Game #27: Znakomita końcówka i zwycięstwo

Poprzednia porażka naszego zespołu mogła rozwścieczyć fanów. Bardzo słaba końcówka oraz niemoc zawodników. Dzisiejszej nocy Pellies pokazali jednak, że mają mocne nerwy i w kluczowym momencie potrafili się zmobilizować i pokazać siłę, jakiej zabrakło w meczu z Kings, tym samym pokonując gości z Filadelfii.

Początkowo drużyny szły łeb w łeb, oddając sobie nawzajem prowadzenie. Dopiero po 11 minutach gry, przewaga jednego z zespołów wynosiła więcej niż 3 punkty. Na nasze szczęście była to drużyna z Luizjany, która wygrała pierwszą kwartę 32-26.

Druga kwarta była bardzo podobna do pierwszej. Najpierw 76ers doprowadzili do remisu, później natomiast Pellies stopniowo zaczęli oddalać się od rywala osiągając wynik 66-55.

Po pierwszej połowie, mogło się wydawać, że goście zaczynają się rozkręcać. Już po 3 minutach, z naszej przewagi nie zostało nic. Trwało to jednak niedługo, bo Pels po chwili znowu byli na prowadzeniu. Po około 3 minutach 76ers znowu objęli prowadzenie oraz powoli się oddalali. Ostatecznie w tej kwarcie Sixers zdobyli 40 punktów, przy naszych 21.

Patrząc na przebieg ostatniego spotkania nadzieje na odrobienie strat wydawały się małe. Tutaj Pelicans nas zaskoczyli. Na 8 minut przed końcem udało nam się doprowadzić do remisu. Od tamtej pory wszystko układało się po naszej myśli. Kiedy do końca meczu pozostała minuta, wygrywaliśmy 127-120. Obie drużyny dorzuciły jeszcze po 4 punkty i mecz zakończył się wynikiem 131-124.

Na szczególne pochwały zasługuje Jrue Holiday, który zanotował 34 punkty.

Kiedy Holiday zdobywał punkty, nasz drugi rozgrywający – Rajon Rondo, zaliczył aż 18 asyst, dorzucając do tego 13 punktów i 5 przechwytów.

W ekipie 76ers najlepiej zagrali JJ Redick (28 punktów) oraz Ben Simmons (27 punktów, 10 asyst).

  • Sebastian

    Co nie zmienia faktu, że ciągle gramy za wąskim składem. Mamy przecież jeszcze Smitha, którym wcale nie gramy.

  • Uwielbiam to jak momentami przesadzamy z reakcjami. W jednym tygodniu potrafimy ich zwyzywać i mówić, że będziemy poza playoffs, żeby kilka dni później wychwalać i mówić, że przecież nawet top5 możliwe! 😀

  • dalinar85

    Wreszcie potrafiliśmy wykorzystać zmęczenie rywali bo ro był dla Philadelphii b2b, gdyż poprzednie takie sytuacje kończyły się niepowodzeniami często ( Minnesota, Orlando, Toronto), chociaż gdyby grał Embiid to nawet to zmęczenie mogło nie pomóc. Zniszczyli nas rywale znowu na tablicach, mieli mnóstwo zbiórek w ataku mimo gry naszego wysokiego składu. Martwi kolejny fatalny występ ławki rezerwowych i duże minuty w perspektywie dzisiejszego meczu w Houston.