Pewnych rzeczy nie da się kontrolować. Jedną z nich jest zdrowie Pelicans, które w tym sezonie nie różni się niczym od wielkiego pecha Pels z minionych lat.
Tuż przed meczem z Rockets ogłoszono, iż Brandon Ingram opuści mecz z powodu kontuzji kolana, oficjalnie zostając ostatnim nominalnym starterem Pels, który doznał kontuzji w tym sezonie. Przed 10 meczem. Przetrzebieni Pels od początku jednak postawili się Rockets i nie grali źle. Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana i dopiero Rockets odskoczyli w końcówce, kończąc kwartę z siedmioma punktami przewagi. Od tego czasu, ten mecz był tylko nieustanną wymianą punktów – Rockets stale mieli mały zapas, lecz Pels nie pozwalali im zbudować sobie większej przewagi. Pels grali dobrze, ale nie potrafili wykorzystywać swoich sytuacji wtedy, gdy miało to największe znaczenie. Jrue Holiday, choć dobrze rozgrywał w tym meczu, zwłaszcza w drugiej połowie, po raz kolejny miał problemy ze zdobywaniem punktów, a bez niego Pels nie mieli po prostu dość talentu na Hardena i Houston. Wynik końcowy, 116-122.CZYTAJ WIĘCEJ






