Zapowiedź: vs. Portland Trail Blazers

Po krótkim powrocie do domu, zakończonym mieszanymi uczuciami, Hornets znów wyruszają w trasę, tym razem obierając kierunek zachodni. Rozpoczynają od meczu z Portland, którzy trafili do dołka i nie za bardzo wiedzą jak się z niego wydostać. Czy spotkanie z drużyną z Luizjany im pomoże?

 

Drużyna Blazers, po świetnym początku sezonu popadła w przeciętność.  Po 3 porażkach z rzędu wypadła z miejsca gwarantującego start w Play-Offach i w najbliższym czasie nie zanosi się, żeby od tak zaczęli grać lepiej. Z ostatnich dziecięciu meczy wygrali tylko 3, choć mieli bardzo silny terminarz. Trener Portland, Nate McMillan ostatnimi czasy zaczął dokonywać roszad w składzie i tak, Batum oraz Crawford zaczynają na obwodzie. Jest to wybuchowy duet dwóch świetnych scorerów. W ostatnim meczu między Hornets i Blazers to właśnie Jamal pogrążył drużynę z Luizjany, ale był to występ z ławki. Crawford jako rezerwowy, a jako starter to dwie zupełnie inne postaci.  Najlepszym zawodnikiem Portland jest jednak LaMarcus Aldridge i trzeba modlić się, aby nie był to jego dzień, bo jeśli zacznie trafiać to mało który obrońca go powstrzyma. Dużą wartością pozostaje ławka Portland, szczególnie na obwodzie, gdzie do gry aż palą się Felton, Matthews czy Smith.

Duże nadzieje trzeba pokładać w Kamanie, naprzeciw którego stanie Marcus Camby, a zaraz po Camby’m do gry wejdzie Przybilla (z gry wypadł weteran Kurt Thomas). I tu jest właśnie bolączka w drużynie z Nowego Orleanu. Najlepszym punktującym jest ostatnio zawodnik, którego wszyscy najchętniej by się pozbyli, ale nie można tego robić, póki do zdrowia nie wróci któryś z trzech wysokich (Okafor, Smith, Landry).  Nadal pod znakiem zapytania stoi stan zdrowia Trevora Arizy (zagra pewnie Aminu), a bez jego obrony bardzo szybko może się rozkręcić albo Wallace, albo Batum, gdyż Belinelli to wątpliwy towar na obrońce. Do pierwszego składu wrócił już na dobre Jarret Jack, a z byciem rezerwowym musi pogodzić się Greivis Vasquez. Przy ewentualnym zwycięstwie trzeba bardzo liczyć na pomoc z ławki, a szczególnie na Solomona Jonesa który sprawia bardzo dobre wrażenie i wciąż walczy o nowy kontrakt, a także na Xaviera Henry’ego, któremu jeśli już siądzie, może dostarczać po 12 punktów na mecz.

Przeszkodą w zwycięstwie może być też hala przeciwników. Rose Garden, a wyjazd to dla Trail Blazers dwa zupełnie inne światy. I gdyby jeszcze Roy i Oden byli zdrowi…

Mecz rozpoczyna się o godzinie 04.00 naszego czasu, a więc o fatalnej porze do wstawania. Szykuje się nam jednak kolejny świetny i ciekawy (a jakże!) mecz, także zapraszam do oglądania. TYLKO HORNETS!

 

 

  • mike

    Faktycznie mecz jest o nieludzkiej porze. Zwykle o tej godzinie się kładę spać, a nie wstaje 😉 Więc chyba jednak sobie odpuszczę, bo potem w pracy będę nieprzytomny.

    • Zawsze można pójść spać wcześniej i wstać o 4:00, a zaraz po zakończeniu pójść do pracy/szkoły 🙂

      • mike

        W domu jestem po 22, to praktycznie od razu musiałbym pójść spać. Czyli w moim przypadku jest to niewykonalne hehe