Sylwetki z Draftu 2012: Michael Kidd-Gilchrist

Draft 2012 zbliża się wielkimi krokami, a kolejnym graczem którego przedstawimy w naszym nowym cyklu „Sylwetki z Draftu 2012” będzie niski skrzydłowy i były zawodnik drużyny Kentucky Wildcats – Michael Kidd-Gilchrist. Zapraszam!

Michael Kidd-Gilchrist przyszedł na świat 26 października w 1993 roku w godzinach wieczornych. Aktualnie 18-latek mierzy ponad 201 centymetrów i waży około 105 kilogramów. Do kwietnia 2012 roku reprezentant Uniwerystetu Kentucky, gdzie występował w trykotach popularnych „Dzikich Kotów”.

Aby wybrać w tegorocznym Drafcie tego grającego na co dzień niskiego skrzydłowego będzie potrzebny bardzo wysoki pick. Michael bowiem jest typowany we wszelakich mock draftach w okolicach 2-4 picku tuż za swoim przyjacielem z drużyny – Anthonym Davisem.

Jest uważany za gracza całkowicie kompletnego, który potrafi znakomicie funkcjonować po obu stronach parkietu. Obrona, atletyzm, wyśmienity rzut i koszykarskie IQ – te słowa zdecydowanie nie są mu obce.

Pierwsze kroki

 

Już od pierwszych dni, godzin, a nawet minut na parkiecie w St. Patrick High School Michael Kidd-Gilchrist był jednym z najlepszych graczy młodego pokolenia. Wszyskie najbardziej liczące się strony w USA wróżyły mu świetlaną przyszłość – bycie największą gwiazdą w NBA.

W St. Patrick High School Micheal nie osiągnął niczego znaczącego, ale to dlatego, że drużyna ta oprócz niego i Marquisa Teague’a (brak Jeffa Teague z Atlanty Hawks) nie miała nikogo wartościowego w swoich szeregach. Odpadli już w ćwierćfinałach NJSIAA Parochial A po porażce z St. Anthony.

Inaczej jednak sprawy potoczyły się w FIBA U-17 World Championships, gdzie Michael Kidd-Gilchrist i Marquis Teague zdobyli dla USA złoty medal. Podczas Mistrzostw Świata rozgrywanych w Niemczech w Hamburgu Michael Kidd-Gilchrist został okrzyknięty najlepszym graczem młodego pokolenia. Jedyne co stało na przeszkodzie to odpowiedni wybór uczelni, do której uda się po High School’u.

Przed przejściem do collegu został uznany przez ESPN.com oraz Rivals.com jako trzeci najlepszy gracz. Natomiast Scout.com przyznało mu zdecydowane 1 miejsce.

College

 

Dokładnie 14 kwietnia 2010 roku Michael Kidd-Gilchrist podjął decyzję o wstąpieniu do Uniwersytetu Kentucky. To właśnie wtedy Michael stał się częścią tamtejszego Dream Teamu, który zgarnął praktycznie wszystkie nagrody.

Już w pierwszym meczu dla Kentucky Wildcats zdobył 15 punktów na ponad 60% skuteczności z gry, a John Calipari (coach) wychwalał swojego freshamana już po pierwszej kwarcie spotkania. Następne mecze Michael rozgrywał na bardzo dobrym i równym poziomie. Wyróżniał się genialnym boiskowym IQ, praktycznie każda podjęta decyzja była decyzją wyśmienitą.

Z dnia na dzień Michael Kidd-Gilchrist stawał się coraz lepszym zawodnikiem. Jest to bowiem gracz, który spędza na siłowni oraz na parkiecie przynajmniej o godzinę więcej od swoich kolegów z drużyny. Jest typem perfekcjonisty – pokazał to już kilka spotkań później zdobywając 24 punkty i zbierając aż 19 piłek z tablic, co ciekawe w meczu z drużyną rozstawioną z numerem 4 – Louisville Cardinals.

