Gamewinner Anthony’ego Davisa zamyka serię w OKC!

Anthony Davis równo z syreną trafił trójkę(!!!) wygrywając dzięki temu dla New Orleans Pelicans spotkanie w Oklahoma City, a tym samym serię przeciwko Thunder 3-1. Akcja została rozegrana mając zaledwie 1.2 sekundy do końca spotkania. Do tak dramatycznej sytuacji doszło zaraz po tym gdy Quincy Pondexter sfaulował Russella Westbrooka rzucającego po dogrywkę za linią trzech punktów, a który później ze stalowymi nerwami wykorzystał trzy rzuty i doprowadził do remisu. Kilka chwil wcześniej nie popisał się również Tyreke Evans, który mógł przypieczętować na linii rzutów wolnych spotkanie, ale… przestrzelił dwa osobiste.

Bez wątpienia było to jedno z najlepszych spotkań NBA tego sezonu. Można było zobaczyć tutaj niemal wszystko – powrót Kevina Duranta po kontuzji, drugie spotkanie z rzędu Russella Westbrooka, który ustalił swoje nowe career-high, historyczny mecz i buzzer-beater Anthony’ego Davisa, triple-double Tyreke’a Evansa… Dramaturgia, horror i złamane serca w Oklahoma City. Było czuć magię playoffs, do których tak bardzo obydwie drużyny chcą dotrzeć.

Ostatnie minuty to kompletne szaleństwo. Pelicans mając kilkupunktową przewagę zaczęli rozluźniać się na terenie rywali, co jest absurdalne i niewybaczalne, w efekcie Kevin Durant trafił dwie „trójki” z rzędu z tego samego miejsca i Thunder momentalnie wrócili do gry. Ryan Anderson nie zagrał na dobrej skuteczności z linii rzutów wolnych po faulu przy rzucie 3-punktowym (50 sekund przed końcem), dając OKC szansę na wyrównanie.

Do kompletnego chaosu doszło jednak w ostatnich sekundach, gdy Thunder byli zmuszeni do oddania rzutu za trzy punkty aby doprowadzić do remisu i ewentualnej dogrywki. Pierwszy rzut przestrzelił Durant, który chciał trafić trzeci raz z tej samej pozycji. Piłkę jednak przyznano gospodarzom po tym jak Scott Brooks zażądał powtórki i na nagraniu widać było jak Dante Cunningham ostatni dotyka piłki przy próbie zbiórki. Po wznowieniu piłka kolejny raz trafiła do KD, który jednak znów spudłował. Zbiórką w ofensywie popisał się jednak Russell Westbrook szalejący tego dnia. Russ odegrał piłkę do Andre Robersona, który po wejściu pod kosz ustalił wynik na 111 – 110 na 22 sekundy przed końcem.

Anthony Davis wznowił akcję podaniem do Ryana Andersona, bowiem Thunder musieli natychmiast zakończyć akcję faulem. Anderson popełnił jednak poważny błąd i oddał piłkę do gorzej rzucającego na linii Tyreke’a Evansa, zapewne w celu zyskania cennych sekund. To jednak mogło zakończyć się dla Pelicans katastrofą – kibice zebrani w hali zrobili prawdziwe piekło i zawodnik, który rozgrywał jedno z lepszych spotkań w swojej karierze (triple-double!) spudłował dwa rzuty wolne. Evans z bycia jednym z bohaterów Pelicans tego dnia mógł stać się ofiarą na własne życzenie.

Nie wiele ku temu brakowało. Kevin Durant spudłował po wznowieniu kolejny rzut na 10 sekund przed końcem, piłkę zebrał Tyreke, który jednak szybkim podaniem do przodu obdarował piłką… Duranta. Najlepszy zawodnik poprzedniego sezonu natychmiastowo wbił się pod kosz Pelikanów i przestrzelił prosty layup na wprost kosza!

Na 2.8 sekund przed końcem spotkania przy zbiórce sfaulowany został Anthony Davis, który jednak skutecznie trafił dwa rzuty osobiste. Thunder potrzebowali cudu aby doprowadzić do dogrywki. Tak się jednak stało, że w hali Chesapeake Energy Arena było to dzień idealny na takie właśnie wydarzenia. Piłka trafiła do najlepiej dysponowanego zawodnika Thunder, oddał rzut zza łuku… pudło! Sędzia jednak wskazuje na linię rzutów wolnych po faulu Quincy’ego Pondextera. Russell Westbrook z zimną krwią wykorzystał szansę doprowadzenia do remisu ustalając tym samym swój nowy rekord kariery w punktach – 48. 

