53 Świętych – sezon 2019

Już czas. Już czas na nowy sezon NFL, a wraz z nim, powrót Świętych. Po złamaniu serca w NFC Championship Game, Saints wracają z jeszcze mocniejszą kadrą oraz żądzą zemsty za ostatni sezon. Kto jednak rozpocznie sezon w czarno-złotych barwach? Oto pierwsza 53-osobowa kadra Saints na sezon 2019.


QB: #9 Drew Brees / #5 Teddy Bridgewater / #7 Taysom Hill

Bez zmian w porównaniu z poprzednim rokiem. Saints nie sprowadzili nawet jednego nowego nazwiska na tę pozycję, oddając całe preseason w ręce Bridgewatera oraz Taysoma. Walka o pozycję backupa była również z góry nastawiona na zwycięstwo Teddy’ego, co koniec końców miało miejsce, jednak to Taysom był najlepszym rozgrywającym meczów przedsezonowych. Bridgewater pokazał się z bardzo solidnej, acz nie spektakularnej strony, lecz to Hill imponował tym, jak czytał grę oraz zachowaniem godnym rasowego QB. Taysoma wciąż czeka jedna, wielka i nieokreślona rola, lecz sam fakt tego, iż już sprawia pozory bycia kompetentnym QB, wywołuje coś więcej, niż tylko uśmiech na twarzy Seana Paytona.

Jedynką wciąż jednak był i będzie Drew Brees, acz nie wiadomo na jak długo. W 2018 Drew prezentował niepojętą efektywność i skuteczność, dopóki z powodu nieujawnionego urazu nie poupadł na skuteczności. Obóz treningowy jasno jednak pokazał, iż Drew pomimo czterdziestki na karku, wciąż jest w fenomenalnej formie i może poprowadzić Saints ku sukcesom.


RB: #41 Alvin Kamara / #28 Latavius Murray / #27 Dwayne Washington / #42 Zach Line

Sezon 2019 będzie mieć wymiar słodko-gorzki dla oczu fanów, właśnie z powodu pozycji biegacza. Słodki, gdyż Alvin Kamara po raz pierwszy w karierze będzie alfą na swojej pozycji. Gorzki, gdyż w tym sezonie nie zobaczymy już Marka Ingrama w barwach Świętych. W jego miejsce pojawił się weteran Latavius Murray, który może się spodziewać jego, acz delikatnie okrojonej, roli. Murray wnosi więcej atletyzmu od Ingrama, a jego postura (6’3) sprawi, iż gra z nim będzie zgoła inna od tej z Ingramem. Latavius to wciąż zawodnik, któremu jak najbardziej można zaufać w sytuacjnej roli, jakiej wymagają od niego Saints. Jego charakter również jest jedną z jego najbardziej reklamowanych cech, gdyż był on jednym z liderów szatni w swoich poprzednich zespołach. Trio biegaczy zamyka Dwayne Washington, jako członek formacji specjalnych. Choć rookie Devine Ozigbo prezentował się lepiej, Washington wyglądał wystarczająco solidnie, aby utrzymać się w zespole. Na pozycji fullbacka wciąż króluje niezastąpiony Zach Line, gwarantując ponadprzeciętne blokowanie.


WR: #13 Michael Thomas / #19 Ted Ginn Jr. / #10 Tre’Quan Smith / #18 Keith Kirkwood / #80 Austin Carr / #11 Deonte Harris

