Josh Childress za Arinze Onuaku

http://media.nola.com/tpphotos/photo/2013/09/13502020-standard.jpgNew Orleans Pelicans są dziś bardzo aktywni na rynku wolnych agentów. Po czterech niespodziewanie szybkich porażkach, włodarze klubu postanowili dokonać szybkich zmian, które nie tylko wzmocnią obronę, ale również i momentami paralityczną ofensywę. Dell Demps wymienił już obrońcę za obrońcę, w postaci Lou Amundson za Lance Thomasa. Teraz w zamian za innego specjalistę od twardej obrony pod koszem – Arinze Onuaku – GM postanowił sprowadzić lepszego strzelca.

Pewne jest to, że Pelikany podpisały już umowę z Joshem Childressem. Wieloletni weteran na parkietach NBA, który w ostatnich miesiącach miał jednak problem w znalezieniu pracodawcy ma wzmocnić siłę rażenia Pellies i przy zawodnikach takich jak Amundson czy Stiemsma postraszyć nieco rywali swoją ofensywą.

Joshua Malik Childress ostatni poważny sezon w najlepszej lidze na świecie rozegrał w latach 2007-08, w barwach Atlanta Hawks – notował wówczas blisko 12 punktów i 5 zbiórek. Po tym niezłym roku postanowił jednak sprawdzić się w Europie, gdzie był o poziom wyżej – głównie dzięki swojemu atletyzmowi.

Problemy przyszły jednak gdy zawodnik postanowił wrócić do kraju i znów grać w koszykówkę dla zespołów NBA. Szans szukał w Phoenix oraz na Brooklynie. W żadnym jednak nie pokrył w pełni pokładanych w nim nadziei i nigdzie nie został na dłużej niż 2 sezony.

Dla Nets w ubiegłym sezonie wystąpił 14-krotnie grając zaledwie 7.1 minut. W lato starał przekonać do siebie włodarzy wielu klubów, w tym New Orleans Pelicans, w których to obiektach treningowych spędził nawet kilka dni. Wybór GM’a padł jednak na defensora Arinze Onuaku, a popularny „Afro” musiał wciąż czekać na swoją kolejną szansę – aż do teraz.

Wraz z zatrudnieniem Lou Amundsona oraz Josha Childressa skład NO Pelicans liczyłby w tej chwili aż 16 zawodników, czyli o jednego gracza za dużo wobec przepisów ligi. Dlatego też właśnie debiutant, Arinze Onuaku, będzie musiał pożegnać się z klubem z Luizjany. Onuaku bowiem poza wielkim ciałem nie gwarantował nic Monty’emu Williamsowi, a słaby atak mocno dawał się we znaki w ostatnich meczach Pels. Zaradzić ma temu prawdopodobnie jego zastępca.

Arinze Onuaku w zespole spędził kilka miesięcy, a w tym sezonie regularnym na parkiecie pojawił się 3-krotnie, spędzając na nim średnio 8.3 minut i notując 1 punkt, 1 asystę i 2.3 zbiórki.

Swoją drogą, uważam, że nie są to zmiany, które mają aż tak bardzo zmienić koszykówkę Pelicans, ale drobne roszady powodujące u zawodników drobny niepokój i większą determinację do zwyciężania. Zobaczymy jak się to sprawdzi w praktyce. Cieszy przede wszystkim większe doświadczenie, bowiem dwóch zatrudnionych 30-latków to aktualnie najstarsi reprezentanci organizacji.

  • gasior

    wg to sa zmiany kosmetyczne, a na wygrane musimy jeszcze chwile poczekac.
    moze jeszcze sie dobrze nie zgrali;
    albo co gorsza trener nie umie ich poprowadzic.

    bo grac jest komu 🙂

  • Rydzu

    Dziwnie się dzieje.

    • Taką zamianę Onuaku, Thomas < -> Amundson, Childress oceniasz na + czy -?

      • Rydzu

        Ciężko powiedzieć bo ta wymiana jest mało znacząca. Średniacy za średniaków. Ale bardziej oceniłbym ją na (-.) Strzelców jest kilku, przynajmniej teoretycznych: Gordon, Morrow, Evans, Holiday, no i zapomniany (w świetnej formie z pre-seasonu) Rivers. Morrow zdecydowanie spełnia się w roli zmiennika. A jak tak Monty bedzie probował co chwile innego to z tych roszad mało wyjdzie moim zdaniem. Ciężko jest się pokazac jak każdy dostanie po kilkanaście minut, a przecież gwiazdą na SG jest Gordon. Na pozycjach podkoszowych jest gorzej. Thomas może nie jest zły, ale dostawał za mało szans. Onaku niewiadoma. Amudson coś tam w Hornets zbierał, tyle pamiętam. Zbawienia upatrujemy w Andersonie na PF i jego rzucie zza łuku. Więc moim zdaniem ta wymiana nic nie wnosi. Ale obym się mylił i było lepiej ;]