„Szerszenie” pokonują Grizzlies po raz drugi!

New Orleans Hornets rozegrali dzisiaj w nocy swoje drugie i ostatnie spotkanie przedsezonowe. „Szerszenie” poprzednie spotkanie wygrali 97 – 90 w Memphis. Dzisiaj Hornets wystąpili przed własną widownią w Nowym Orleanie gdzie wygrana przyszła jeszcze łatwiej niż w mieście Elvisa. Spotkanie zostało wygrane 95 – 80 dla gospodarzy.New Orleans Hornets rozpoczęli spotkanie bardzo przeciętnie, a pierwsza kwarta przebiegała bardzo wyrównanie. Ostatecznie pierwsze starcie „Niedźwiadki” wygrały dwoma punktami, a zdecydowanym liderem był Rudy Gay, który rozstrzelał nam się na dobre. Świetnie spisywał się Eric Gordon, który trafił od razu dwie trójki na wejściu. Dobry debiut zaliczył w pierwszej kwarcie również Chris Kaman, który pod koniec błyszczał najbardziej w naszej drużynie.

Dalsza część spotkania szła już zdecydowanie po myśli podopiecznych Monty Williamsa. „Szerszenie” wybiegały w coraz to innej rotacji, a sprawy w swoje ręce wzięli po raz kolejny Chris Kaman, Eric Gordon oraz Quincy Pondexter. Obrona gospodarzy funkcjonowała jak w szwajcarskim zegarku. Nawet sam wyśmienity Rudy Gay zdobył tylko 2 punkty z gry w drugiej kwarcie. Drugie starcia można śmiało nazwać pogromem 29 – 17. W dalszej części spotkania sprawa wyglądała bardzo podobnie, Hornets świetnie bronili, a Monty Williams próbował nowych zawodników.

New Orleans Hornets po raz kolejny świetnie spisali się rzutowo, bowiem trafiali na 44% skuteczności, a aż na 50% skuteczności zza łuku(5-10). „Szerszenie” znów tracili mniej piłek (15 do 18), do tego przechwycili również więcej piłek (9-8) oraz więcej razy blokowali (7-4). Aż 5 bloków zaliczyło nasze nowe trio, Eric Gordon zablokował rzut dwukrotnie, to samo zrobił Chris Kaman, a Al-Farouq Aminu w ostatnich minutach spotkania dołożył kolejną obronę rzutu.

Jak już wspominałem Monty Williams próbował wiele sposobów rotacji, a jednym z tych którzy na tym skorzystali był na pewno Quincy Pondexter, który bardzo się rozwinął przez to lato i może być ważną częścią w drużynie. Quincy spędził na parkiecie, aż 40 minut(!). Podczas tego czasu zdążył zebrać najwięcej piłek podczas całego spotkania – 12. Do tej zdobyczy dołożył 14 oczek, 2 asysty, 2 przechwyty oraz 1 blok. Warto dodać, że aż 6 zbiórek było ofensywnych.

Ostatni bohater spotkania z Memphis Grizzlies spisywał się dzisiaj rzutowo o wiele gorzej(1-7FG). Jarrett Jack zdobył jednak 5 punktów, rozdał 8 asyst i zebrał 3 piłki. Kolejnym starym „Szerszeniem”, który spisał się na parkiecie był Carl Landry, który pokazał się przede wszystkim od strony obronnej. Zdobył 8 punktów oraz 7 zbiórek. Jason Smith zdobył 12 punktów oraz 3 zbiórki. Najsłabiej wypadł chyba Marco Belinelli, który z 4 rzutów trafił… 0 razy. Zdobył jednak 4 punkty (wszystkie z rzutów osobistych). Dołożył do 4 oczek też 3 zbiórki.

Z nowych zawodników spisał się, tak jak można było się domyślać, nasz nowy rzucający obrońca Eric Gordon. Gordon trafił trzy trójki z pięciu prób, a wszystkie punkty i sama jego obecność szczerze mówiąc była bardzo cicha. Zdobył 17 punktów, 4 zbiórki i rozdał 4 asysty, do tego wszystkiego zablokował 2 rzuty, a to wszystko w 28 minut na parkiecie. Widać, że jeżeli Eric dostanie dużo minut to spokojnie może on zdobywać 25 punktów/5 asyst/5 zbiórek. Chris Kaman do połowy był najlepszym punktującym w drużynie z Luizjany(17 oczek). W drugiej połowie dorzucił już tylko 1 punkt, ale to dlatego, że Monty próbował już zawodników, którzy gościli u nas na campach. Kaman zdobył 18 punktów, 4 zbiórki i 2 bloki. Coach Hornets po spotkaniu był bardzo ucieszony, że „Szerszenie” pozyskały wreszcie zawodnika grającego tyłem do kosza, czego wcześniej w swojej drużynie nie posiadał. Najgorzej spisał się Al-Farouq Aminu, który nie mógł grać na parkiecie najwięcej z powodu szybko złapanych fauli(aż 5). Pod koniec jednak Aminu zagrał kilka minut i zdobył w sumie 6 punktów, 4 zbiórki i 2 asysty(w 15 minut).

W ekipie „Szerszeni” zabrakło dzisiaj Trevora Arizy oraz Emeki Okafora, których nieobecność nie jest nam znana. Taka była po prostu decyzja Monty’ego Williamsa.

Najlepszymi „Niedźwiadkami” byli Rudy Gay, który był po raz kolejny zdecydowanym liderem w swojej drużynie. Zanotował on na swoim koncie 20 punktów, 5 zbiórek, 2 asysty, 3 przechwyty oraz 2 bloki. Trzeba również wspomnieć o Zachu Randolphie, który zebrał 8 piłek oraz zdobył 15 oczek. Rozgrywający Memphis Grizzlies, Conley zdobył 9 punktów i zaliczył 6 kluczowych podań.

To było już ostatnie przedsezonowe spotkanie New Orleans Hornets. „Szerszenie” następne spotkanie rozegrają już 26 grudnia w Phoenix, gdzie zagrają z miejscowymi Suns. Będzie to pierwsze spotkanie w nowym sezonie i w całkowicie odmienionym składzie.

  • mike

    Nic tylko się cieszyć. Ale prawdziwy test dopiero przed nimi. Zobaczymy jak sobie poradzą z Suns.