Tyle się mówiło o tym, aby usprawnić pozycję skrzydłowego w off-season, a Saints rozpoczynają jednak sezon z tą samą grupą, która grała w poprzednim sezonie. Thomasa nie trzeba przedstawiać – elitarny zawodnik i ścisły top na swojej pozycji. Na początku obozu treningowego, po kilkudniowym proteście, doszedł on do porozumienia w sprawie przedłużenia kontraktu, według którego może zarobić ponad 100 milionów w 5 lat. W pełni zdrowia jest także Ted Ginn, którego absencje w poprzednim sezonie bardzo ograniczały ofensywę Świętych. Progresu oczekuje się także po drugoroczniakach – Keith Kirkwood pod koniec sezonu przegonił w rotacji Tre’Quana Smitha, oferując większą wszechstronność i pewność, lecz to wciąż Smith posiada wyższy sufit i może się okazać x-factorem w wielu spotkaniach. Obaj mają za sobą udany camp, zwłaszcza Smith, ale to Kirkwood nie dał nawet cienia szans undrafted rookies, aby zabrać jego miejsce w zespole. Udany camp zanotował także Austin Carr, którego miejsce w zespole zostało odebrane jako delikatna niespodzianka, zwłaszcza po świetnych występach debiutantów. W obronie Carra natychmiast stanął jednak Drew Brees, podkreślając zgranie jakie udało mu się nawiązać z Carrem, który otrzymuje drugą szansę od Saints, by wywalczyć sobie znaczącą rolę. Jedyną nową twarzą jest Deonte Harris – gadget player jakim miał być niesławny Tommylee Lewis. Harris wygrał w trakcie preseason rolę returnera i gwarantowane miejsce w kadrze. W meczu przeciwko Jets udało mu się wrócić również punt. Akcje powrotne były jedną z największych wad Saints przez ostatnie lata i z Harrisem może to ulec zmianie. To w końcu autor największej ilości przyłożeń z akcji powrotnych w historii NFL.


TE: #87 Jared Cook / #89 Josh Hill

Nie ma nowych skrzydłowych, choć takim de facto jest Jared Cook. Jared Cook, który nie blokuje. Jared Cook, który jest po prostu przerośniętym i bardzo groźnym WR. Brzmi znajomo? Oczywiście, gdyż pierwszy raz od czasów Jimmy’ego Grahama, Sean Payton ma TE z takimi umiejętnościami. Wraz z Ginnem, to Cook będzie odpowiedzialny za rozciąganie defensyw i to właśnie on jest najważniejszym wzmocnieniem Saints AD 2019. Blokowaniem klasycznie zajmie się Josh Hill, wspomagany przez Line’a oraz Taysoma, który ma wstępnie być trzecim TE zespołu.


OL: #72 Terron Armstead / #75 Andrus Peat / #78 Erik McCoy / #67 Larry Warford / #71 Ryan Ramczyk / #62 Nick Easton / #64 Will Clapp / #73 Ethan Greednidge / #60 Patrick Omameh

W trakcie off-season Saints zostali zaskoczeni przez emeryturę Maxa Ungera, będąc zmuszonym do łatania pozycji centra. Udało im się to jednak relatywnie imponująco, zatrudniając wszechstronnego Nicka Eastona, ale przede wszystkim wybierając Erika McCoya w drugiej rundzie draftu. McCoy był powszechnie uważany za materiał na pierwszą rundę, po karierze akademickiej, w której nie oddał nawet jednego sacka. Poza roszadami na pozycji centra, OL Saints wraca w nienaruszonym stanie. Easton oraz Will Clapp gwarantują wszechstronność oraz solidną grę z ławki na pozycji G/C i problemem zostaje tylko pozycja rezerwowego OT, podobnie jak rok temu. Na tej pozycji może grać rookie Ethan Greednidge, który zaimponował w trakcie preseason na tyle, iż udało mu się wywalczyć miejsce w zespole. W teorii takową rolę może też pełnić weteran Omameh, który jednak lepiej czuje się na pozycji guarda i na wypadek kontuzji o wiele bardziej prawdopodobną opcją jest przesunięcie Andrusa Peata na pozycję OT.


