Q&A: Pelicans vs Warriors

New Orleans Pelicans przebojem przeszli przez pierwszą rundę pokonując Portland Trail Blazers 4-0 i jako pierwsi zameldowali się w drugiej rundzie. Musieli poczekać kilka dni, aby oficjalnie poznać swojego rywala w następnym etapie. Golden State Warriors pokonali San Antonio Spurs w serii 4-1 i Pelikany zmierzą się z Mistrzami NBA.

Kolejny raz, Pelicans nie są w tej serii faworytem. Ba, spotkają się z najlepszą drużyną, być może, w historii koszykówki. Golden State nie są jednak jeszcze w tak wysokiej formie, w jakiej mogliśmy ich oglądać w zeszłych finałach. Ich lider – Stephen Curry wciąż nie wrócił po kontuzji, a jego obecność w pierwszych spotkaniach z Pellies stoi pod dużym znakiem zapytania. Czy Pelicans mają szansę w starciu z Warriors, a jeśli tak – to gdzie powinni szukać swojej szansy? Postaraliśmy się odpowiedzieć na kilka pytań, a wraz z nami nasi dzisiejsi goście – fani Pelicans, Paweł Kajak (Twitter), Marcin Froń (Twitter) i Piotr Jaworski (Twitter), oraz redaktor naczelny NBALabs.pl, Paweł Mocek (Twitter).

1. Czy Pelicans są w stanie utrzymać formę z poprzedniej serii?

Paweł Kajak: Są. Pytanie czy to wystarczy. Tydzień przerwy pomoże wyleczyć drobne urazy, pozwoli odbyć kilka treningów oraz opracować strategię na przeciwnika. No i da dużo czasu dla Rondo na obejrzenie wszystkich meczów Warriors i przygotowanie się do serii. O formę jestem spokojny. Problemem będą Warriors. Ale o tym w następnych pytaniach.

Marcin Froń: Sądzę, że w ciągu niecałych dwóch tygodni za wiele się nie zmieni. Forma będzie zbliżona jednak przez pryzmat rywala i ewentualnych wyników będzie inaczej postrzegana.

Piotr Jaworski: Innego scenariusza nie biorę po uwagę. W serii z Blazers cała drużyna grała z niesamowitą energią i motywacją do odniesienia sukcesu. Dodatkowo Pels mają teraz duże wsparcie od fanów, którzy żywiołowo dopingują swoją drużynę. Te kilka dni odpoczynku pozwoli na regenerację, ochłodzenie głów i spokojne przeanalizowanie gry przeciwnika. Taki przeciwnik jak Warriors będzie stawiał dużo większy opór, ale liczę na to że cała drużyna wejdzie w drugą rundę bez żadnego strachu i obaw przed mistrzami NBA.

Paweł Mocek: Oczywiście. Przenieśli ją z końcówki sezonu regularnego na playoffy, więc nie widzę powodu, dla którego mieliby się teraz nagle zatrzymać. Warriors – nawet bez Curry’ego – to rzecz jasna zupełnie inny poziom przeciwnika niż Blazers (szczególnie ci słabi Blazers z I rundy), więc możemy się tylko zastanawiać, jak będą wyglądać na tle mocniejszego rywala, na którego muszą przygotować zupełnie inny schemat defensywny niż na Blazers.

Rafał Kamieński: Chciałbym, aby tak było. To jednak będzie bardzo ciężko powtórzyć – zwłaszcza ze względu na znacznie lepiej zorganizowanego i przygotowanego przeciwnika, ale również i przez… długą przerwę. Pelicans byli w takim gazie, iż obawiam się, że taka tygodniowa przerwa może im przeszkodzić. Kiedy jednak gra się z takim rywalem jak Warriors, trzeba sobie zadać pytanie czy Pelicans są w stanie zagrać jeszcze lepiej?

2. Gdzie Pelicans mogą szukać swojej przewagi przeciwko Golden State?

Paweł Kajak: W defensywie. Jeśli podtrzymają uważną grę w obronie. Warriors mają najlepszy % rzutów w lidze. Na pewno pomogą tu Erman i Gentry oraz Clark. W ataku – za sprawą AD i Jrue. Jeśli będą tak agresywni jak z PTB. Generując pozycje rzutowe, faule i rzuty osobiste. Dla mnie podstawowy element tej serii to problem z faulami Draymonda. Oraz fakt, że Warriors są przeciętni na deskach. Zbiórka ofensywna może być kluczowa.

A taktyka jaką bym zastosował to uważna obrona z pozostawieniem AD pod koszem (jak z Portland) i zlekceważeniem Draymonda (jak Aminu). Dray nie ma dobrego rzutowo sezonu.

