Game #40: 29 punktów Evansa, brak kluczowego zawodnika i wygrana z Nets

New Orleans Pelicans v Brooklyn Nets

Dzisiejszej nocy Pelicans starli się z najsłabszą drużyną Konferencji Wschodniej, czyli Brooklyn Nets. Rywale nie wygrali od ostatnich siedmiu meczów, przy czym w pięciu z nich przegrywali minimum 10 punktami. Po tym spotkaniu zanotowali swoją ósmą porażkę z rzędu.

Obie drużyny musiały sobie radzić bez swoich kluczowych zawodników. W drużynie gospodarzy nie mógł wystąpić Jeremy Lin, jednak to strata Pelikanów była dotkliwsza…

Pelicans wyszli dzisiaj składem Holiday-Hield-Hill-Jones-Asik. Można więc łatwo zauważyć, że w wyjściowym składzie zabrakło Davisa. Dlatego m.in. mieli dziś okazję wystąpić Asik oraz Ajinca, czyli zawodnicy którzy od kilku spotkań nie wychodzili na parkiet. Żaden z nich nie zagrał jednak więcej niż 5 minut. W pierwszej kwarcie obie drużyny nie zagrały jakoś wybitnie w obronie. Większość kwarty była dość wyrównana, jednak Pelikanom udało się w ostatnich kilkudziesięciu sekundach wyjść na 4 punktowe prowadzenie. Wynik po pierwszej ćwiartce: 35-31.

Druga kwarta rozpoczęła się lepiej dla ekipy z Brooklynu. Gospodarze już na samym początku rzucili nam 6 punktów, odrabiając przy tym straty. W dalszej części gry Pelicans kilka razy gubili piłkę podczas próby skonstruowania akcji i to Nets byli drużyną lepszą. Na 7 sekund przed końcem Pels wznawiali grę z autu, jednak po złym podaniu Gallowaya, Caris LeVert przejął piłkę i przy akcji sam na sam z koszem był faulowany. Wykorzystał tylko jeden rzut wolny i druga kwarta zakończyła się wynikiem 57-51 dla Nets. Warto zaznaczyć, że w tej kwarcie Pels trafili tylko 16 punktów.

W trzeciej kwarcie udało się nam w pewnym momencie wyjść na 1-punktowe prowadzenie, jednak gospodarze ponownie odskoczyli na 6 punktów. Na szczęście nie udało się im powiększyć przewagi i cały czas pozostawały szanse na zwycięstwo Pelicans.

W czwartej kwarcie Pellies byli coraz bliżej objęcia prowadzenia. Raz się to udało, lecz za chwilę Nets odpowiedzieli. Jednak mniej więcej na 7 minut przed końcem Pellies ponownie wyszli na prowadzenie. Oczywiście nie mogło być zbyt łatwo i za sprawą trafionej trójki zawodnika Nets sytuacja znowu się zmieniła. Na szczęście Pelicans w ostatnich minutach zagrali bardzo dobrze. Run 10-0 pozwolił odskoczyć z wynikiem na 7 punktów. W ostatnich sekundach Pelikany dorzuciły kilka punktów przypieczętowując swoje zwycięstwo. Spotkanie zakończyło się wynikiem 104-95.

Najlepiej zagrał dzisiaj Tyreke Evans, który przeszedł samego siebie. W ciągu 28 minut gry zdołał uzyskać 29 punktów. Drugim najlepszym zawodnikiem w naszej ekipie okazał się być Terrence Jones, który zdobył 24 punkty oraz 12 zbiórek. To nie wszyscy zawodnicy, którzy zdobyli dziś więcej niż 20 punktów, ponieważ Jrue Holiday dorzucił jeszcze 21 oczek.

Całkiem niezły występ zaliczył Solomon Hill, notując 14 punktów i 10 zbiórek, w ciągu 33 minut gry.

W drużynie gospodarzy najlepiej spisał się Brook Lopez, który miał na swoim koncie 20 punktów.

Następny mecz już jutro o godzinie 23. Przeciwnikiem będzie drużyna z wietrznego miasta – Chicago Bulls.

  • dalinar85

    Gentry i jego chore rotacje dały kolejną porażkę. K…. jak można zdejmować po 5 minutach gry Moore’a, który jest bezbłędny i ma 10 punktów?

    Albo iloma mamy przegrywać zbiórki, żeby jednak dał szansę Asikowi bądź Diallo?
    Około 20 zbiórek mniej to totalna katastrofa, ale nic lepiej grać Hillem i Cunninghamem na PF niż spróbować powalczyć o zbiórkę Asikiem bądź Diallo.

    A już to co się dzieje po czasach to parodia koszykówki. Rozpisanie akcji w końcówce na kogoś kto nie trafił w meczu rzutu z gry? Takie rzeczy tylko w Pelicans.
    Trzeba wyrzucić jak najszybciej Gentry’ego, bo jak tak dalej pójdzie to Davis zarząda wymiany bo tu jest chyba gorszy burdel niż w Sacramento.

    • Postawa zawodników na deskach to niestety kompromitacja. Robin Lopez miał 9 ofensywnych zbiórek w 3 kwarty. A mecz naprawdę był do wyciągnięcia, bo zaczęliśmy grać całkiem nieźle w drugiej połowie. Gdyby tylko wiedzieli, że trzeba łapać piłkę w łapy po niecelnym rzucie. Eh.

  • dalinar85

    Cieszy zwycięstwo i świetna gra Evansa i Jonesa, a także niezły mecz Hilla. Mam nadzieję, że to oznacza koniec restrykcji dla Tyreke i teraz już będzie częściej notował takie występy. Także Jones był bardzo dobry pod nieobecność Davisa i udowodnił, że należy mu się spora ilość minut.
    Natomiast sama gra wyglądała momentami fatalnie, tradycyjnie beznadziejna postawa po czasach Gentry’ego z katastrofalną zagrywką przed przerwą na czele. Dzisiaj fatalnie zagrali Hield , Motiejunas i Galloway w sumie coś koło 2 na 20 z gry.
    Także było mnóstwo kompletnie niewymuszonych strat z koncertowo zaprzepaszczoną kontrą 3 na 1 z fatalnym podaniem Evansa.
    Co do postawy Asika i Ajinci to wolę nic nie pisać co nie powinno kopaać się leżącego i tyle.