Szerszenie drugi raz z rzędu tracą wygrany mecz

Dzisiejszej nocy w hali New Orleans Arena odbyło się spotkanie między tamtejszymi Hornets oraz walczących o wejście do fazy Playoffs – Los Angeles Lakers. Zespół z Kalifornii przed tym spotkaniem miał bilans 30-31 i zajmują 9. miejsce na Zachodzie.

Goście z Miasta Aniołów ostatnimi czasy grają coraz lepiej. Jeszcze nie dawno wydawałoby się, że przez ich wielki kryzys szanse na wejście do Playoffs są znikome, lecz jak się okazuje może to nie być takie trudne. Osobiście uważam, że Lakers do końca tych rozgrywek jeszcze nie raz pokażą na co ich stać.

Spotkanie podobnie jak poprzednie – z Orlando Magic, rozpoczęło się bardzo wyrównanie. Mniej więcej do połowy pierwszej odsłony grę prowadzili Lakers, lecz później to właśnie przyjezdni musieli gonić Szerszeni, którzy w pewnym momencie wyszli na 6-punktowe prowadzenie. Pierwsza kwarta zakończyła się remisem.

W drugiej kwarcie na parkiecie zdecydowanie dominowali gospodarze. Przez kilka błędów i niecelne rzuty Jeziorowców przewaga Szerszeni się zwiększała, aż w końcu prowadzili oni już nawet 20 punktami lub więcej. Po tej kwarcie dużo osób mogło stwierdzić, że ten mecz na pewno zakończy się wygraną Hornets, lecz Ci, którzy oglądali ostatnie spotkanie z Magic wiedzieli, żeby nie mówić tego za wcześnie. Po 24 minutach NOH prowadzili 67:48.

Trzecia kwarta podobnie jak poprzednia była na korzyść Szerszeni. Gospodarze ciągle prowadzili kilkunastoma punktami, a Lakers mieli spore problemy, aby odrobić wywalczoną przez Hornets przewagę. Po tej kwarcie drużyna z Nowego Orleanu prowadziła 93:75 i Ci, którzy wcześniej myśleli, że już jest po meczu tylko umocnili się w swoich założeniach.

Początek ostatniej odsłony była wyrównana chociaż już powoli mogliśmy zauważyć próby atakowania kosza gospodarzy przez Lakers. Po 3 minutach tej kwarty Jeziorowcy zaczęli swój niezwykły atak, z którym Hornets kompletnie nie mogli sobie poradzić. Gra Szerszeni w obronie była bardzo słaba, a jeśli chodzi o skuteczność – wcale nie było lepiej. W tej kwarcie zimną krew zachował Jodie Meeks oraz Kobe Bryant. Przez te problemy gospodarzy, Lakers na 1:30 min przed końcem remisowali, a świetna dyspozycja Black Mamby spowodowała, że goście wygrali ten mecz 108:102.

W tym spotkaniu po raz kolejny zawiodła skuteczność, natomiast najlepszym strzelcem był Eric Gordon, bowiem miał on 18 punktów (7/23 z gry), 5 zbiórek i 5 asyst. W ekipie Szerszeni można było zobaczyć aż trzy podwójne zdobycze. Pierwszym z nich był Al-Farouq Aminu (12 pkt, 16 zb, 1 ast), drugim z trzech graczy był Robin Lopez (13 pkt, 11 zb), a ostatnim był Greivis Vasquez (15 pkt, 5 zb, 12 ast).

Po stronie Lakers nie było wcale gorzej, ponieważ mieli oni dwóch zawodników z double-double. Jednym z nich był najlepszy strzelec w meczu – Kobe Bryant (42 pkt, 7 zb, 12 ast), natomiast obok niego podwójną zdobycz zaliczył Dwight Howard (20 pkt, 15 zb, 3 prz).

Boxscore:

Lakers: Bryant 42, Howard 20, Meeks 19, World Peace 11

Hornets: Gordon 18, Vasquez 15, Anderson 14, Lopez Davis 13

Skrót z meczu:

  • kamil

    Run 20-0 Lakers’ów imponujący. Jak się ogląda skrót to nie chce się wierzyć, że oddaliśmy tak głupio ważne spotkanie. Co raz gorzej z Szerszeniami 🙁

  • Marios

    …i wtedy po trzeciej kwarcie coach Williams krzyknął ” DO PEŁNA „

  • Rydzu

    Wstyd po raz 2. Wczesniej z Orlando…