Raport: Eric Gordon dołączy do Andersona

ericEric Gordon to kolejny zawodnik New Orleans Pelicans, który opuści tego lata miasto i klub. Rzucający obrońca, który przyniósł ze sobą – powiedzmy sobie szczerze – więcej rozczarowania niż dobrej gry, dołączy do Ryana Andersona i zasili szeregi Houston Rockets. Eric podpisze kontrakt wart 54 mln $ za 4 lata gry. Bardzo dużo.

Eric Gordon w Pelikanach spędził aż 5 lat. Był najważniejszym „elementem”, który Dell Demps otrzymał od Los Angeles Clippers. Wszystko jednak poszło nie tak – z potencjalnie jednego z najlepszych strzelców ligi stał się ofiarą wielu kontuzji. Na parkiecie w barwach New Orleans wybiegł zaledwie 221 razy z 410 możliwych spotkań. Jak łatwo można więc zauważyć – gracz był prawie częściej nieobecny niż wartościowy na parkiecie.W Houston Rockets mówią „jeśli Eric Gordon będzie zdrowy to…”. Nie będzie. My, fani New Orleans Pelicans, mówiliśmy to, a wręcz wmawialiśmy sobie to, co roku, od 5 lat. Nigdy tak nie było, Gordon zawsze miał mniejszą lub większą kontuzję, która wykluczała go z gry i ranił w ten sposób swój zespół. Wątpię, aby dobijający powoli do 28 lat, Eric nagle stał się zdrowym koszykarzem.

Rockets dorzucili do swojego składu dwóch super-ofensywnych zawodników z Pelicans – Ryana Andersona i Erika Gordona. Problem w tym, że ta dwójka nie potrafi bronić i doskonale zrozumiał to Dell Demps, który zmienił swoją filozofię. Postawił na obronę.

Właśnie dlatego do Nowego Orleanu w miejsce Gordona sprowadzono E’Twauna Moore’a, który poza przyzwoitym rzutem z dystansu gryzie parkiet i ugania się w obronie za przeciwnikami. Podobnie sprawa ma się do Solomona Hilla, który wejdzie w buty Ryana Andersona i ma robić to, czego Ryno od początku swojej kariery po prostu w stanie nie był robić – bronić i switchować wszystko od pozycji 1 do 4.

Pelikany pokazują w lato, że zmieniły się priorytety – koszykówka wcale nie musi być ładna, nie trzeba zdobywać dużo punktów. Trzeba przede wszystkim bronić. Dell Demps poszedł właśnie tą drogą i miejmy nadzieję, że to zaprocentuje już w nadchodzącym sezonie.

Póki co powinniśmy być zadowoleni. Ściągnęliśmy dwóch uniwersalnych zawodników mogących robić wiele różnych rzeczy na boisku, w zamian za nieco przepłaconych graczy nastawionych tylko na atak.

  • mike

    Andersona szkoda, lubiłem gościa. Ale Gordonowi mówię do widzenia bez większego żalu. A wręcz nareszcie.