Gdy Alexis Ajinca i Omer Asik doznali kontuzji, które wykluczyły ich z gry na kilka tygodni następnym gościem w kolejce na pozycji centra był właśnie Kendrick Perkins. Ściągnięty jako wolny agent tego lata gracz miał być jedynie głębokim rezerwowym, a do jego największych zadań miała należeć praca nad atmosferą – okazało się, że zostanie pierwszym środkowym drużyny.
W Golden State Warriors kompletnie niespodziewanie był w pierwszej kwarcie najlepszym zawodnikiem Pelicans grając akcje w post i zabawiając się z Andrew Bogutem w pomalowanym. Wielu śmiało się z tego, ale to prawda i Perk bardzo dobrze zastąpił wyżej stojących od siebie środkowych w hierarchii. W meczu z Portland nie grał zbyt długo, bo w ocenie Alvina Gentry’ego kompletnie nie pasował do matchupu z Blazers. W następnym spotkaniu z Orlando na parkiecie spędził zaledwie 2 minut nim doznał kontuzji ramienia – a przynajmniej tak to wyglądało.CZYTAJ WIĘCEJ

W New Orleans Pelicans wciąż dochodzi do wielu zmian – zawodnicy po kontuzjach muszą przystosować się do nowego systemu, a sam zespół przez urazy nie wygląda jeszcze kadrowo tak jakbyśmy wszyscy tego chcieli. Na pierwszy mecz domowy w sezonie w Nowym Orleanie był olbrzymi „hype” – wyprzedano wszystkie bilety na kilka dni przed inauguracją, a Alvin Gentry chciał to nieco wszystkim wynagrodzić wprowadzając do gry Omera Asika i Luke’a Babbitta. Na parkiecie rządził jednak nie Pelikan, a Stephen Curry.
Wczesne plotki się sprawdziły. Zaraz po zwolnieniu Nate’a Robinsona, New Orleans Pelicans rozpoczęli poszukiwania nowego rozgrywającego. Wybór padł na Toney’a Douglasa, który cały obóz przygotowawczy spędził w Indiana Pacers, skąd jednak tuż przed otwarciem sezonu został zwolniony. 29-latek w ubiegłym sezonie był głębokim rezerwowym Pelicans, a teraz ma okazję sprawdzić się na nowo przed Alvinem Gentry’m.
Tylko dwa spotkania sezonu regularnego potrwała przygoda Nate’a Robinsona z New Orleans Pelicans. Jeszcze dwa dni temu wychodził w pierwszej piątce przeciwko Golden State Warriors, teraz jest ponownie bez klubu i ciężko będzie mu znaleźć kolejny zespół, który w niego uwierzy.
O ile porażka, a nawet i lanie było czymś co można było się spodziewać w meczu z Golden State Warriors, tak pomimo drugiego dnia w back-to-back starcie z Portland Trail Blazers miało zostać wpisane do terminarzu jako zwycięstwo. Pelicans wciąż rozbici wieloma kontuzjami nie potrafili kolejny raz odnaleźć rytmu gry – dużo strat, seryjne pudła i fatalna obrona.
Wszyscy doskonale wiedzieliśmy, że pierwsze dni nowego sezonu mogą być wyjątkowo trudne dla zawodników Alvina Gentry’ego. New Orleans Pelicans wybiegli na parkiet w Oakland w zaledwie 9-tkę, przy czym minimalna liczba dozwolona przez NBA to 8 dysponowanych do gry zawodników. Tuż przed pierwszym gwizdkiem Pellies poinformowali bowiem, że nie wystąpi jeszcze Jrue Holiday, który oszczędzany będzie w tym roku w meczach back-to-back i zespół zadecydował, że wolą go na mecz w Portland, gdzie łatwiej będzie o zwycięstwo.