Ciężki terminarz Pelicans już daje im się we znaki – po starciu z hegemonami ligi w postaci Golden State Warriors, Pels bez chwili wytchnienia musieli pakować swój dobytek w drodze do Moda Center w Portland.
Tuż przed meczem oficjalnie zostało potwierdzone, iż Pelicans po raz trzeci w tym sezonie zagrają bez Anthony’ego Davisa. Pomimo tego, oraz dziesięciu punktów Damiana Lillarda w pierwszej odsłonie, Pelicans nie dali się stłamsić przez szukających zemsty Blazers. Choć gospodarze dwukrotnie otarli się o dwucyfrową przewagę, Pelicans kurczowo trzymali się straty na tyle niskiej, aby w mgnieniu oka móc odkręcić wynik meczu. Mimo wszystko, gdyby nie 10 punktów z rzędu Juliusa Randle, sprawy mógłyby przybrać koszmarny obrót już na początku spotkania.CZYTAJ WIĘCEJ