John Calipari nazwał Michaela Kidda-Gilchrista po tym spotkaniu najciężej pracującym graczem jakiegokolwiek trenował.

W NCAA Tournament drużyna Kentucky Wildcats była zdecydowanie najlepszą w całej stawce. Jej poziom był porównywalny nawet do tego, który panuje w NBA. Indywidualnie Michael Kidd-Gilchrist nie będzie wspominał jednak tego turnieju jak najlepiej. Fakt, zdobył mistrzostwo, ale w dwóch pierwszych meczach nie zdołał zdobyć nawet więcej niż 10 punktów. Dopiero w spotkaniu z Indianą pokusił się on o aż 24 punktową zdobycz, do czego dołożył również 10 zbiórek. W meczu z Baylor czekał na niego poważny pojedynek z jednym z liderów całej NCAA – Perrym Jonesem III. Zdobył on 19 punktów w niecałe 27 minut i zatrzymał Perry’ego na słabej skuteczności (6-14) i na 17 punktach w 34 minuty.

W samym finale NCAA Tournament Michael Kidd-Gilchrist zagrał jedynie 23 minuty podczas których zdobył skromne 9 punktów oraz 4 zbiórki. Jego Kentucky Wildcats pokonało jednak pewnie Kansas Jayhawks 67-59.

Już w kwietniu 2012 roku Michael Kidd-Gilchrist zdecydował się wstąpić do Draftu 2012.

Silne i słabe strony Michaela

 

Do atutów Gilchrista można zaliczyć:

– Wyśmienity atleta
– Bardzo dobry obrońca
– Jest prawdziwym liderem swojej drużyny
– Ogromny potencjał, może zrobić progres w każdym aspekcie gry
– Koszykarskie IQ
– Potrafi znakomicie postawić zbiórkę, dzięki czemu wygrywa walkę o piłkę z graczami większymi od siebie
– Śmiertelnie szybki pierwszy krok, potrafi bezproblemowo mijać zawodników jak tyczki

Jego minusy to:

– Według kilku ekspertów powinien poczekać jeszcze rok przed przyjściem do NBA
– Wciąż musi sporo przepracować na siłowni, aby stać się silniejszym graczem
– Niesprecyzowana pozycja, bowiem ma większe umiejętności w grze na „czwórce”, jednak jego wzrost zmusza go do grania na pozycji niskiego skrzydłowego
– Powinien popracować jeszcze nad swoim rzutem

Ciekawostki oraz Mix:

– Ojciec Michaela zmarł 11 kwietnia w 1996 roku podczas strzelaniny
– Ogląda bajkę „Król Lew” praktycznie co tydzień, bo przypomina mu ona jego ojca i to jak oglądali ją razem
– Nazywa się Michael Gilchrist, ale 7 lipca 2011 roku dodał do swojego nazwiska również „Kidd”, aby upamiętnić swojego wujka – Darrina Kidda, z którym był bardzo związany

  • http://espn.go.com/nba/lottery2012/mockdraft
    Hornetsi z ‚1’ ;p Bobki 2 a Wizards 3

  • sciemnix

    gil to sf?

  • mike

    W sumie kogo byśmy nie wzięli, będzie dobrze. Na chwilę obecną każdy z nich ma potencjał i każdy nam się przyda. A czy ten potencjał wykorzystają czy też nie, to już czas pokaże. Ewentualnie jak ktoś ma szklaną kulę, to niech rzuci okiem i powie co widać.

  • Gilchrist czy Robinson ot jest pytanie,bo Davis pojdzie z 1 ktorej nie wylosuja Hornets.Osobiscie bylbym za Robinsonem.

    • Ja zdecydowanie za Gilchristem. Aktualnie jest nieco gorszym zawodnikiem niż T-Rob, ale do czasu… Ma wyśmienite warunki fizyczne, jest cholernie utalentowany i jest najmłodszym zawodnikiem z całej stawki więc ma jeszcze bardzo dużo czasu, aby się rozwinąć. Rok, dwa i All-Star tej ligi.