Pelicans mieli 1.2 sekundy aby po prostu oddać rzut i liczyć na to, że piłka w jakiś niesamowity sposób przejdzie przez siatkę. Tyreke Evans przy wznowieniu nie wykorzystał wbiegającego do rogu Ryana Andersona, nie podał też do wychodzącego na najbardziej czystą pozycję Erica Gordona. Wybór padł na Anthony’ego Davisa, który stał kilka metrów za linią trzypunktową. The Brow złapał piłkę w ręce, wybił się z parkietu, zrobił pompkę w powietrzu niewytłumaczalną dla praw fizyki zwodząc przy tym Kevina Duranta, który był o milimetry od zablokowania rzutu. BANG! Resztę wszyscy znamy… MVP!

Anthony Davis zakończył spotkanie z 41 punktami, 10 zbiórkami, 3 asystami i 2 blokami. Był 15-23 z gry i 1-1 za trzy. AD trafił swoją pierwszą „trójkę” w tym sezonie, która okazała się być jego pierwszym gamewinnerem po syrenie w karierze. 21-latek ustalił też nowy rekord organizacji New Orleans – był to jego 13 mecz z rzędu z przynajmniej 20 punktami na koncie. Zrównał się również z Davidem Westem w ilości spotkań z 40 punktami i 10 zbiórkami – obaj zagrali na takim poziomie 3-krotnie w trykocie New Orleans.

Pochwalić za całokształt trzeba też Tyreke’a Evansa, który zapisał kolejne w swojej karierze triple-double. Tym razem poprowadził zespół do zwycięstwa mając przy tym 22 punkty, 16 asyst i 10 zbiórek. Od momentu kontuzji Jrue, Tyreke Evans notuje średnio 17.4 pkt, 5.6 zb, 7.9 ast, 1.1 przech, 46% z gry, 36% za trzy. Reke w ostatnich 7 spotkaniach aż 5-krotnie notował +12 asyst. 

Duże wsparcie z ławki dali też Ryan Anderson (17 punktów) oraz Quincy Pondexter (15 punktów).

Dla Oklahoma City Thunder kolejny historyczny mecz rozegrał Russell Westbrook. Rozgrywający zdobył w drugą noc z rzędu swoje career-high, tym razem zapisując na swoim koncie kosmiczne 48 „oczek”, 11 asyst i 9 zbiórek. W ostatnich dwóch meczach przeciwko Pelicans Russell zdobył w sumie 93 punkty.

Kevin Durant dorzucił od siebie 27 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty. Aktualny MVP ligi zagrał jednak na bardzo słabej skuteczności trafiając zaledwie 9 rzutów na 26 oddanych.

 

New Orleans Pelicans umocnili się dzięki tej ważnej wygranej na 9. pozycji w konferencji. Pelikany z bilansem 27-23 mają na dzień dzisiejszy 2 mecze przewagi nad 10. Oklahoma City Thunder i już jedynie 1 spotkanie straty do 8. Phoenix Suns. Warto jednak wspomnieć o tym, że w następnych 12 starć zaledwie 3 będą z rywalami, którzy dzisiaj są na plusie (Bulls, Raptors, Mavericks).

  • Rydzu

    Szkoda, że po pieknym zwycięstwie nad OKC przychodzi następny mecz i mamy blowout ;/

  • Co za tortury z Bulls… Bez Holidaya i Davisa wyglądaliśmy jak MKS Skierniewice.

    Pieprzyć wynik, oby AD wrócił na następny mecz.

    • mike

      Aż mnie zabolało, jak grzmotnął o parkiet. Wyglądało to bardzo źle :/ Na szczęście chyba nic poważnego mu się nie stało. Szkoda, że po zejściu Davisa nasi totalnie stracili ducha walki i myślami byli zupełnie gdzie indziej. Gra się zupełnie posypała. Jak najszybciej o tym zapomnieć.

  • skinner21

    No i pozamiatane. Davis kontuzja i w 12 minut dostajemy – 30 ze słabymi bykami. Monty zamiast coś robić trzyma Gordona i Andersona 2-20 z gry. Nie chce mi się dalej ich oglądać idę spać.

  • skinner21

    Davis zagrał kapitalnie w ataku i kolejny raz potwierdził kto w Pelicans powinien oddawać decydujące rzuty.
    Teraz tylko tego nie spier……. i nie zaliczyć jakichś wpadek a PO będą całkiem realne.

  • DYoda

    nawet Asik sie ucieszył

    • mike

      Haha, też to zauważyłem. Chyba po raz pierwszy pokazał jakieś emocje 😉 Chociaż co się dziwić. Tą ostatnią akcję widziałem już kilkanaście razy i cały czas cieszy mi się morda ;D Normalnie jakbyśmy mistrzostwo wygrali, a nie zwykły, sezonowy mecz. Aż szkoda, że to nie było we własnej hali, kibice by szaleli z radości.

  • DYoda

    TAKKKKKKKKKKKKKK

  • !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • mike

      Dodam coś od siebie !!!!!!!!!!!!!!!!! 😉

      • Rydzu

        !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!