New Orleans Pelicans przed sezonem wyznaczyli Monty’emu Williamsowi cel, jakim było wejście do playoffs w piekielnie silnej Konferencji Zachodniej. Trener drużyny z Luizjany osiągnął to co wyznaczył mu zarząd, ale i to nie uchroniło go przed zwolnieniem. Tom Benson, Mickey Loomis i Dell Demps – czyli trójka najbardziej wpływowych ludzi w klubie – uznali wspólnie po zakończeniu kampanii, że Pelicans mogli być lepsi, ale nie osiągną tego poziomu w przyszłości bez odpowiednich zmian – jak to często bywa, padło na postać głównego trenera.
Najważniejszym punktem tego offseason będzie więc wypełnienie tej posady odpowiednim człowiekiem. Na rynku wolnych agentów można znaleźć kilka ciekawych postaci, ale kto byłby tą najlepszą opcję w Nowym Orleanie? Wraz z Maćkiem Łoziakiem postaramy się na to pytanie odpowiedzieć.CZYTAJ WIĘCEJ

Tak, wiem – nie było mnie/nas. U niektórych natłok pracy, inni zdają maturę lub mają wakacje i dobrze się bawią. Pelicans w czasie naszej nieobecności dokonali świetnych rzeczy – przebojem wdarli się do fazy playoffs, gdzie z najlepszą drużyną ligi zbierali swoje pierwsze doświadczenie na poważnym poziomie gry w koszykówkę. Jak wyglądało starcie z rzeczywistością chyba wszyscy doskonale widzieli – szybkie 4:0 przeciwko Warriors i mimo wszystko nie tak późne wakacje New Orleans.
Wobec ostatnich zmian kadrowych i wymiany z Oklahoma City Thunder oraz Phoenix Suns, New Orleans Pelicans postanowili zwolnić kilku pozyskanych zawodników. Pelikany wysłużyły niejako przysługę drużynie z Oklahoma przyjmując kontrakt Isha Smitha oraz gotówkę. Śmiało można jednak uznać zespół Della Dempsa za wygrany podczas transferów z ekipą z Arizony, gdzie wysłano bezużytecznego skrzydłowego Johna Salmonsa, w zamian otrzymując trójkę graczy – Norrisa Cole’a, Shawne Williamsa oraz Justina Hamiltona (wszyscy z Miami zostali wytransferowani do Phoenix za Gora Dragicia).