New Orleans Pelicans po piątkowym zwycięstwie z Sixers, dziś wybierają się do Nowego Jorku na pojedynek z miejscowymi New York Knicks. Dzisiejszy rywal Pels obecny sezon nie może zaliczyć do udanych. Poważnej kontuzji nabawił się Tyson Chandler, który okazuje się bezcenny dla zespołu notującego serię aż ośmiu porażek.
Jeszcze tuż przed startem sezonu Knicks byli w gromie faworytów do walki o tytuł mistrzowski. Początek jednak przedstawia nam zupełnie coś innego. CZYTAJ WIĘCEJ

Kolejne spotkanie pomiędzy tymi drużynami i raz kolejny bardzo wysoka wygrana New Orleans Pelicans. Praktycznie ani na chwilę drużyna Monty’ego Williamsa nie musiała martwić się zbytnio o wynik, mimo, że Brett Brown swoich podopiecznych w tym sezonie do każdego starcia przygotowuje bardzo dobrze. Pelikany wygrały aż 121 – 105, a do zwycięstwa poprowadziła najlepsza piątka: Jrue Holiday, Eric Gordon, Tyreke Evans, Ryan Anderson oraz Anthony Davis.
Bolesna porażka w Big Easy. Po słabej pierwszej połowie, którą zawodnicy Monty’ego Williamsa przegrali 57 – 49, Pelikany zmobilizowały się na drugą odsłonę spotkania, gdzie wyraźnie górowali nad swoimi rywalami z Oakland. Pellies na kilkadziesiąt sekund przed zakończeniem meczu wyrównali nawet stan rywalizacji. Niestety, rzutu na zwycięstwo zza łuku nie trafił niekryty Eric Gordon. Piłka obtoczyła się wokół obręczy i wypadła, zapewniając wygraną Golden State Warriors.
Tak jak się prywatnie do tego przygotowywałem – blowout w San Antonio. Tamtejsi Spurs po ostatnim meczu z New Orleans Pelicans pozostają wciąż niepokonani u siebie w hali. Po wielkiej wygranej z Cleveland Cavaliers czas przyszedł na Pelikany, z którymi podopieczni genialnego Gregga Popovicha rozprawili się bardzo podobnie zwyciężając blisko 20 punktami.