Podsumowanie sezonu: Darius Miller

Kolejnym zawodnikiem, którego opiszę w następnym indywidualnym podsumowaniu sezonu 2012/2013 będzie niski skrzydłowy drużyny New Orleans Pelicans – Darius Miller. 

23-latek to obok Austina Riversa i Anthony’ego Davisa gracz od którego zaczęła się w Nowym Orleanie zupełnie nowa era. Po kilkuletniej przygodzie z uczelnią Kentucky, Darius Miller został wybrany przez ekipę Hornets z 46 numerem w drafcie 2012 i wówczas wydawał się to być bardzo dobry wybór. Gracz grający bardzo dobrze w obronie i posiadający bardzo dobry rzut – wydawać by się mogło, że to materiał na znakomitego role playera. Po sezonie 2012/2013 Darius Miller przekonał się jednak, że liga NBA nie jest taka piękna jak ją malują.

Sezon w skrócie

Wybór w drafcie Anthony’ego Davisa był oczywistą oczywistością. 10 pick, który został wykorzystany na Austina Riversa to już duża kontrowersja, a Darius Miller to najlepszy gracz, który ostał się wówczas z tak dalekim numerem. Miał być dopełnieniem na pozycji numer „3”, gdzie Monty Williams miał sporą dziurę z tylko Al-Farouq Aminu. Od Dariusa wymagano twardej obrony, znajdowania pozycji rzutowej i pewnego doświadczenia, które zdobywał przez cztery lata na jednej z najlepszych uczelni w kraju pod okiem Johna Calipariego.

Sezon jak na „żółtodzioba” role playera zaczął przyzwoicie. W każdym ze spotkań starał się bronić jak najlepiej tylko potrafił i wykonywał to co wymagał od niego jego trener – ustawiał się za łukiem i trafiał. Jednak po solidnym miesiącu grudzień, nadszedł poważny spadek formy pod koniec stycznia.

Darius przestał trafiać i pomimo, że dostawał momentami nawet po 20 minut na mecz to był zupełnie niewidoczny. Hornets grali praktycznie w czwórkę w ataku, bowiem tam Miller po prostu wolał usunąć się w cień i oddać piłkę swoim kolegom. Zaczęło poważnie brakować mu agresywności w ataku i nie wyglądał jak gracz najlepszej ligi NBA. Dlatego wylądował w D-League, w Iowa.

Na zapleczu NBA rozegrał 11 spotkań, w tym 8 w pierwszej piątce. Zdobywał średnio 9.9 punktu, 3.5 zbiórki, 1.6 asysty i 1.4 straty w 27.2 minuty na parkiecie. Rzucał również z 46% skutecznością z gry i 51% zza łuku. Muszę przyznać, że zmusiłem się do jednego spotkania w D-League i obejrzałem Dariusa Millera w akcji. Wyglądał tam zdecydowanie lepiej, trafiał z większą skutecznością, ale wciąż brakowało mu tego co jest WYMAGANE, aby grać dla drużyny NBA. Nie potrafił wejść zdecydowanie pod kosz, bał się agresywniej zaatakować rywala.

Po miesiącu w D-League New Orleans Hornets postanowili, że sprowadzą swojego rookie z powrotem do zespołu. Poza jednym spotkaniem z Denver Nuggets, gdzie zdobył 16 punktów po świetnej nocy strzeleckie – 6/7 z gry; 4/5 za „3” nie pokazał jednak nic specjalnego. Na parkiecie często wchodził na ponad 20 minut, ale nic z tego nie wynikało i Darius nie przekonywał swoją grą.

Jeżeli 23-latek nie przepracuje mocno nadchodzącego lata to będzie mu bardzo ciężko wywalczyć pozycje w rosterze New Orleans Pelicans na przyszły sezon. Do Dariusa musi wreszcie dojść, że gra już w NBA, lidze dla prawdziwych mężczyzn, i miejsca dla graczy, którzy nie dają znać o swojej obecności na parkiecie po prostu nie ma.

OCENA (w skali 1-6): -2

Co przed nim?

Jak na gracza wybranego w drugiej rundzie draftu, Darius Miller w zakończonym sezonie zarobił minimum 473 tys. $. W przyszłym roku ta suma wzrośnie do 788 tys. $.

To czy Miller zostanie w drużynie Monty’ego Williamsa czy odejdzie zadecyduje lato i treningi drużyny Pelicans. Jeżeli 23-latek będzie na nich wyglądał już znacznie lepiej i widać będzie poczyniony progres to dopiero co wybrany w drafcie niski skrzydłowy powinien dostać jeszcze jedną szansę w zespole Toma Bensona.

Jeżeli jednak nie będzie widać żadnych postępów, a Darius będzie grał na swoim, bardzo przeciętnym poziomie to nie powinniśmy się zdziwić kiedy Dell Demps ogłosi, że Miller pakuje swoje walizki i wylatuje szukać swoich szans do innego klubu w jakiejś wymianie jako dodatek.

ŚREDNIE Z SEZONU 2012/2013: 2.3 punktów (41% z gry, 39% zza łuku, 100% z FT), 1.5 zbiórki, 0.8 asyst w 13.3 minut

NAJLEPSZE SPOTKANIE: 16 punktów (6-7 z gry, 4-5  za 3), 3 zbiórki, 1 asysta, 1 blok, 1 przechwyt w 26 minut vs. Denver Nuggets

NAJGORSZE SPOTKANIE:

  • Lynch

    Nie skreślałbym jeszcze Millera przed tym sezonem- przy odpowiednio przepracowanym lecie oraz odrobinie zaufania może wyrosnąć na całkiem ciekawego zadaniowca.

    • Zgadzam się. Jeżeli jednak będzie inaczej to po prostu trzeba się pożegnać. Miejmy nadzieję, że ten sezon był dla niego tylko czymś w rodzaju znalezienia sobie drogi którą chce podążać i dopiero teraz się rozkręci. Oby.