Kolejne zwycięstwo Hornets!

Kolejne zwycięstwo nad wyżej notowanym rywalem stało się faktem! New Orleans Hornets po bardzo dobrym spotkaniu pokonali drużynę Boston Celtics  90-78 przedłużając swoją serię zwycięstw do dwóch meczów. Jednym z głównych wydarzeń dzisiejszego spotkania było starcie trenera Celtics Doca Riversa z jego synem Austinem. 

Początek pierwszej kwarty owocował w bardzo wyrównaną grę  żadna z drużyn na dobrą sprawę nie potrafiła przejąć inicjatywy, dopiero 4 kolejne punkty Bradleya pozwoliły odskoczyć drużynie Celtics na 4 punkty. Dalsza część kwarty owocowała w sporą liczbę błędów z obydwu stron. Dużo lepiej w tym fragmencie gry spisywali się gospodarze, którzy konsekwentnie wykorzystywali straty popełniane przez graczy Hornets odskakując „Szerszeniom” na 11 punktów.

Ostatnie minuty należały jednak do zespołu gości, którzy poprzez skuteczną grę Vasqueza oraz Riversa odrobili część strat od gospodarzy. Wynik pierwszej kwarty 20-25

Druga kwarta należała zdecydowanie do graczy Hornets, którzy poprzez dobrą grę w obronie oraz skuteczny atak odrobili straty z pierwszych 12 minut spotkania. Ekipa prowadzona przez Monty Williamsa zdecydowanie złapała swój rytm gry co pozwoliło na wyjście na 4 punktowe prowadzenie. Jedynym graczem Celtics, który w tym momencie zagrażał w jakikolwiek sposób gościom był Rajon Rondo- na skutek udanej akcji 2+1 oraz celnemu rzutowi za „dwa” gospodarze zbliżyli się do swoich rywali na 1 punkt.
W ostatnich 30 sekundach mogliśmy zaobserować dwie celne trójki, najpierw tego typu akcją popisał się Paul Pierce, gdy wydawało się, że Celtics zejdą do szatni przy 2 punktowym prowadzeniu do głosu doszedł Ryan Anderson, który odpowiedział na rzut lidera Celtics w ten sam sposób ustalając wynik pierwszej połowy na 44-43.

Przerwa lepiej podziałała na graczy gości, którzy poprzez  świetną grę nie pozwolili na zbyt wiele Bostonowi. Przewaga Hornets w pierwszych 4 minutach drugiej połowy w pewnym momencie wynosiła nawet 10 punktów

Nie podłamało to jednak skrzydeł ekipie gospodarzy, którzy pod koniec 3 kwarty doszli do głosu praktycznie odrabiając straty do gości. Na 3 sekundy przed końcem kwarty ekipa „Szerszeni” posiadała trzy punktową przewagę nad rywalami. Przewagę tą zdążył jednak powiększyć Austin Rivers wykorzystując 2 rzuty wolne po tym jak był blokowany w nieprzepisowy sposób przez rywali. Na ostatnie 12 minut gracze schodzili przy wyniku 68-63.

4 kwarta zaczęła się niezwykłe wyrównanie, jednak im dalej w las tym przewaga Hornets się powiększała. „Szerszenie” ostatni etap spotkania rozegrały wzorcowo nie pozwalając gospodarzom na zbyt wiele czego najlepszym przykładem była 16 punktowa przewaga na 2 min przed końcem. Spotkanie zakończyło się wynikiem 90-78.

Najlepiej w drużynie Hornets spisywali się Grevis Vasquez (15 pkt, 11 zbiórek, 4 asysty), Al-Farouq Aminu (18 pkt, 9 zbiórek) oraz Robin Lopez (17 pkt, 6 zbiórek). W barwach Celtics na największe pochwały zasłużył Paul Pierce (12 pkt, 10 zbiórek, 4 asysty).

 

Następnym rywalem New Orleans Hornets Będzie drużyna Golden State Warriors, spotkanie odbędzie się w nocy z soboty na niedziele o godzinie 2:00.

  • cieszy wysoka forma.Nawet Rivers cos zagral,ale jak od niego w przyszlym sezonie oczekuje srednich na poziomie12 pkt na mecz i 4 asyst

    • mike

      Hehe, faktycznie „coś” tam zagrał. Ale głównie dlatego, że nie było Gordona. No i jak zawsze na dwa trafione osobiste, dwa chybione. 50% skuteczności jest słaaaabe. I oto mam do niego największe pretensje, marnuje w cholerę punktów. To jego pierwszy rok, więc nie wymagam cudów na boisku, ale osobiste powinien walić z automatu. Co mi po penetrującym obrońcy, wymuszającym przewinienia skoro nie przekłada się to w ogóle na punkty?