Szerszenie odlatują z Nowego Orleanu, Dirk goli brodę!

Stało się. New Orleans Hornets minionej nocy po raz ostatni w historii rozegrali swój mecz w domu. Czas ”Szerszeni” w Luizjanie dobiegł końca. Od października zostanie rozpoczęta nowa epoka tej drużyny pod nazwą Pelicans.

Ostatnim rywalem w tym sezonie we własnej hali byli Dallas Mavericks, których głównym celem była wygrana i możliwość zgolenia brody przez Dirka Nowitzkiego. Niemiecki gwiazdor zapowiedział bowiem, że do póki Mavs nie wyjdą na bilans 0.500 będzie zapuszczał zarost. Życzenie się spełniło i Mavs pewnie pokonali Hornets 107:89.

W pierwszej piątce gospodarzy zabrakło Anthony’ego Davisa, który jak wiemy nabawił się urazu przeciwko Kings i swoją przygodę w pierwszym sezonie już zakończył. Od pierwszych minut zamiast rookie pojawił się Ryan Anderson, który jak dotąd pełnił rolę super rezerwowego.

Początek spotkania idealnie układał się dla gości przejmując całkowicie kontrolę na parkiecie. Hornets już w przeciągu 12 minut potrafili stracić aż 33 punkty, zdobywając zaledwie 19.

Druga kwarta specjalnie nie zmieniła wydarzeń i nadal goście kontrolowali mecz. Dirk Nowitzki tuż przed przerwą przekroczył pułap 25 tysięcy punktów i stał się 17 zawodnikiem, który podołał takiemu wyczynowi.

Po przerwie lekkie przebudzenie nastało u gospodarzy, w dużej mierze dzięki Andersonowi, lecz do końca spotkania Mavs pewnie dowieźli swoją 40 wygraną w tym sezonie i pewnie zatrzymali się na bilansie 40-40. Dirk mógł zgolić brodę, zapewne mocno mu ulżyło ;]

Najskuteczniejszym zawodnikiem ekipy z Texasu był Shawn Marion ( 21 punktów, 7 zbiórek, 6 asyst) oraz Dirk (19 punktów, 6 zbiórek, 1 asysta).  Po 16 ”oczek” dołożyli rezerwowi Vince Carter oraz Brandan Wright.

W barwach Hornets tradycyjnie najwięcej uzbierał Ryan Anderson (20 punktów, 12 zbiórek,1 asysta). Tuż za nim uplasował się Eric Gordon (15 punktów, 2 zbiórki). Cenne double-double zanotował center Robin Lopez (10 punktów, 13 zbiórek). Z ławki 13 punktów dał rozgrywający Brian Roberts.

TO JUŻ KONIEC HORNETS W NOWYM ORLEANIE. Jak wspominacie ten cały czas? Został nam jeszcze jeden mecz wyjazdowy w Dallas. Era Pelicans nadchodzi! Miejmy nadzieje, że wraz z nowa nazwą pojawią się sukcesy drużyny!

  • mike

    Jakby nie patrzeć trochę smutno mi się zrobiło, a i łza w kąciku oka zalśniła. Szkoda, że nie dane mi będzie świętować tytułu mistrzowskiego z moimi kochanymi szerszeniami ;( A było już tak blisko. Sądziłem, że CP3 to jest ten zawodnik, który poprowadzi nas na szczyt…
    No cóż, trzeba będzie spróbować przyzwyczaić się do nowej nazwy drużyny. Może z czasem także Pelikany znajdą miejsce w moim sercu.

  • Skejcik

    Hornets zawsze lubiłem. Hornets w NO mieli wzloty i upadki. Szkoda, że Baron i CP3 nie chcieli zostać tu dłużej. Nowy nieco etap, ale fajnie, że nie zabrali drużyny z miasta tworząc coś zupełnie nowego jak to było z Sonics/Thunder. Mam nadzieje, że Bensownowi uda się też przynieść mistrzostwo w NBA nie tylko w NFL 😉