New Orleans Pelicans po czwartkowym zwycięstwie w Atlancie, dziś powrócili do domu gdzie w meczu back-to-back podejmowali mistrzów NBA – Miami Heat. Goście do spotkania przystąpili bez Odena oraz Wade’a. Pelicans musieli radzić sobie z jeszcze większym szpitalem bowiem nie zagrali Eric Gordon oraz kontuzjowani od dłuższego czasu Jrue Holiday, Jason Smith czy Ryan Anderson.
LeBron James i spółka od samego początku mieli ogromne problemy z zatrzymaniem All-Star gospodarzy Anthony’ego Davisa. AD zanotował kolejny świetny występ notując 30 punktów, 11 zbiórek i jednocześnie prowadząc swój zespół do historycznej wygranej 105:95.CZYTAJ WIĘCEJ

New Orleans Pelicans po porażce z Toronto Raptors, w której uczestniczyć z powodu choroby nie mógł Anthony Davis wyszli podwójnie zmotywowani w hali Phillips Arena w Altancie. Pelikany stanęły tam oko w oko z drugim „ptasim” zespołem w lidze. Lepsi już drugi raz w tym sezonie okazali się Pelicans, którzy rozprawili się z gospodarzami 111 – 105.
New Orleans Pelicans odnieśli fantastyczne zwycięstwo na własnym terenie z Boston Celtics. Początkowo przez pierwsze dwie kwarty wynik kontrolowała drużyna z Nowej Anglii, ale prowadzenie Zielonych szybko stopniało wobec znakomitych minut Davisa i Evansa w trzeciej kwarcie. Prawdziwe szaleństwo zaczęło się jednak w kluczowych minutach meczu.
Portland Trail Blazers pomimo wielu kontuzji w swoim zespole przełamali swoją 4-meczową serię porażek i 3-meczową niemoc w Nowym Orleanie. Anthony Davis znakomicie wykorzystał brak LaMarcusa Aldridge’a w składzie Smug, ale ostatecznie nie zdołał poprowadzić tym razem w ostatnich minutach swoich kolegów do 27 zwycięstwa w tym sezonie. Zrobił to jednak Damian Lillard, który w czwartej kwarcie obudził się i był nie do zatrzymania.
New Orleans Pelicans mimo całkiem niezłej gry ulegli na własnym parkiecie Memphis Grizzlies 90 – 88. Wynik może cieszyć biorąc pod uwagę to, że Niedźwiadki z Memphis walczą o każdy mecz jak lwy, bowiem ich wejście do Playoffs w tym roku jest mocno niepewne i walka z Phoenix Suns i Dallas Mavericks zapowiada się fascynująco – szkoda, że wśród tych ekip brakuje Pelicans.
Kolejne spotkanie i kolejna wygrana. To już trzecie z rzędu zwycięstwo drużyny z Luizjany, tym razem gorsza okazała się być wyżej rozstawiona ekipa Briana Shawa – Denver Nuggets. Bryłki z Kolorado byli bardzo blisko sięgnięcia po wygraną już po pierwszej kwarcie, gdy wyszli na prowadzenie na ponad 15 punktów. Wielki charakter i zapał do gry pokazali jednak m.in. Anthony Morrow i Davis, Austin Rivers oraz Tyreke Evans. To w głównej mierze ta czwórka doprowadziła to całkowitego obrotu sprawy.