DT: #98 Sheldon Rankins / #93 David Onyemata / #90 Malcom Brown / #97 Mario Edwards Jr. / #95 Taylor Stallworth / #74 Shy Tuttle

Na papierze, jest to bardzo imponująca grupa kadrowa. W rzeczywistości? Również, lecz w wydaniu chaotycznym. Sheldon Rankins oczywiście powoli wraca po zerwaniu ścięgna achillesa w playoffach, przez co nie będzie do dyspozycji Saints przez pierwszy miesiąc zespołu. Zajmuje jednak miejsce w zespole, aby mógł wrócić wcześniej, aniżeli pozwala na to limit PUP. Wszelkie zapowiedzi wobec formy Rankinsa są jednak optymistyczne i jeśli uda mu się wrócić do formy z sezonu 2018, linia defensywna Saints będzie ich mocną stroną. David Onyemata jest zawieszony na pierwsze spotkanie sezonu, ale gdy tylko wróci, będzie mógł udowodnić, iż zasługuje na duży kontrakt po sezonie, zwłaszcza jeśli uda mu się udanie zastąpić Rankinsa. Malcom Brown przychodzi z New England Patriots w miejsce Tyelera Davisona, oferując jednak więcej możliwości jako pass rusher i wyższy potencjał atletyczny. Nową twarzą jest również Mario Edwards, który może również grać jako EDGE przeciwko biegowi, chociaż jego główną rolą ma być rotacyjny pass rush z pozycji 3T. Rezerwowym NT wciąż będzie Taylor Stallworth, który jako debutant dał się poznać jako bardzo solidny run stopper. Rotację zamyka Shy Tuttle, który po bardzo dobrej końcówce preseason wywalczył sobie miejsce w zespole i może, tak jak Stallworth rok temu, zapewnić cenną głębię Świętym.


EDGE: #94 Cameron Jordan / #92 Marcus Davenport / #91 Trey Hendrickson / #50 Wes Horton

Podobnie jak Thomas, Cam Jordan również dostał przedłużenie kontraktu, dzięki czemu pozostanie na dłużej w Nowym Orleanie. To nie tylko elitarny zawodnik, ale przede wszystkim lider szatni, któremu jest coraz bliżej do trafienia do galerii sław Świętych. O Cama nie ma się co obawiać, zwłaszcza gdy grał najlepszy futbol swojej kariery w ostatnich dwóch sezonach. Znaki zapytania pojawiają się po drugiej stronie linii – czy Marcus Davenport już teraz udźwignie presję? Czy Trey Hendrickson w końcu wywalczy sobie miejsce w rotacji? Czy Saints nie mają zbyt krótkiej ławki na tej pozycji? Davenport i TRex mają za sobą świetne lato, zwłaszcza Trey. Hendrickson był bezapelacyjnie najlepszym zawodnikiem obozu przygotowawczego, notując sack za sackiem. Pokazał także przebłyski lepszej obrony przeciwko grze biegowej. Jeśli Davenport nie będzie notować cyferek, powinien odebrać mu cześć snapów. Marcus z kolei przez większość lata był rzucany na Terrona Armsteada, zaś w trakcie preseason nie wyróżniał się zanadto. W Nowym Orleanie jednak zapowiadają, iż w trakcie sezonu w końcu fani będą mogli ujrzeć to, na co stać Dava. Wes Horton jest w zespole głównie dla rotacji oraz kilku snapów, głównie przeciwko biegowi.


LB: #56 Demario Davis / #47 Alex Anzalone / #53 AJ Klein / #54 Kiko Alonso / #52 Craig Robertson / #55 Kaden Elliss

