John Wall show, czyli „Szerszenie” słabsze od Wizards

New Orleans Hornets przegrali już 34. spotkanie w tegorocznych rozgrywkach i przeskoczyli Washington Wizards na przedostatnim miejscu w lidze. „Czarodziei” do jubileuszowej dziesiątej wygranej w sezonie poprowadził wyśmienity John Wall, który pod nieobecność Nicka Younga i JaVale McGee poprowadził swoją ekipę do zwycięstwa 99 – 89.

W tym meczu po raz kolejny dała o sobie znać „klątwa czwartej kwarty”, bowiem to głównie ostatnia ćwiartka zadecydowała o zwycięstwie Washington Wizards (24-16). Pytanie tylko, czy dla „Szerszeni” ta porażka nie zrobiła lepiej niż w przypadku wygranej. New Orleans Hornets są w tej chwili gorszą drużyną od „Czarodziei” o jedną porażkę i zajmują przed ostatnią lokatę w lidze, ale aż drugie miejsce w kolejce po pierwszy pick w tegorocznym drafcie.

Wszyscy dobrze wiemy, że ostatnie miejsce nie gwarantuje pewnego pierwszego wyboru, ale ich szanse na wygranie są procentowo o wiele większe. New Orleans Hornets dzięki aktualnej postawie w tym sezonie mają już praktycznie zapewniony wybór w pierwszej piątce, więc… jest o co walczyć. Dell Demps dzień po zakończeniu się NBA Trade Deadline powiedział, że najbardziej interesują go zawodnicy jak Anthony Davis i Thomas Robinson.

Zdecydowanie najlepszym graczem na parkiecie w New Orleans Arena był John Wall. Wybrany z pierwszym pickiem w Drafcie w 2009 roku zawodnik zanotował dzisiaj game-high pod względem punktów oraz asyst. W sumie zaaplikował pokaźną sumę 26 „oczek”, 12 kluczowych podań oraz 4 zbiórki, 3 przechwyty i standardowe – 5 strat.

W 19 minut na parkiecie Roger Mason Jr. zdołał zdobyć 19 punktów i 2 zbiórki (7/9 FG i 4/6 za trzy). Dzięki takiemu występowi był bez podważania najlepszym graczem z ławki we wczorajszym spotkaniu.

Pod nieobecność Nicka Younga (Los Angeles Clippers) swój kunszt strzelecki(?) zdołał pokazać Jordan Crawford. Na 16 oddanych rzutów zdołał trafić jedyne sześć, ale dało mu to w sumie aż 17 punktów. Bohater wygranego niedawno spotkania z Los Angeles Clippers – Kevin Seraphin – udowodnił, że w przyszłości może stanowić filar drużyny z Waszyngtonu: 12 punktów, 9 zbiórek i 2-krotnie zbijał rzuty zawodników z Luizjany. Wcale nie gorzej spisał się Trevor Booker – autor solidnych 14 „oczek” oraz 5 zbiórek (5-8 FG).

Chris Kaman nie spakował swoich walizek, wręcz przeciwnie, zapewne szuka sobie nowego mieszkania, które będzie bliżej położone New Orleans Arena. Niemiec nie został bowiem nigdzie wytransferowany i ma zostać w Nowym Orleanie na kilka lat, bo według Della Dempsa Chris Kaman jest aktualnie najlepszym zawodnikiem w drużynie. I myślę, że GM New Orleans Hornets miał rację, ba. Chris Kaman udowodnił to w meczu Wizards. Trafił 9 na 15 oddanych rzutów, co dało mu w sumie 20 „oczek” (najwięcej spośród „Szerszeni”) dołożył również 7 zbiórek, 4 asysty oraz 2 przechwyty.

Debiutant z Meksyku – Gustavo Ayon to zdecydowanie ulubieniec publiczności i mam nadzieję, że Meksykanin rozwinie swoje umiejętność, bo ma na to warunki. 26-latek był drugim najlepszym strzelcem (16 punktów), najlepszym zbierającym (9 zbiórek) i najskuteczniejszym (6-11 FG) graczem Hornets w meczu z „Czarodziejami”.

Mamy w drużynie bardzo dobrych drugoroczniaków, którzy niestety nie wykorzystują w pełni swojego wielkiego talentu. Xavier Henry w 5 minut zdołał rzucić tylko jednokrotnie, co zaowocowało w pudło. Nie zapisał się w żadnej rubryce poza faulami. Al-Farouq Aminu w niespełna 18 minut zdołał zdobyć 6 punktów i 3 zbiórki (2-5 FG). Przed i po przyjściu do NBA mówiło się o nim jak o bardzo wszechstronnym graczu, który wkrótce może należeć do najlepszych graczy w lidze, widać? Myślę, że nie. Jedynym graczem, który zrobił jakiekolwiek postępy jest zdecydowanie Greivis Vasquez. Jego postęp jest jednak głównie i przede wszystkim dzięki dużej ilości minut jakie dostaje od Monty Williamsa. W meczu z Washington Wizards na parkiecie był przez całe 37 minut i zaaplikował 10 punktów, 6 asyst i 2 zbiórki (5-11 FG). Mam nadzieję, że Wenezuelczyk będzie mocno pracował nad swoimi umiejętnościami w to lato, bo myślę, że Greivis ma szansę stać się bardzo ważną postacią w naszej ekipie.

Trevor Ariza nie został wymieniony za picki w drafcie i został w Nowym Orleanie po to, żeby ‚ceglić’? 3/11 z gry, 1/4 za trzy – to nie jest zawodnik na miarę pierwszej piątki w NBA. Mam nadzieję, a raczej jestem pewny, że to był tylko wypadek przy pracy i Trevor Ariza zostanie na kilka godzin na sali i raz jeszcze przećwiczy swój rzut. Jedyne czego nie można odmówić Trevorowi to wszechstronności, co w zupełności opisują jego statystyki w meczu z „Czarodziejami” – 13 punktów, 4 zbiórki, 4 asysty i 2 skradzione piłki. P.S. Gdyby pomnożyć statystyki Arizy to wyszedłby nam drugi LeBron James.

Niczym specjalnym nie popisał się Jarrett Jack, który zagrał na parkiecie aż 40 minut. 28-latek zanotował 11 „oczek”, 5 asyst i 2 zbiórki. Po świetnym początku sezonu, ubiegłoroczny backup dla Chrisa Paula jakby stracił zapał i gra na poziomie ubiegłorocznego backupu dla Chrisa Paula..

New Orleans Hornets w tej chwili mają 19.9% szans na wylosowanie 1 picku, 18.8% na 2 pick i 17.11% na 3 wybór. Nie jest tak źle, prawda? Dla przykładu: Charlotte Bobcats na 1 pick mają całe 25% szans, na 2 pick aż 21.5%, a na 3 już bardzo podobnie jak „Szerszenie”, bo 17.76%.

  • mike

    Niestety ale Kaman ma dwie poważne wady. Częste kłopoty ze skutecznością, przecież on w niektórych meczach rzuca w okolicach 30%, będąc centrem, litości. A po drugie, zdecydowanie za dużo strat. Z Washingtontonem było dobrze, ale w poprzednim meczu o ile dobrze pamiętam miał sześć strat. Powinien się ograniczać z kozłowaniem, bo mu to średnio wychodzi.