Ostatnie dwa spotkania na wschodzie są zdecydowanie do zapomnienia dla Pels. Back-to-back w Philadelphii oraz Brooklynie przyniósł co prawda jedno zwycięstwo, ale gra Pelikanów momentami wołała o pomstę do nieba.
Występ w mieście braterskiej miłości najlepiej jest po prostu przemilczeć. Zmiana w pierwszej piątce okazała się mieć tragiczne skutki i to mimo faktu, iż DeAndre Liggins starał się jak mógł. Sixers w parę minut odskoczyli na 26-6, a Joel Embiid robił co chciał i jak chciał z defensywą Saints. A ofensywa? Coś takiego nie istniało. Na ten mecz Pelicans wyszli bez jakiegokolwiek celu w życiu, tracąc piłkę przypuszczalnie trzysta razy w ciągu pierwszych minut. To cud, że zdobili 82 punkty.CZYTAJ WIĘCEJ