Wieloletnia słabość Saints, która nagle stała się jedną z ich najmocniejszych stron. Transfer Demario Davisa okazał się być strzałem w dziesiątkę porównywalnym z pozyskaniem Jonathana Vilmy. Demario nie tylko odmienił drugą linię Saints, ale został także wybrany jako kapitan i przewodził szatni Saints. Miał swoje słabsze momenty w kryciu, ale to on był jednym z głównych powodów tego, iż przeciwko Saints się nie dało w ogóle biegać. Tak samo, jak Alex Anzalone. Alexowi pierwszy raz od lat udało się rozegrać w pełni zdrowy sezon i czysty talent wręcz wylewał się z ekranu. Anzalone grał ponadprzeciętnie w każdym aspekcie gry i jeśli tylko dopisze mu zdrowie, zapowiada się jako wschodząca gwiazda ligi. Po przeciętnym pierwszym sezonie w Saints bardzo poprawił się AJ Klein, grając jako SAM LB i prezentując bardzo solidną, wszechstronną grę. Trudno wskazać aspekt, w którym Klein się wyróżnia, ale nie popełnia niemal żadnych błędów i jest plusowym zawodnikiem formacji. Kiko Alonso jest nową twarzą, pozyskaną świeżo z Miami Dolphins, jako backup. Podobnie jak Demario, ma problemy z kryciem, w jego przypadku olbrzymie, lecz jak na warunki ligowe to ponadprzeciętny run stopper. Craig to kolejny lider szatni i kapitan formacji specjalnych, któremu pomimo wieku na karku wciąż można okazyjnie zaufać w defensywie, choć zaczyna mu brakować szybkości. Perłą tego zestawienia może się okazać jednak Kaden Elliss – siódmorundowy wybór Świętych stylem gry jest bardzo zbliżony do Anzalone, dodając do tego doświadczenie jako EDGE. Wciąż musi poprawić swoje aspekty mentalne, ale zapowiada się na o wiele lepszego zawodnika, aniżeli jego pozycja draftowa wskazuje.


CB: #23 Marshon Lattimore / #25 Eli Apple / #26 PJ Williams / #21 Patrick Robinson / #34 Justin Hardee / #20 Ken Crawley

Sezon 2018 w wykonaniu tej formacji był ogromną sinusoidą. Marshon Lattimore zachłysnął się nagłymi sukcesami i został brutalnie sprowadzony na ziemię, a Patrick Robinson doznał kontuzji i wypadł z gry na cały sezon. Najgorzej wyglądał jednak Ken Crawley, który zupełnie zapomniał na czym polega gra cornerbacka i trafił na ławkę już po dwóch meczach. Na nieszczęście Saints, zastępujący go PJ Williams był jeszcze gorszy i Crawley po meczu wrócił do pierwszego zespołu. Krycie Saints sięgało dna, gdy postanowili pozyskać Eli Apple’a z New York Giants. Były dziesiąty wybór draftu był do tej pory uważany jako ogromna pomyłka draftowa, a także jako zły wpływ na szatnię. Początki miał trudne, ale jego transfer okazał się być świetnym ruchem Loomisa. Marshon Lattimore w drugiej połowie sezonu wyglądał jeszcze lepiej niż w swojej debiutanckiej kampanii, Apple obok swoich kolegów z uniwersytetu odżył i momentami nadążał poziomem za Marshonem, i nawet PJ Williams w roli Patricka Robinsona odnalazł swoje miejsce na boisku. W playoffach to właśnie duet Shon/Apple był najmocniejszą stroną zespołu. Eli teraz będzie walczył o przedłużenie kontraktu, ale ma zagwarantowaną pozycję startera. Po przedłużeniach dla Thomasa oraz Cama, sam Lattimore również musi mieć na uwadze, iż jeśli tylko będzie grać na swoim poziomie, Saints rozbiją dla niego bank. Ten duet gwarantuje określony poziom, z bardzo wysokim sufitem, zwłaszcza po przepracowanym off-season z zespołem dla Apple’a. Na pozycji nickela starterem najpewniej będzie Williams, ale Robinson nie zamierza składać broni, zwłaszcza wobec błędów jakie ma w zwyczaju popełniać PJ. Justin Hardee stale rozwija się jako cornerback, lecz jego rola w Saints jest określona – formacje specjalne. I w tej roli Hardee jest jednym z najlepszych zawodników ligi – to również dzięki niemu przeciwko Saints nie było wręcz akcji powrotnych. A Ken Crawley? Wciąż tu jest, znienawidzony przez fanów. Walczy jednak o swoje miejsce w lidze i jako polisa ubezpieczeniowa warto go zatrzymać. Zwłaszcza, że nie można ufać PJowi oraz PRobowi na pozycji outside CB.


