Kiedy na niemal 4 minuty do końca trzeciej kwarty Pelicans prowadzili 16 punktami, wydawało się, że jeszcze tylko 16 minut porządnej gry bez większych błędów i uda się wreszcie pokonać Mistrzów NBA. To mogło być zwycięstwo na przełamanie, które pozwoliłoby Pelikanom uwierzyć we własne umiejętności po kiepskiej pierwszej części sezonu. Niestety, „porządna” gra nie wystarczyła.
Pelicans przegrali spotkanie w Oakland 140 – 147 po fenomenalnej grze. Kiedy jednak Stephen Curry złapał ogień w trzeciej kwarcie, było pozamiatane. 2-krotny MVP był dzisiaj nie do zatrzymania i niemal w pojedynkę wygrał ten mecz trafiając trójkę za trójką. Porażkę byłoby łatwiej przyjąć, gdyby Warriors byli faktycznie lepszą drużyną, ale to Pelicans w większej części spotkania przeważali i byli po prostu lepsi.CZYTAJ WIĘCEJ