Marcin Froń: Nie zaskoczę odpowiedzią – Anthony Davis. Jedyny zawodnik Pels który miałby pewne miejsce w wyjściowej piątce Warriors. Pomimo posiadania w zespole Duranta i Draya to jestem przekonany, że Davis w każdym spotkaniu skompletuje double-double przy jednoczesnym przekroczeniu 30 pkt.

Piotr Jaworski: Na pewno różnicę zrobić musi nie kto inny niż Anthony Davis. W tym sezonie w trzech meczach przeciwko GSW zdobywał średnio 33 pkt/mecz na skuteczności 60 % z gry. Najprawdopodobniej do krycia AD najczęściej zostanie oddelegowany Draymond Green, który z pewnością napsuje sporo krwi naszemu liderowi. Również McGee, Looney są znacznie zwinniejsi i szybsi na nogach od Nurkicia, który został stłamszony w minionej serii. Jeśli jednak Rondo i spółka będą znajdywać sposoby, aby dostarczać Davisowi piłkę w dogodnych pozycjach możemy liczyć na podobne zdobycze do tych z sezonu regularnego.

Paweł Mocek: Wykorzystywanie zmian krycia na Anthonym Davisie. Warriors switchują praktycznie wszędzie i dość łatwo będzie można odnaleźć mismatch już w pierwszych sekundach akcji, szczególnie przy szybkim tempie gry Pelicans. Prawdziwe wyzwanie zacznie się jednak już, gdy piłka trafi do Davisa w low-post, bo Warriors w serii ze Spurs pokazali, że umiejętnie potrafią podwajać takie akcje. Ważne będzie szybkie podejmowanie decyzji i uruchomienie ruchu piłki, bo spacing powinien być w tej sytuacji bez zarzutu.

Rafał Kamieński: Tak jak Pelicans nie mają odpowiedzi na Duranta, tak wydaje się, że Warriors nie znajdą dobrego obrońcy na Anthony’ego Davisa. To musi być jego seria. Trzy lata temu Davis i Pelicans dostali szybki sweep od Golden State, ale ta ekipa jest teraz znacznie bardziej dojrzała i lepsza, zwłaszcza AD to kompletnie inny gracz. Jeśli Pellies chcą tutaj czegoś szukać, to Davis musi wzbić się na jeszcze wyższy poziom i przejąć spotkanie. Tym razem po drugiej stronie parkietu nie będzie Jusuf Nurkić, ale Draymond Green oraz Kevin Durant.

Inna sprawa, to nasza obrona. Jeśli Pellies utrzymają tę organizację i tę agresję w tej części gry, to Warriors nie będą mieć lekko w tej serii. Mimo, że nie ma odpowiedzi na Kevina Duranta, to Pels wciąż są w stanie wyłączyć całą resztę drużyny. Moim założeniem byłoby dawać jak najwięcej miejsca w ataku Draymondowi i pozwalać mu oddawać rzuty czy grać w post. Być może nawet rzuciłbym na Greena Rondo i zobaczyłbym, jak Warriors na to zareagują. Kolejny aspekt to pozostawienie Davisa pod koszem i odcięcia Golden State od łatwych rzutów spod kosza. Jeśli chcą rzucać, niech rzucają – ale nie ma nic łatwego. I zbiórka – o ile w serii z Portland, to Blazers mieli tutaj przewagę – tak z Warriors, Pelicans muszą to wygrać.

3. Gdzie Warriors mają największą przewagę przeciwko drużynie z NOLA?

Paweł Kajak: Doświadczenie. Szeroki skład. Nie widzę matchupu dla KD. Jeśli zagra Curry – co z Splash Brothers? Jednego zatrzyma Jrue. A kto drugiego? Ponadto Iguodala i jego wzrost oraz inteligencja to x-factor. Pels mają 6 graczy na tą serię (s5 oraz Clark) oraz zagadki w postaci Hilla, Millera i Diallo. Jeśli Pelsi nie dostaną wsparcia z tej strony – nie widzę dla nich szans.

Warriors opracują strategię eksploatującą niski wzrost Rondo i Moore.

Marcin Froń: Warriors mają mocniejszą piątkę oraz zdecydowanie mocniejszą ławkę. Są zespołem doświadczonym, a jednocześnie nienasyconym. Mają przewagę parkietu, lepszego trenera. Nic tutaj nie zmienia brak Stepha, nawet jeśli miałby nie zagrać w żadnym spotkaniu.