SAF: #43 Marcus Williams / #24 Vonn Bell / #22 Chauncey Gardner-Johnson / #33 Saquan Hampton / #48 JT Gray

Marcusowi nie udało się odbić po Minneapolis Miracle tak, jakby sam zawodnik tego oczekiwał. Choć poczynił wyraźny postęp przeciwko biegowi, tak momentami podejmował wątpliwe decyzje w kryciu. W trakcie off-season zakończył oficjalnie swoje studia i zapowiada, iż w tym sezonie pokaże na co go zostać. Swoje do udowodnienia jako cover safety ma Vonn Bell, który wchodzi w swój rok kontaktowy po bardzo solidnym 2018. Bell jako jedyny członek secondary prezentował regularną formę przez cały sezon, pomimo okazjonalnych porażek w kryciu. Miał przebłyski w tym aspekcie, ale wciąż musi udowodnić, iż można na niego postawić w roli high safety, czy jeden na jednego przeciwko TE. Do zespołu wrócił także JT Gray, który rok temu również załapał się do 53, głównie dzięki temu, iż „szybko biega i dobrze powala”. Teraz Gray zanotował solidne preseason, udowadniając, że potrafi trochę więcej. Niemniej i tak będzie ograniczony głównie do formacji specjalnych. Bardzo ekscytujące są jednak dwie nowe twarze, obaj debiutanci. Chauncey Gardner-Johnson był powszechnie uważany jako talent na pierwszą rundę, lecz zaskakująco spadł aż do czwartej, gdzie wymiany po niego dokonali właśnie Saints. To szwajcarski scyzoryk, który potrafi grać na każdej możliwej pozycji w secondary. Dodaje do tego imponujący profil atletyczny i jeśli szybko uda mu się szybko zaadaptować do ligi, Saints będą mieli nieoszlifowany diament w swoich rękach. Podobnie jak CGJ, Saquana Hamptona również cechuje wszechstronność. Najlepiej zapowiada się on jednak jako high safety, choć i jako nickel/strong safety prezentował się bardzo dobrze. Saints wybrali go w szóstej rundzie, choć sam Saquan znajdował się w top 70 na ich tablicy. Korpus safety na chwilę obecną to solidny zestaw zawodników, z potencjałem na jeden z najlepszych w lidze. Wciąż jednak ten talent musi znaleźć pokrycie w rzeczywistości.


ST: #3 Wil Lutz / #6 Thomas Morstead / #49 Zach Wood

Jeden z najlepszych kickerów ligi, jeden z najlepszych punterów ligi oraz niezawodny long snapper – oto przepis na sukces. Pomimo tego, iż formacje specjalne Saints były elitarne w kryciu akcji powrotnych, Saints wymienili swojego koordynatora ST, stawiając na Darrena Rizziego z Miami. Rizzi to jeden z najlepszych fachowców na rynku, ale przede wszystkim człowiek odpowiedzialny za skuteczność akcje powrotnych zespołów, dla których pracował. Poza jego osobą, Saints zainteresowali naprawdę wiele w obsadę ST, licząc na to, iż będą one jeszcze lepsze niż rok temu. I choć byli zmuszeni uciąć Chrisa Banjo, tak podpisanie Wila Lutza na pięcioletni kontrakt, zaoferowanie dwóch milionów za rok dla Justina Hardee i dedykowany returner w osobie Deonte Harrisa wysyła sygnał, iż na tej formacji nikt nie zamierza oszczędzać.


Saints rozpoczną sezon w nocy z 9 na 10 września przeciwko Houston Texans.