„Szerszeń” na IO: Dzień szósty

Niespodzianki nie było. Główny faworyt do zwycięstwa w koszykarskim turnieju na Igrzyskach Olimpijskich, nie dał złudzeń niżej notowanym rywalom. Reprezentacja Stanów Zjednoczonych bez problemów ograła Australię 119:86 i awansowała do półfinałów.

Amerykanie rozpoczęli mecz od mocnego uderzenia, a po 10 minutach prowadzili już 28 do 21. Druga kwarta skończyła się dokładnie takim samym wynikiem jak pierwsza, nie do zatrzymania był  Lebron James, który uzbierał już wtedy 7 punktów, 10 zbiórek i 6 asyst.

LBJ skończył cały mecz z imponującym triple-double na poziomie 11 punktów, 14 zbiórek i 12 asyst i okazał się jednym z najważniejszych graczy w drużynie Mike’a Krzyżewskiego.

Po przerwie Australia rzuciła się do ataku, w pewnym momencie zaliczyła nawet run 11-0 i zbliżyła się do Amerykanów na niebezpieczną odległość. We właściwym momencie dał znać o sobie Kobe Bryant. Zawodnik Los Angeles Lakers trafił dwukrotnie zza łuku, a kluczowe punkty dołożył jeszcze Kevin Durant.

Prawdziwą miazgę oglądaliśmy jednak dopiero w 4. kwarcie, wynik 35-16 mówi sam za siebie. Coach K. jak zawsze dał szansę swoim rezerwowym zawodnikom, najlepiej wykorzystał ją James Harden, który popisywał się efektownymi wsadami. Rzucający obrońca spędził na parkiecie zaledwie 4 minuty i 16 sekund, ale to nie przeszkodziło mu w zdobyciu 7 punktów i asysty. 

Najlepszym z Australijczyków okazał się Patty Mills, który w całym turnieju prezentuje się z bardzo dobrej strony. Tym razem zapisał na swoim koncie 26 punktów, 6 zbiórek i 2 asysty.

Poprawne zawody rozegrał również dawny „Szerszeń”. David Andersen spędził na parkiecie blisko 24 minuty, w tym czasie zdołał zaaplikować rywalom 11 „oczek”, zebrać 4 piłki i rozdać 3 asysty, trafił jednak tylko 5 na 13 rzutów z gry.

Jedynym zawodnikiem USA, który nie zdobył w tym spotkaniu punktów był (niestety) Anthony Davis. Główną przyczyną tego, był fakt, że gracz New Orleans Hornets dostał od trenera tylko 3 minuty gry. Silny skrzydłowy zapisał na swoim koncie jednak 3 zbiórki, w tym jedną w ataku..

Najlepszym strzelcem Amerykanów był tego wieczoru Kobe Bryant, autor 20 punktów. 33 – letni zawodnik trafił nawet 6 na 10 oddanych rzutów za 3. 18 punktów dorzucił jeszcze rozgrywający Brooklyn NetsDeron Williams.

Reprezentacja Stanów Zjednoczonych zwyciężyła ostatecznie 119:86 i w półfinale zmierzy się z Argentyną. Drugi mecz półfinałowy to starcie Hiszpanów z Rosją.

 

  • stawiam finał USA v Hiszpania.

    PS.Szkoda Francuzow,ze w 1/4 musieli grac z Hiszpania.No i awans Kacapow do polfinalu takze jest zla wiadomoscia.