Piotr Jaworski: Kevin Durant. Niezależnie od tego czy, i kiedy wróci Steph to KD będzie naszą największą zmorą. Ciekawe jaki plan na jego powstrzymanie ma Alvin Gentry. Marzy mi się, żeby Jrue Holiday, pomimo znacznej różnicy wzrostu, dalej będzie grał na miarę First All-Team Defense i ograniczył Duranta. Ze względu na kiepską formę po powrocie Solomona Hilla większa rolę niż w pierwszej serii dostanie prawdopodobnie również Miller. Darius może grać przeciwko Durantowi, a także pozwoli na rozciągnięcie gry i zapewni więcej miejsca pod koszem.

Paweł Mocek: W osobie Kevina Duranta. Pelicans grają small-ballem z E’Twaunem Moorem na pozycji numer 3 i Warriors mają wyraźną przewagę wzrostu na pozycjach 1-3 (jeśli startował będzie Andre Iguodala). W matchupie przeciwko Durantowi będzie to szczególnie widoczne, bo najprawdopodobniej będzie krył go Jrue Holiday. Mam w pamięci ostatnie spotkanie obu drużyn, w którym w trzeciej kwarcie Warriors po prostu izolowali Duranta w post i dawali mu rzucać nad Holidayem. Pelicans musieli odpowiedzieć wprowadzając szybko Solomona Hilla, ale po kontuzji to też nie jest lock-down obrońca.

Rafał Kamieński: Kevin Durant. Uważam, że najważniejszym zawodnikiem drużyny z Golden State pozostaje Stephen Curry, ale o ile Pelicans jeszcze są w stanie go upilnować (Jrue Holiday), to na Kevina Duranta po prostu nie ma odpowiedzi. Jeśli posadzą na niego Anthony’ego Davisa – Durant go minie, a przy tym Pels tracą obrońcę obręczy. Jeśli postawić na niego Holidaya – Durant będzie miał pełne pole do popisu oddając rzuty ponad jego głową. To 7-footer i jeden z najlepszych rzucających w lidze – jak to w ogóle bronić?

Boję się również Andre Iguodali, który po kilku kontuzjach widać było, że powoli się rozkręca i dla niego sezon rozpoczyna się właśnie teraz – w playoffs. Iggy to cichy killer Pelicans, który w każdym meczu robi wielkie-małe rzeczy przeciwko nam. Pelicans nie mają takiej broni z ławki i obawiam się, że Anthony Davis i spółka będą musieli wytrzymywać potworne minuty, aby utrzymać się w meczu z Golden State.

4. Kluczowy matchup w tej serii to…?

Paweł Kajak: Kevin Durant vs Solomon Hill. Gdyby Pels mieli Hilla w formie sprzed roku – byłbym spokojniejszy. Nie to, żeby Hill był wirtuozem, ale dzięki swoim warunkom fizycznym i koszykarskiemu IQ mógłby uniemożliwić KD zdobycie 40 punktów na mecz. KD i tak zdobędzie swoje. Dobrze żeby dokonał tego przy dużej ilości prób i strat. Tak więc dajmy mu rzucać ‘długie dwójki’ – zajmijmy się resztą jego kolegów.

Marcin Froń: Draymond Green vs Anthony Davis. Pojedynek najlepszego zawodnika Pels z najlepszym obrońca Warriors. Pierwotnie chciałem wstawić JaVale’a jednak podejrzewam, że Kerr dosyć szybko obniży skład i przez znaczną większość serii to Draymond Green będzie vis-a-vis dla AD.

Piotr Jaworski: Ciężko tu mówić o bezpośrednich match-upach, bo pewnie zmian w kryciu i przekazywań w obronie będzie strasznie dużo. Curry po powrocie nie będzie pełnić najważniejszej roli w drużynie Steve’a Kerra. Stawiam na pojedynek Durant-Davis. Obydwaj gracze zdobyli najwięcej punktów w pierwszej serii Playoffs oraz spisywali się bardzo dobrze w bezpośrednich starciach obu drużyn w sezonie regularnym. Słaba skuteczność któregoś z tych zawodników, może spowodować zapaść całej drużyny.

Paweł Mocek: Anthony Davis vs Draymond Green. Obaj panowie są w swoich zespołach graczami łatającymi dziury w defensywie i swoją grą w końcówkach spotkań będą starali się odwrócić uwagę tego drugiego. Davis będzie angażował się w akcje ofensywne, grając często przeciwko Greenowi. Draymond w Lineupie Śmierci jest za to de facto rozgrywającym i będzie próbował w ten sposób wyciągać Davisa spod kosza.

