Spurs 102 – 95 Pelicans

pels_spurs_640x380.jpgNew Orleans Pelicans mimo bardzo dobrych pierwszych trzech kwart nie dali rady drugiemu najlepszemu zespołowi Konferencji Zachodniej – San Antonio Spurs. Pelikany jest w czwartej ćwiartce spotkania mogli pochwalić się blisko 10-punktowym prowadzeniem. Niesamowita gra Tony’ego Parkera i szybkie tempo Ostróg kompletnie jednak rozbiło defensywę Monty’ego Williamsa i doprowadzili do comebacku, który przeistoczył się w prowadzenie na kilkadziesiąt sekund przed końcem meczu.

Pelicans nie zdołali już podnieść się po takim ciosie i zostali oficjalnie znokautowani. Zabrakło skuteczności, a wiele głupich strat nie mogło na dobre wyjść zespołowi z Luizjany. Duże problemy z obroną Spurs miał dzisiaj Anthony Davis, który przez blisko 44 minuty na parkiecie próbował wstrzelić się, jednak ten moment nigdy nie nadszedł i był zaledwie 6 na 21 z gry. Dopisał do tego co prawda 17 punktów, 16 zbiórek i 4 bloki, ale miał też 5 strat.

Bardzo dobrze z ławki spisał się dzisiaj Anthony Morrow, który praktycznie w pojedynkę rozbijał Spurs w drugiej kwarcie. Zdobył 20 punktów (najwięcej w drużynie), na skuteczności 7 na 9. Austin Rivers z ławki dał bardzo dobre 10 punktów i 5 asyst.

Oprócz tej dwójki 19 punktów miał Eric Gordon, 9 Brian Roberts, 8 i 10 zbiorek Alexis Ajinca.

Po stronie San Antonio swoją wartość potwierdził Tony Parker, który przez kilka minut był po prostu nie do zatrzymania i zdobył kilkanaście punktów w pojedynkę. Miał 32 punkty i 9 asyst.