Warriors 97 – 87 Pelicans

pelicans_warriors_640x354.jpgNew Orleans Pelicans wciąż przegrywają. To już 8 porażka z rzędu podopiecznych Monty’ego Williamsa, którzy wyraźnie osłabieni brakiem Jrue Holiday’a i Ryana Andersona nie potrafią sobie poradzić z żadnym rywalem, głównie na przełomie trzeciej i czwartej kwarty. Wojownicy Marka Jacksona wygrali w Nowym Orleanie 97 – 87 i zaliczyli ładny sweep na Pelikanach w tym sezonie w postaci 3 zwycięstw.

Pelicans przez pierwszą połowę wyglądali momentami nawet jak drużyna nieznacznie lepsza. Prawdziwe show urządził sobie Anthony Davis, który w 1 połowie miał na swoim koncie już 21 punktów (7-10 z gry) i 7 zbiórek. Pellies dzięki Brwi po 24 minutach gry mieli już 11 punktów przewagi.

W trzeciej kwarcie byliśmy już jednak kolejny raz z rzędu świadkami bardzo słabej gry, a momentami wręcz bezradności – było tak z Mavericks, Pacers, Heat czy Rockets i Spurs. Pels nie potrafili znaleźć recepty na penetracje Stephena Curry’ego, który raz po raz ogrywał defensywę z Luizjany i zdobywał łatwe punkty layupem spod kosza. GSW wygrało trzecią ćwiartkę 26 – 18, a swoje dzieło jedynie przypieczętowali w czwartej również wygrywając 19 – 15.

Stephen Curry zdobył przeciwko naszej obronie solidne 28 punktów i 8 asyst. Zrobił to rzucając jedynie 2-9 zza łuku co tylko potwierdza tezę, że obrona Monty’ego Williamsa ma bardzo duże problemy w tym sezonie. 22 punkty i 8 zbiórek miał David Lee.

Ogromne braki pod koszami Pelikanów pokazał występ Andrew Boguta. Australiczyk, raczej surowy w ofensywie, bez większych trudności zagrał na 10/15/5, będąc 5-5 z gry. Imponujący występ. Greg Stiemsma, Alexis Ajinca i Jeff Withey pod koszami. To nie wygląda dobrze.

Po stronie Pelicans głównym problemem w drugiej połowie, obok fatalnej obrony, stanowiła skuteczność. Eric Gordon zagrał na 3-17 z gry i zdobył zaledwie 8 punktów i 6 asyst. Nawet Al-Farouq Aminu był zmuszony do oddania aż 12 rzutów, z których wykorzystał 5. Miał 12 punktów i 9 zbiórek.

Nieźle momentami grał Brian Roberts, ale ostatecznie w aż 34 minuty zdobył 9 punktów i 5 asyst. Prawdopodobnie ani razu nie był w stanie zatrzymać Curry’ego. Słabo zagrał Austin Rivers, który dostał dziś zaledwie 12 minut i przełożył to na 4 pudła.

Tyreke Evans w powrocie po kontuzji spędził na parkiecie 30 minut – zdobył 14 punktów (6-14 z gry) i 4 zbiórki. Miał też jednak aż 4 straty.

Jedynym pozytywem drużyny z Nowego Orleanu to klasycznie postawa Anthony’ego Davisa. The Brow kolejny raz potwierdził, że może być w tym sezonie jednym z niewielu w All Star Game z drużyn z dolnej części tabeli Zdobył dzisiaj 31 punktów (11-17 FG), 17 zbiórek i 1 blok.

Pelicans rzucali na 38.6% skuteczności z gry na własnym parkiecie.

Następne spotkanie podopieczni Monty’ego Williamsa rozegrają już w poniedziałek o godzinie 23:00 w MLK Day z Memphis Grizzlies.

  • Rydzu

    Po playoffach, eh.