Przełamanie z Dallas, najdłuższa seria zwycięstw w sezonie

New Orleans Pelicans przełamali się w rywalizacji z Dallas Mavericks zwyciężając po zaciętej końcówce 109 – 106. Pelikany tym samym zapewniły sobie trzecią wygraną z rzędu notując najdłuższą serię zwycięstw w tym sezonie. Cieszy to tym bardziej, iż w następnym meczu back-to-back zagrać przyjdzie ekipie Monty’ego Williamsa z mniej wyczerpującym rywalem – Philadelphią 76ers.

Do ważnego zwycięstwa zespół z Nowego Orleanu poprowadził duet Tyreke Evans & Anthony Davis. Obaj rozgrywali fantastyczne zawody, a w końcówce popisali się kluczowymi zagraniami. Szczególnie All-Star Anthony Davis zagrał świetnie w obronie przechwytując kilka piłek, w szczególności w ostatniej akcji gdzie po podwojeniu Monte Ellisa piłka trafić miała do Dirka Nowitzkiego, który został jednak odcięty przez długie ramiona 21-latka. Davis złapał piłkę, poprosił o czas, a zaraz po gwizdku wykorzystał jeszcze dwa rzuty wolne ustalając tym samym wynik spotkania.

Anthony zawody zakończył z 28 punktami, 10 zbiórkami, 5 przechwytami i 1 blokiem. Tyreke Evans zaangażował się dzisiaj w grę bardziej jako rozgrywający, dzięki czemu zapisał na swoim koncie season-high 12 asyst, ale miał również 24 „oczka”. Ważne trzy trójki w spotkaniu trafił Eric Gordon (9 pkt, 5 ast), a solidnie po obu stronach zagrał też Omer Asik (10 pkt, 11 zb).

Duży impact z ławki dali Ryan Anderson, który po powrocie po drobnej kontuzji dorzucił od siebie 18 punktów i 5 zbiórek oraz Quincy Pondexter dający kolejny raz świetne minuty – 14 punktów, 5 zbiórek i 3 asysty. Póki co, wymiana Austina Riversa na Q-Pona wydaje się być strzałem w dychę.

Po stronie Mavericks cichym(?) zabójcą okazał się być raz jeszcze w tym sezonie Monta Ellis – 36 punktów. Dirk Nowitzki trafił dziś też kilka piekielnie ważnych rzutów w ostatniej kwarcie – w sumie 24 „oczka” i 6 zbiórek. Rajon Rondo był bliski triple-double po tym zaaplikował 17 punktów, 9 asyst i 8 zbiórek.

 

New Orleans Pelicans dzięki dzisiejszej wygranej umocnili się na 9. pozycji Konferencji, po tym jak po porażce zgarnęły ekipy z Phoenix i Oklahoma City. Do miejsca premiowanego awansem Pelicans tracą już tylko 2 spotkania.

  • skinner21

    Całkiem przyjemny mecz przez 2 i pół kwarty, bo siła naszej ławki jest tak zajebista, że rezerwy mocno osłabionej Philadelphii niszczą nas, a już rzucenie 2 punktów przez prawie 7 minut 4 kwarty to totalna kompromitacja.
    Patrzenie na to co mamy na ławce a to co można było podpisać z D-League powoduje u mnie taką złość na Dempsa i jego skauting że głowa mała.
    Anderson coraz bardziej irytuje tym swoim patrzeniem na sędziów po każdej nieudanej akcji zamiast wracać do obrony. A i miejsce Salmonsa jest na pewno nie na boisku.
    A Asik ponownie kompromitująca strata na samym początku, tradycyjna ospałość w obronie i ataku, dziurawe ręce i słabiutka obrona.

    A czy tylko mnie denerwują Mayers i Wesley przede wszystkim przywiązaniem do statsów i częstym liczeniem lub sugerowanie, że Davis powinien wejść, żeby poprawić satsy. Wg mnie są o kilka klas gorsi niż Mcgregor i jego koledzy z poprzedniej stacji transmitującej mecze New Orleans.

    • mike

      Tu raczej znowu można mieć pretensje do Montiego, bo widać było brak przygotowania do gry w takim ustawieniu. Nie za bardzo wiedzieli co mają grać, panował totalny chaos i ogólnie jedna wielka improwizacja. Brakowało jednego gracza, który by to ogarnął. I też nie wiem po co wrócił do Salmonsa w rotacji.
      Ale dość marudzenia, ważne że pewnie wygrali. Tak to powinno wyglądać za pierwszym razem.

      Ja tam Wesleya lubię i w sumie nawet nie zwróciłem uwagi na to, o czym wspominasz.

  • skinner21

    Jak na razie transfer Pondextera jest udany, tylko że ma już 2 katastrofalne wpadki w Philadelphi i NY, a jako całkiem udany będzie go można ocenić tylko jeśli wejdziemy do PO, a jeśli w następnych meczach zagramy tak dobrze to po serii meczów u siebie możemy być blisko 8 miejsca, ale kluczowe mogą być mecze z Clippers i Thunder gdzie nie możemy sobie pozwolić na porażki.

    • Trzeba sobie powiedzieć, że gdyby nie te idiotyczne wpadki w Bostonie, Filadelfii i Nowym Jorku to byliśmy teraz już #8.

      I zgadzam się, szczególnie te dwa nasze mecze z rzędu przeciwko OKC mogą okazać się kluczowe. Must-win.