Game #5: Bez AD, bez zwycięstwa z Jazz

Tuż przed ciężkim spotkaniem w back-to-back z Utah Jazz pojawiła się informacja, iż występ Anthony’ego Davisa stoi pod znakiem zapytania. Kontuzja łokcia, której doznał w meczu z Brooklyn Nets ostatecznie wyeliminowała go z meczu z Utah i Pelikany musiały radzić sobie bez swojego lidera. Pojedynek ten od początku wydawał się być nierówny i Jazz gładko wygrali w Nowym Orleanie, 132 – 111.

Jazz fantastycznie wykorzystywali przewagę w środku, którą powodowały długie ręce Rudy’ego Goberta. Nikola Mirotić nie radził sobie z centerem Utah, Julius Randle szybko łapał faule i Rudy miał autostradę pod obręczą. Do tego wszystkiego Utah mieli świetny dzień strzelecki – sam Ricky Rubio trafił dziś 3 trójki.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #4: Wyrwane zwycięstwo z Nets

Kiedy na 2 minuty i 40 sekund przed końcem spotkania, Caris LeVert trafił rzut i wyprowadził Brooklyn Nets na prowadzenie 115 – 108, wydawało się, że powoli przypieczętował wygraną swojej drużyny. Pelicans jednak od tego momentu nie dali sobie wrzucić już punktów, a ryzykowna gra w obronie, fatalny błąd Nets i heroiczny rzut Jrue Holidaya – to wszystko dało zwycięstwo New Orleans Pelicans po prawdziwym thrillerze.

Pelicans mieli szansę doprowadzić do dogrywki na 24 sekundy przed końcem, będąc -3. Brooklyn podjął jednak odważną decyzję, aby nie pozwolić Pelikanom oddać rzutu za trzy i zaprosić Pellies na linię rzutów wolnych. Tam, Jrue Holiday trafił dwa rzuty i Nets mieli za zadanie jak najdłużej uciekać przed faulem. Ten jednak nie nadszedł.CZYTAJ WIĘCEJ

Pelicans-Clippers: Efekt Anthony’ego Davisa i niska odpowiedź Doca Riversa

W przypadku niskiego ustawienia w pick and rollu, jednym z podstawowych zadań wysokiego zawodnika jest pozostanie między kozłującym, a rolującym graczem tak długo jak to możliwe. Nie jest to łatwe zadanie i w gruncie rzeczy garstka podkoszowych jest w stanie bronić dwóch zawodników naraz, pozwalając powrócić swojemu koledze do gracza z piłką, dodatkowo nie potrzebując pomocy od pozostałej trójki pilnującej strzelców na dystansie.

[Tekst znajdziecie również na Blog Don’t Lie (Facebook), gdzie Łukasz Woźny (Twitter) dzieli się swoimi przemyśleniami o NBA. Świetne analizy i artykuły, które trzeba przeczytać. Dzisiaj zgodził się udostępnić swój tekst na naszej stronie o obronie Anthony’ego Davisa]CZYTAJ WIĘCEJ

Game #3: Seria trwa, Clippers pokonani

Trzecie zwycięstwo z rzędu na rozpoczęcie sezonu 2018-19. New Orleans Pelicans po ciężkim meczu udało się pokonać na własnym parkiecie LA Clippers 109 – 116. Było to pierwsze spotkanie, w którym Pelikany tak naprawdę musiały pokazać pazury i ogromną wolę walki. Udało się również i z tego pojedynku wyjść zwycięsko. Pellies pozostają jedną z pięciu wciąż niepokonanych drużyn w NBA.

Spotkanie już od pierwszego gwizdka zaczęło wyglądać bardzo brutalnie dla oka. Ogromna liczba gwizdków, faulów i często przeróżnych spięć z sędziami, z którymi decyzjami nie zgadzali się zarówno zawodnicy, jak i trenerzy. W całym meczu Pelicans oddali aż 40 rzutów wolnych, Clippers dołożyli do tego 27. Festiwal strzelecki z linii rzutów osobistych.CZYTAJ WIĘCEJ

Raport: Pelicans z własnym klubem w G-League

Podczas gdy pierwszy skład New Orleans Pelicans fantastycznie otworzył sezon 2018-19, organizacja wreszcie postanowiła, że ruszy z bardzo dobrą inicjatywą i otworzy własny klub w G-League. Większość ekip w NBA mogło pochwalić się już swoimi filiami w niższej lidze, Pelicans byli jednymi z ostatnich pozostałych.

Od ponad roku trwały rozmowy Pelicans, gdzie taki klub miałby zostać otworzony. W grze pozostawało wiele miast, ale ostatecznie wybór padł na Birmingham w stanie Alabama. Jest to małe miasteczko – liczące ponad 200 tysięcy ludzi – mieszczące się około 600 km od Nowego Orleanu.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #2: Manifestacja siły + rekord

Do tej pory muzycznym hitem Nowego Orleanu przez dekady było „Where The Saints Are Marching In”. Jeśli jednak rzeczy nie ulegną zmianie, to bardzo szybko przebój Louisa Armstronga będzie nucony na cześć Pelicans. Bo Pelikany ruszyły na żer.

Jeżeli ktokolwiek miał wątpliwości wobec tego, czy Pelicans podtrzymają szaleńcze tempo, to stracił je już w pierwszej kwarcie. Pelicans rozpoczęli z przytupem w ataku i nawet wtedy, gdy Sacramento było w stanie spowolnić ich ofensywę, to niezawodną taktyką okazywało się granie na AD. Z powodu fauli bardzo szybko na ławkę trafili Nemanja Bjelica oraz Willie Cauley-Stein. Otworzyło to szansę gry dla Marvina Bagleya, który przez całe spotkanie stwarzał duże zagrożenie. Nie jednak na tyle, aby zagrozić prowadzeniu Pels.CZYTAJ WIĘCEJ