Po kontuzji Solomona Hilla Pelicans stracili jednego ze swoich najlepszych obrońców oraz zawodnika, którego mogli rzucić na najlepszą broń rywali. Nie jest więc dziwnym, iż kierownictwo zespołu postanowiło sprowadzić jego zastępcę. Padło na dobrego znajomego z dywizji oraz jednego z twórców filozofii „grit and grind” – Tony’ego Allena.
Przejście Grizzlies w nowy system pozostawiło Allena na długo bez klubu, ale jak doniósł Shams Charania, bezrobocie Tony’ego właśnie dobiegło końca. Z Pelicans podpisał on roczny kontrakt.






