Przed tym meczem można było szczerze sobie powiedzieć, że dla obydwóch zespołów porażka będzie chyba nieco lepszym, korzystniejszym, wynikiem niż wygrana. Zarówno bowiem Hornets jak i Cavaliers nie mają już w tym sezonie nic do wygrania, poza loterią draftową, w której większe szanse na wyższy pick będzie miała ta drużyna, która sezon zakończy z gorszym bilansem.
New Orleans Hornets to jednak jedna z niewielu ekip, które podkładać się dla trochę większych szans na wygranie wyższego picka nie mają zamiaru. Zupełnie inaczej wyglądała natomiast ekipa z Cleveland, po której grze można stwierdzić, że najwyraźniej odpuścili to spotkanie i oddali bez walki. Szerszenie pokazały za to świetną grę, na znakomitej skuteczności, a wszystko działało jak w szwajcarskim zegarku. Na parkiet wrócił również Greivis Vasquez, a po stronie Winno-Złotych Kyrie Irving, to jednak Hornets cieszyli się wysoką wygraną 92 – 112. CZYTAJ WIĘCEJ






