Wygrywamy z Mavs, ale szczęścia nigdy za wiele

Pelikany rozegrały najlepsze spotkanie tego sezonu. Pierwsza kwarta była piękną laurką dla fanów w Smoothie King Center, mówiącą o tym co Alvin Gentry ma zamiar podawać za każdym razem na kolację. Wszystko skończyło się pomyślnie i po ponad 2 tygodniach zmagań, New Orleans Pelicans odnieśli swoją pierwszą wygraną.

Wszystko zaczęło się wprost idealnie, Pelicans weszli w mecz runem 10-0. Jrue Holiday szalał w obronie, oddawał szybkie i dobre rzuty, nie zapominając przy tym o świetnie dysponowanym na początku Ericu Gordonie. W drugiej kwarcie Pellies kontynuowali tortury nad Mavericks – Anthony Davis trafił 5 rzutów z rzędu i 17 punktów na koncie, a jego zespół po pierwszej połowie prowadził 58 – 40. Wówczas nastała cisza.CZYTAJ WIĘCEJ

Pod Lupą: Ish Smith

New Orleans Pelicans mieli mocno stać rozgrywającymi w tym sezonie. Pech chciał, że do grania na pełnych obrotach lekarze wciąż nie chcą dopuścić Jrue Holidaya, aby nie powtórzyć błędu sprzed roku. Z gry wypadł również na ponad dwa miesiące Tyreke Evans, który miał w nowym systemie objąć rolę głównego playmakera. Nie widzimy również na parkiecie od początku sezonu Norrisa Cole’a – rozgrywający, który będzie musiał pokazywać się w tym roku z jak najlepszej strony wobec sytuacji kontraktowej, podkręcił niestety mocno kostkę. Generalny Menadżer Pelicans sięgnął wobec tego po Isha Smitha.

Kim jest Ish Smith? To 27-letni point guard, który w lidze NBA spędził już 6 lat, podczas których zwiedził już 9 klubów. W żadnym z nich nie zatrzymał się na więcej niż 2 sezony, a tylko w Orlando Magic grał przez 2 lata. Ish miał swoje lepsze i gorsze momenty w Phoenix Suns, gdy ci z całych sił w sezonie 2013-14 niespodziewanie walczyli o playoffy. Rok później nie potrafił znaleźć klubu, ale pomocną rękę wyciągnęli do niego Oklahoma City Thunder i podpisali z nim umowę na warunkach ‚hardship exception’, które przyznawane jest przez ligę wobec trudnej sytuacji kadrowej (kontuzje).CZYTAJ WIĘCEJ

„Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać” – on wrócił

Do zespołu trafił w zeszłym roku jako ten, który ma zastąpić Anthony’ego Morrowa. Nie był jednak w stanie zagrać nawet na poziomie Austina Riversa i po najgorszym sezonie w karierze opuścił szeregi Pelikanów, będąc chyba największym rozczarowaniem transferowym w Nowym Orleanie. Tuż po wygaśnięciu umowy z Pelicans, wszystko wskazywało na to, że Sam-Wiesz-Kto opuści Stany Zjednoczony i wyląduje w Europie, lub po prostu, będzie reprezentował barwy któregoś z zespołów D-League. Wtedy z pomocy przyszli włodarze Slytherinu San Antonio Spurs oferując mu kontrakt na camp i dając ostatnią szansę na grę w NBA.

Nie poradził sobie na campach, nie pokazał się z dobrej strony podczas meczów przedsezonowych. Wyciekły również opinie o tym, że ma problemy ze zbyt dużym ego i nie potrafi pojąć, dlaczego tak wybitny shooter jak On, nie może dostawać piłki w ręce co drugie posiadanie i mieć pełną swobodę działania. Przecież tak było w liceum, tak było w college’u, dlaczego w NBA wszyscy są tacy źli i niedobrzy? Został zwolniony. CZYTAJ WIĘCEJ

0-6

To był prawdopodobnie najrówniejszy mecz Pelicans w tym sezonie. Wciąż, zabrakło zdrowych zawodników, którzy byliby w stanie dostarczyć odpowiednio dużej siły w ataku, a następnie zatrzymać w obronie gospodarzy z Dallas. Biorąc pod uwagę, iż Alvin Gentry miał dziś do dyspozycji zaledwie 9 zawodników (Holiday, Cole, Evans, QPon, Perkins, Asik) to gra nie wyglądała już na tak bardzo okrojoną, co cieszy bo widać, że dokonano kilku cennych poprawek wobec tak trudnej sytuacji kadrowej. Po ciężkiej walce Pelikany jednak musiały uznać wyższość rywali, szczególnie w kluczowej czwartej kwarcie.

Pelikany odleciały rywalom w drugiej kwarcie. Niespodziewanie to rezerwowi przyczynili się do wyrobienia przewagi, z Ryanem Andersonem na czele. Silny skrzydłowy już od kilku spotkań z rzędu utrzymuje nasz zespół w grze gdy coś nie idzie – wówczas bierze piłkę do rąk i odpala torpedę z dystansu dając kolegom z drużyny iskierkę nadziei. Tak było i tym razem, Ryno zaczął po prostu rzucać i atakować obręcz mając przy sobie niższych obrońców.CZYTAJ WIĘCEJ

0-5…

New Orleans Pelicans mieli świetną okazję na pierwsze zwycięstwo z Orlando Magic, ale Pelikany po pierwszej bardzo słabej kwarcie ulegli Magikom mimo, że w ostatniej części spotkania blisko było do całkowitego zmniejszenia strat. Trudniejsze zadanie czekało Pellies dzisiaj, z Atlantą Hawks. Jastrzębie będące w zwycięskiej serii przyjechały do Nowego Orleanu pół roku po tym jak utracili swoją 19-meczową serię wygranych i nie chcieli powtórzyć tego samego błędu.

To Pelicans jednak weszli w mecz lepiej niż Hawks i przez pierwsze kilkanaście minut kontrolowali wynik. Nie trzeba było jednak długo czekać, aby ukazały się poważne braki defensywny gospodarzy, które z łatwością wykorzystali przyjezdni, mający jedną z lepiej skonstruowanych systemów ofensywnych opierających się na sporym ruchu piłką, z czym nie mogli sobie poradzić Pels. W rytm rzutowy wszedł Kyle Korver, który niepilnowany trafiał z dystansu i wyprowadził swój zespół na pierwsze prowadzenie.CZYTAJ WIĘCEJ

PAŹDZIERNIKOWY ROAST PELICANS 15/16

http://www.knbr.com/wp-content/uploads/sites/82/2015/10/CURRY5-1024x575.jpg

Oh boy, oh boy. Niecały rok temu napisałem Listopadowy Roast Pelicans, który został całkiem ciepło przyjęty. Nie napisałem jednak kolejnych w poprzednim sezonie, czas jednak to zmienić. W tym roku mam zamiar co miesiąc wypruwać z siebie parę zdań na temat Pelicans i tego jak sobie radzili w danym miesiącu. Oczywiście będą pochwały, ale przede wszystkim ma to być roast. Roast bezlitosny, szczery. Bez zbędnego analitycznego bełkotu i cyferek, które ładnie wyglądają kiedy się je zestawi z innymi cyferkami. Ma być sarkastycznie, śmiesznie i szczerze do bólu.

CZYTAJ WIĘCEJ