Toney Douglas ma za sobą bardzo udany sezon w barwach New Orleans Pelicans i z pewnością znajdzie miejsce w innym zespole NBA na następny rok. Toney wywiązywał się bardzo dobrze ze swojej roli rezerwowego strzelca, ale zwyczajnie po ostatnich transferach Pelicans – nie ma dla niego miejsca w rotacji na tej pozycji.
Jrue Holiday, Tim Frazier, Tyreke Evans, Langston Galloway, Buddy Hield, E’Twaun Moore i gdzieś tam nawet Quincy Pondexter. To fenomenalna głębia na pozycjach 1-2, gdzie nie potrzeba kolejnego ławkowicza. Dell Demps zwolnił Douglasa, aby zostawić sobie miejsce w salary cap dla innego gracza, prawdopodobnie zamykającego okienko transferowe w Nowym Orleanie. GM Pellies szukać będzie najprawdopodobniej wysokiego.

Zaledwie kilka tygodni wystarczyło mu, aby przekonać do siebie wszystkich fanów New Orleans Pelicans, że zasługuje na kontrakt w NBA i na bycie solidnym rezerwowym w Luizjanie. Zadowolony Alvin Gentry ze swojego najlepszego zawodnika pod koniec sezonu – chciał go mieć u siebie na nowy sezon. Wydawało się to być jednak ciężkie do wykonania, gdyż każda inna drużyna mogła mu zaproponować duże pieniądze, na które Pelikany pozwolić sobie już nie mogli.
New Orleans Pelicans po transferach dokonanych w tym okienku transferowym, muszą dokonać kilku przetasowań aby zmieścić się salary cap. Wobec tego, wymieniają Luke’a Babbitta do Miami Heat w zamian za gotówkę i pick w drugiej rundzie draftu należący do… New Orleans (Pelicans oddali ten wybór w wymianie za Jarnella Stokesa). Jest to wymiana jedynie mają na celu zwolnienie kontraktu Babbitta z Nowego Orleanu i przejęcia go na Florydzie, gdzie po odejściu Dwyane’a Wade’a do Chicago Bulls, jest sporo wolnych pieniędzy do rozdania.
Langston Galloway wraca do domu. Urodzony w Baton Rouge, Luizjana – wszechstronny obrońca zagra dla New Orleans Pelicans. 24-latek w NBA gra od niespełna 2 lat i dotychczas reprezentował z powodzeniem barwy New York Knicks. W sezonie 2014-15 został wybrany do drugiej najlepszej piątki debiutantów ligi.
Generalny Menadżer Pelicans jak na razie w tegoroczne offseason odwala kawał dobrej roboty. Nie forsuje, nie daje się zaciągnąć do gry o duże pieniądze i nie przebija się na kontrakty z innymi klubami. Powoli i do celu, bez głupich ruchów. Tak wygląda postawa Della Dempsa w ostatnich kilkudziesięciu godzinach. Po ściągnięciu do zespołu dwóch uniwersalnych graczy za rozsądne pieniądze – E’Twauna Moore’a i Solomona Hilla – teraz stara się dokonać wręcz niemożliwego.
Eric Gordon to kolejny zawodnik New Orleans Pelicans, który opuści tego lata miasto i klub. Rzucający obrońca, który przyniósł ze sobą – powiedzmy sobie szczerze – więcej rozczarowania niż dobrej gry, dołączy do Ryana Andersona i zasili szeregi Houston Rockets. Eric podpisze kontrakt wart 54 mln $ za 4 lata gry. Bardzo dużo.