Eric Gordon bardzo bliski powrotu

Eric Gordon wróci wcześniej na parkiet niż przewidywano. Kontuzja barku była dla obrońcy bardzo niebezpieczna, a klub wahał się czy Gordon nie będzie potrzebował operacji wobec urazu. Zabieg mógł wyłączyć Erica na znacznie dłuższy okres czasu z gry. New Orleans Pelicans jednak zaryzykowali i poddali zawodnika rehabilitacji, którą przeszedł z powodzeniem wyprzedzając terminy.

Eric od kilkunastu dni biega już po parkiecie, używa kontuzjowanej ręki i rzuca do kosza. Insiderzy, którzy mają prawo przesiadywać podczas treningów drużyny byli pod wrażeniem swobody z jaką trafiał seriami rzuty z półdystansu i zza łuku. Do akcji na pełnym kontakcie Gordon wrócił dziś – w niedzielę – a wiadomości są tylko i wyłącznie dobre. Monty Williams potwierdził, że Eric wygląda bardzo dobrze, nie odczuwa już bólu i to od zawodnika zależy czy na następny dzień wciąż będzie czuł pewien dyskomfort w barku i czy będzie chciał wybiec na parkiet w meczu z Washington Wizards.CZYTAJ WIĘCEJ

Pelikany zdobywają Houston

pels_at_rocketsCzwartki w NBA to z reguły świetne spotkania. Pelicans wybrali się do Houston na potyczkę z wymagającymi Rockets. Przed spotkaniem towarzyszył kolejny „smaczek” pod tytułem Asik vs Howard. Show w Toyota Center skradł niezawodny w tym sezonie Anthony Davis prowadząc Nowy Orlean do trzynastego zwycięstwa w tym sezonie (99:90).

Davis znów zanotował okrągłe 30 punktów dorzucając 14 zbiórek. Po stronie gospodarzy najskuteczniejszym zawodnikiem był James Harden (21 punktów, 7 zbiórek, 5 asyst). Warto odnotować, iż w składzie Pels zabrakło Tyreke Evansa.

CZYTAJ WIĘCEJ

Pelicans bronią swój dom przed Kawalerzystami

Takie mecze można oglądać codziennie, prawda? New Orleans Pelicans po bardzo dobrym meczu w Dallas, które ostatecznie przegrali z Mavericks, przyjmowali u siebie w hali pretendentów do mistrzowskiego pucharu – Cleveland Cavaliers. Winno-Złoci po porażce w Oklahoma City, gdzie w meczu nie zagrał LeBron James, już w Nowym Orleanie wyszli w pełnym składzie i chyba nikt nie żałował po tym jakie widowisko mogliśmy oglądać.

Mecz zaczął się na piekielnie szybkim tempie. Świetnie grał LeBron James, ale dorównywał mu na każdym kroku Anthony Davis, który zdobył 8 punktów w 6 minut trafiając wszystkie 4 rzuty (w tym 2+1, 0-2 ft). Niestety, fanom Pelicans serca w pewnym momencie zamarły – AD złapał się za klatkę piersiową i z bólem na twarzy zszedł do szatni, z której już do końca spotkania nie wyszedł. Okazało się, że doszło do wstrząśnienia klatki, ale badania nie wykazały żadnych złamań. AD z powodu bólu i problemów z oddychaniem musiał jednak odpuścić rywalizację.CZYTAJ WIĘCEJ

Mecz bez historii

120714_noplal_recapNew Orleans Pelicans kontynuują drogę po Kalifornii mierząc się minionej nocy z Los Angeles Lakers. „Jeziorowcy” notują fatalny sezon i  ani przez moment nie zagrozili Pelicans, którzy byli lepsi praktycznie w każdym aspekcie gry. Wynik końcowy spotkania zatrzymał się na 104:87, a dla mnie ten mecz jest z cyklu „szybko i do zapomnienia”. Liderem punktowym gości był nie kto inny jak Anthony Davis (23 punkty, 6 zbiórek), który zrobił to po cichu, ale skutecznie.

Warto pochwalić Jrue Holidaya, który wymierzył karę fatalnej defensywie drużyny Byrona Scotta. Były gracz Sixers zagrał dobre zawody, notując 22 punkty, 8 asyst i 4 zbiórki. Po 11 punktów dołożyli również Tyreke Evans oraz z ławki Ryan Anderson. Lider Lakers, Kobe Bryant, zdecydowanie zaliczy ten mecz do tych z serii słabszych. Black Mamba zdobył tylko 14 punktów oraz dorzucił 4 asysty i 3 zbiórki, a wszystko to na bardzo słabej skuteczności z gry.CZYTAJ WIĘCEJ

Herbaciana filozofia kibicowania

Bardzo lubię herbatę. Jest ona moją towarzyszką przy czytaniu artykułów, książek; słuchaniu muzyki. Lubię ją pić przy pracy, przy oglądaniu meczu, przy traceniu czasu na przeglądaniu twistera czy łapaniu much. Moja herbata musi być posłodzona, niekoniecznie cukrem. Lubię słodycz w tym napoju w różnych formach – może być to np. miód. Najważniejsza w mojej herbacie jest jednak temperatura. Najlepszy smak przyjmuje, gdy jest odpowiednio gorąca, za zimna traci swój klimat i nie odczuwam już radości, która towarzyszy mi przy każdej degustacji. Ryzykuję nawet poparzeniem się, abym mi smakowała. Chcę być zadowolony wszelkim kosztem. Po trupach do celu. Co jednak, gdy nie mam w domu herbaty? Mam pić kawę? Iść do sąsiadów z pretekstem poplotkowania? A co, jeżeli zabraknie mi cukru, miodu, słodziku czy syropu? Nieważne! Jestem desperatem, muszę wypić moją herbatę…

Pisząc ten felieton, popijam herbatę. Miał być tekst o Pelicans, ale mój herbaciany przyjaciel zainspirował mnie do pięknego wstępu. Jest zimno, ja ogrzewam się kubkiem z gorącą cieczą. Jestem pewny, że ten tekst też będzie gorący. Poświęcenie. Słowo tak niesamowite w dzisiejszych czasach. Wielu z nas nie poświęciłoby prywaty dla dobra ogółu. Każdy lubi mieć dobrze we własnym kojcu. Czy w koszykówce też są poświęcenia? Oczywiście – zawodnik podpisze kontrakt za mniejsze pieniądze, aby zostało więcej dla innych; poświęcenie meczu, aby być  przy porodzie własnego dziecka; czy w końcu sytuacja meczowa, gdy odstawia się ego na bok lub poświęca ciało przy ratowaniu piłki.

CZYTAJ WIĘCEJ

Pelicans dostają lekcję od Clippers

New Orleans Pelicans doznali kolejnej porażki na zachodnim wybrzeżu, tym razem po meczu z Los Angeles Clippers w ich hali Staples Center. Drużyna Doca Riversa bez większych problemów rozbijała obronę Pelikanów i wygrała 120 – 100.

Już od pierwszych minut wszystko układało się po myśli gospodarzy. Rzuty wpadały, Chris Paul rozsyłał piłki gdzie trzeba i wykorzystywał słabszą dyspozycję Jrue Holiday’a w obronie (a może po prostu to CP3?), Blake Griffin i DeAndre Jordan dominowali w pomalowanym. Wszystko to złożyło się na wygranie pierwszej kwarty 34 – 18.CZYTAJ WIĘCEJ