Zapowiedź: vs. Golden State Warriors

Po ostatniej „wielkiej wygranej” z New Jersey Nets, mało jaki fan Hornets pamięta już, że to jeden z najgorszych sezonów w historii  Oczywiście żartuję, ale przecież , co bardziej cieszy fanów od wygranej po dziesiątkach porażek? Może pokusimy się dzisiaj o powtórzenie tego wyczynu? Tak, to jest możliwe, w następnym spotkaniu zmierzymy się z pozbawionymi swojej gwiazdy Golden State Warriors, ale o tym akapit dalej…

Monta Ellis, kojarzycie go? Pewnie tak, pomyślcie teraz, że gra w ciemnozielonej koszulce z napisem „Bucks„. Powaga? Zaraz, Milwaukee Bucks, jak to? Do tej pory, kojarzony głównie z „Wojownikami”, największa gwiazda zespołu z Golden State. A dziś? Jak wiadomo, trade deadline dobiegł końca, kariera Ellisa w Oakland również … Co ciekawe, rzucający-obrońca opuścił swój pierwszy, a zarazem jedyny w karierze – klub w NBA, w wyniku wymiany właśnie z Bucks.

Czy był to dobry ruch ze strony działaczy? Kibicom się to nie spodobało, ale … na chłodno patrząc, ten trade może się im jednak opłacić. Jeden warunek, Australijczyk (o którym kilka słów poniżej) musi wreszcie wykurować się na dobre.

Szeregi „Wojowników” zasilił bardzo mocny fizycznie, skuteczny, a zarazem łamliwy jak zapałka – Andrew Bogut .Gracz, któremu „kangury nie są obce”, nie zadebiutował  jeszcze z powodu leczenia kontuzji. Powiedzmy sobie szczerze, Bogut-Lee, szykuje się nam mocny podkoszowy duet! Myślę, że w okolicach TOP5 ligi.

Stephen Jackson (drugi ogniowy wymiany pomiędzy Warriors-Bucks), powędrował jednak do Spurs. W zamian do Kalifornii przyleciał, niczym doświadczony żołnierz po wielu wojnach –  Richarda Jefferson. Jefferson, który już dziś, bardzo ciepło przyjęty przez kibiców, bliski był poprowadzenia swojego nowego zespołu do zwycięstwa nad Minnesotą Timbervolwes  (jak wiadomo, ostatecznie jednak polegli).

Dobra, dosyć tematu wymian. To przecież zapowiedź meczu New Orleans Hornets vs. Golden State Warriors.

 

Rywale „Szerszeni” legitymują się bilansem 18. zwycięstw i 25. porażek, walkę o PO mogą więc, podobnie jak Hornets, odłożyć na przyszły sezon. Nie oszukujmy się, będzie to konfrontacja jednych z najgorszych drużyn na Zachodzie, ale czy dlatego musi być słaba i nudna? Nic takiego nie powiedziałem.

Hallo, hallo, dobrze mnie słychać? Mam dobre wieści, wprost z szatni podopiecznych Mont’ego Williamsa! Carl Ladnry i Eric Gordon wznowili treningi, co więcej, ten pierwszy prawdopodobnie zagra już przeciwko Warriors. Good news.

  Przypominam też, że do rotacji wrócił ostatnio już Jason Smith. Tak więc, czyżby siły podkoszowych były wyrównane? Powiem więcej, w tym elemencie przewaga zdecydowanie leżeć będzie po stronie gospodarzy z Nowego Orleanu. Nie posądzam bowiem Andris Biedrinsa, by był w stanie konkurować z Chrisem Kamanem.

 

Nie będę opisywał skomplikowanych statystyk itd. Wiadomo, na parkiecie zdarzyć się może wszystko. Kiedy wychodzi się na boisko, wszystko dzieje się bardzo szybko, rywale wykorzystują każdą najmniejszą chwilę zawahania, jednymi słowy: „Parkiet przemawia własnym głosem, kształtuje charakter i duszę”. Epicko się zrobiło… Na koniec jeszcze kilka słów o głównych autorach tego spotkania, czyli na kogo „Szerszenie” muszą uważać?

„Wojownicy” na obwodzie posiadają naprawdę ciekawe nazwiska. Brandon Rush, średnio 8.3 punktów na mecz, świetny snajper zza łuku.  Jesli chodzi o umiejętności, myślę, że Włoch – Marco Belinelli nie ustępuje mu zbytnio, ale jakaś różnica w ich grze oczywiście jest. Ponadto nowy nabytek – Richard Jefferson. Jest jeszcze przecież Dorell Wright, podobnie jak Rush, straszący zabójczym trzypunktowym rzutem.

Na głowie Jarretta Jacka będzie dziś upilnowanie filigranowego rozgrywającego, z wyskokiem niczym torpeda. Nate Robinson zdobywa średnio 10.5 punktów na mecz i rozdaje 3.9 asysty.

 

Mecz odbędzie się o godzinie 1:00 czasu polskiego. 

 

 

  •  Fajnie gdyby Gordon wrócił na spotkanie vs Clippers albo to chyba nierealne 🙂

  • mike

    No właśnie sam już nie wiem. W sumie zwycięstwa nic już nam nie dają, za to przegrane jak najbardziej. Ale trochę bezsensu życzyć własnej drużynie porażki. Ehhh, mam nadzieję, że w przyszłym sezonie nie będzie takich problemów i odzyskamy miejsce w czołówce ligi.