małe minuty dla Hilla, Ajinci czy Asika, który wyglądał słabiutko dzisiaj. Ale mało minut dla Diallo czy Hielda kompletnie niezrozumiałe, szczególnie, że dzisiaj Hield nieźle trafiał, a Cheick grał bardzo solidnie.
    Bardzo dobrze zagrał Williams i może się okazać dobrym wyborem.
    Tylko już nastał taki czas, że zwycięstwa a już tym bardziej z głównymi rywalami z dołu tabeli tak bardzo nie cieszą, jak wtedy gdy była szansa na walkę o coś, no chyba że teraz jakiś winning streak się pojawi, ale patrząc na terminarz będzie ciężko.

    • Ja szczerze mówiąc, to już przed tym meczem liczyłem na porażkę…

      • dalinar85

        Ja najpierw liczyłem, że to będzie spokojnie nasze 10 zwycięstwo w sezonie. Ale po super meczu z Philadelphią skreśliłem już ten sezon i praktycznie już żadna porażka mnie nie zmartwi, a zwycięstwo nie wywołuje wielkiej radości. I patrząc na terminarz spodziewałem się długiej serii porażek wywalenia Gentry’ego i usadowienia się w top 5 najgorszych ekip w sezonie.
        A tak Gentry pozostał na kolejne mecz i niepotrzebnie pokonaliśmy rywala w walce o pick.