Rafał Kamieński: Jrue Holiday vs Klay Thompson. Anthony Davis nie wygra tej serii sam i jeśli ma dostać porządne wsparcie to właśnie do Jrue. Holiday musi wygrać ten pojedynek z Thompsonem w tej serii – będzie to znacznie trudniejsze, niż starcia z Lillardem i McCollumem. Klay jest większy i silniejszy, lepiej znajduje sobie pozycję do rzutu i nie potrzebuje nawet kozłować piłką, żeby wrzucić rywalom 40-tkę. Klay to wymarzony two-way gracz dla każdej drużyny, ale Jrue Holiday zapracował sobie w ostatnich miesiącach również na miano topowego gracza w tej kategorii. Jeśli Jrue wygra ten pojedynek, to Pelicans będą o jeden krok bliżej od sprawienia niespodzianki.

5. Przewidywania na serię oraz typ – z Currym oraz bez niego:
(pytanie zadane przed raportem o powrocie do zdrowia Stepha)

Paweł Kajak: Kibic podpowiada Pelicans w 7. Realista docenia poziom talentu GSW. Dla jasności – Pels osiągnęli już moje minimalne założenia. Pokazali klasę. Awansowali do kolejnej rundy. Przebudzili miasto. Najprawdopodobniej przekonali Gayle do wyłożenia pieniędzy (podatek) na zespół. Tak więc każde zwycięstwo to dla mnie bonus.

Jeśli Curry zagra pełną serię. Pels wyrwą 1-2 spotkania. Jeśli Curry wróci w trzecim meczu – Pels mogą doprowadzić do meczu numer 7. Tak więc zadecyduje zdrowie. Zdrowy Curry – Warriors w 6. Brak Curry’ego – Warriors w 7.

Aby Pelsi wygrali serię potrzebują aby kwartet AD-Miro-RR-Jrue zagrał na poziomie serii z Portland. Aby Hill spowolnił Duranta przez 20 minut. A ławka dotrzymała kroku. Ale wygrać Pelicans mogą jedynie uważną gra w obronie. Strzelanina nie ma sensu. GSW są tu lepsi. Kluczem będzie tu (nie)obecność Stepha.

Marcin Froń: Rozum wskazuje na mistrzów. Ze Stephem 4:1 dla GSW. Bez Curry’ego – 4:2. Serce jednak wskazuje na kolejną niespodziankę i wierzy w zakończenie serii w 6 spotkaniach. Przydałby się powiew świeżości w finałach konferencji. 🙂

Piotr Jaworski: Wiadomo, że każda wygrana Pelicans byłaby ogromną sensacją i powodem do radości dla wszystkich fanów Pels. Jeśli Steph Curry nie zdąży się wykurować Pels są w stanie, grając dalej znakomitą koszykówkę, pokusić się o niespodziankę i skończyć serię w Nowym Orleanie po sześciu spotkaniach. Stawiam jednak, że rozgrywający Warriors będzie grał i to aktualni mistrzowie wyjdą zwycięsko z tej serii. Chcę tych spotkań oglądać jak najwięcej, dlatego mój typ to 4:3 dla Warriors.

Paweł Mocek: Nie spodziewam się tego, że Curry wróci w najbliższej przyszłości i myślę, że pierwsze 4 spotkania na pewno będą rozegrane bez niego. Typuję, że będzie po nich 2-2 (Pelicans ukradną jeden mecz w Oakland i vice versa). I Warriors i Pelicans bazują na aktywności graczy bez piłki, ścinających do kosza lub wychodzących na pozycję po zasłonach oraz na indywidualnym talencie. Lekką przewagę w obronie widzę jednak po stronie Warriors, dlatego stawiam: bez Curry’ego 4-3 dla Warriors, z Currym 4-2 dla Warriors.

Rafał Kamieński: Jeśli Steph wróci już na Game 1, to Warriors wygrają w 6 meczach. Jeśli jednak Curry nie będzie w stanie wesprzeć Warriors w pierwszych 1-2 spotkaniach, to Pelicans muszą to wykorzystać i wygrać spotkanie w Oakland. Moim zdaniem to będzie klucz do wygrania z tym zespołem – trzeba ich ukłuć na ich własnym parkiecie jak najszybciej. Wtedy Pellies znów złapią tę samą pewność siebie, co w serii z Portland. Bez Stepha, Pelicans wygrają to w 6 spotkaniach (ktoś musi to powiedzieć). Wierzę, że Warriors bez swojego lidera będą znacznie łatwiejsi do ogrania, a sam Kevin Durant może nie udźwignąć serii przeciwko lepszej drużynie, niż San Antonio Spurs. Myślę też, że to czas kiedy ludzie zaczną poważnie zastanawiać się nad tym, czy Anthony Davis jest już lepszy niż Kevin Durant.