15 grudnia to czas, gdy większość zawodników, którzy podpisali nowe umowy w lato, są dostępni już na rynku transferowym i drużyny mogą odsyłać ich w wymianach. Można więc to nazwać oficjalnym otwarciem szaleństwa transferowego, które będzie trwać aż do lutego. Trzeba przyznać, że póki co na rynku jest dosyć cicho, ale nigdy nie wiadomo co może przynieść jutro – zwłaszcza w sytuacji, w jakiej znajdują się New Orleans Pelicans.
I to właśnie o tej drużynie póki co jest, być może, najgłośniej podczas ostatnich dni. Nic dziwnego, to właśnie te drużyny, które wyjątkowo słabo zaczęły sezon, pomimo wysokich oczekiwań, będą szukały właśnie jakiejś szansy na małą odbudowę lub kompletną przebudowę. Obok Pelicans aktywni są m.in. Houston Rockets (Dwight Howard szuka nowego domu, znowu?) czy Memphis Grizzlies.CZYTAJ WIĘCEJ

Do zespołu trafił w zeszłym roku jako ten, który ma zastąpić Anthony’ego Morrowa. Nie był jednak w stanie zagrać nawet na poziomie Austina Riversa i po najgorszym sezonie w karierze opuścił szeregi Pelikanów, będąc chyba największym rozczarowaniem transferowym w Nowym Orleanie. Tuż po wygaśnięciu umowy z Pelicans, wszystko wskazywało na to, że Sam-Wiesz-Kto opuści Stany Zjednoczony i wyląduje w Europie, lub po prostu, będzie reprezentował barwy któregoś z zespołów D-League. Wtedy z pomocy przyszli włodarze
Wczesne plotki się sprawdziły. Zaraz po zwolnieniu Nate’a Robinsona, New Orleans Pelicans rozpoczęli poszukiwania nowego rozgrywającego. Wybór padł na Toney’a Douglasa, który cały obóz przygotowawczy spędził w Indiana Pacers, skąd jednak tuż przed otwarciem sezonu został zwolniony. 29-latek w ubiegłym sezonie był głębokim rezerwowym Pelicans, a teraz ma okazję sprawdzić się na nowo przed Alvinem Gentry’m.
Tylko dwa spotkania sezonu regularnego potrwała przygoda Nate’a Robinsona z New Orleans Pelicans. Jeszcze dwa dni temu wychodził w pierwszej piątce przeciwko Golden State Warriors, teraz jest ponownie bez klubu i ciężko będzie mu znaleźć kolejny zespół, który w niego uwierzy.
Skład New Orleans Pelicans można przed pierwszym meczem sezonu z Golden State Warriors uznać za zamknięty. Generalny Menadżer – Dell Demps – po masowych zwolnieniach czekał aż będzie mógł ściągnąć z listy wolnych agentów rozgrywającego, Isha Smitha. 27-latka kusili również włodarze Philadelphia 76ers, wybór padł jednak na walczące o wyższe cele Pelikany z Nowego Orleanu.
Z zespołem już jakiś czas temu pożegnali się bardzo szybko Mirza Begić i Jerome Jordan, którzy nie zdążyli nawet wybiegnąć na parkiet w meczu przedsezonowym. To jednak nie koniec zwolnień, bowiem Pelicans muszą dostosować się do limitu maksymalnego – 15 zawodników pod kontraktem.