„Ważna” porażka z Kings

Dziwnie nazwać to dobrą czy ważną porażką, ale taka właśnie była dzisiejsza w Sacramento. Chyba żaden kibic nie lubi kiedy jego ulubiona drużyna przegrywa i zajmuje ostatnie miejsca w lidze, ale dziś fani Hornets powinni poniekąd cieszyć się z porażki. Dlaczego? Starcie Szerszeni z Królami miało sporo namieszać na dnie tabeli, a drużyna przegrana mogła „umocnić się” na pozycji dogodniejszej przed loterią draftową. Sacramento i New Orleans legitymowali się bowiem tym samym bilansem. 

Kings po zwycięstwie nad Hornets 110 – 121 wysunęli się o jedno zwycięstwo do przodu przed ekipą Monty’ego Williamsa i z trzema spotkaniami do końca spotkania Szerszenie mogą być coraz bardziej pewni wyższego picka. Na innych parkiet grali również Detroit Pistons z Cleveland Cavaliers i tam Tłoki odnieśli korzystną dla nas wygraną. Zrównali się z nami bilansem i jeżeli tak zostanie to przed loterią zadecyduje rzut monetą kto będzie podchodził do losowania z większymi szansami na numer 1.

Przy aktualnej sytuacji New Orleans Hornets kibice chyba mało co skupiają się na samym meczu co raczej już na końcowych wynikach, zerkając przy okazji na inne parkiety. Większość wyczekuje już PlayOffs, a co niektórzy czekają na przemianę w Pelicans i lepszą przyszłość drużyny z Nowego Orleanu, której wzory i skład ma być powoli szlifowany i kończony poprzez Draft 2013.

Szerszenie od pierwszych minut nie zaczęli tego spotkania zbyt dobrze. Sacramento Kings przejęli inicjatywę i przez wszystkie trzy pierwsze kwarty kontrolowały grę. Znakomicie wyglądał były zawodnik Hornets – Marcus Thornton, ale nie gorsi byli również Salmons i Thompson.

Dopiero w czwartej kwarcie zaczęło się coś zmieniać. Eric Gordon, Brian Roberts, Anthony Davis i spółka zaczęli powoli przejmować mecz i zbliżać się do rywala. Nie można jednak jednoznacznie stwierdzić czy to dobra gra Hornets czy jednak opamiętanie się ekipy Kings i chęć jednak przegrania tego meczu na własnym parkiecie. Tego już się chyba nie dowiemy. Ta ćwiartka spotkania zakończyła się korzystnym wynikiem 37 – 26 dla NOH, ale nie wystarczyło to na zmniejszenie rozmiarów porażki to nawet „single digit”.

Dziwną sytuację mogliśmy oglądać w przypadku Greivisa Vasqueza. Wenezuelczyk zagrał przez 25 minut, ale wyraźnie było widać, że wciąż cierpi na jakiś uraz i nie może grać na 100% swoich możliwości. Z grymasem na twarzy większość przesiedział na ławce rezerwowych, ale głupotą było jednak wystawienie w meczu kontuzjowanego zawodnika.

Kolano podkręcił w meczu Anthony Davis. Media informują jednak, że kontuzja nie jest poważna i możliwe, że The Brow zagra w meczu z Clippers z piątku na sobotę.

Najlepsi w meczu z Kings byli Eric Gordon (23pkt, 7ast), Anthony Davis (13pkt, 10zb, 2blk), Robin Lopez (20pkt, 5zb), Xavier Henry (15pkt) oraz Brian Roberts (20pkt, 5ast, 6zb).

Po stronie Kings – Salmons (22pkt), Thompson (20pkt, 8zb), Thornton (20pkt, 5zb) i Isiah Thomas (15pkt).

Przed New Orleans Hornets jeszcze tylko trzy spotkania w historii organizacji – z Clippers i dwukrotnie z Mavericks. Dwa mecze będą rozgrywane u siebie, będzie to ostatni mecz Hornets w New Orleans Arena.

  • Skejcik

    Czasy Hornets dobiegają końca. NBA to liga zmian i trzeba się pogodzić, a w ogóle kolejny sezon minął bardzo szybko.