Preseason Week 1: Sacksonville zdobyte, 6 sacków rezerwowych

Futbol Saints na dobre powrócił! Na dzień dobry Święci wybrali się do Jacksonville, niemalże w pełni sił.

Do przebiegu spotkania trudno odnosić się na poważnie, zważywszy na to, iż to preseason, a playcalling jest traktowany tak, aby nic nie ujawniać przyszłym rywalom. Mimo wszystko, ciekawym widokiem był deut Sean Payton/Pete Carmichael adaptujący do swoich zagrywek read-option czy ostatnio sławne RPO dla Taysoma Hilla, a także zespół nadrabiający 10 punktów straty. O wiele więcej to spotkanie znaczyło pod kątem indywidualności i walki o miejsce w składzie.

Bardzo dużo z tych pojedynków miało miejsce w ofensywnie. Bardzo ciekawie było na rozgeraniu, lecz z wariantem pesymistycznym dla Saints. Zarówno Taysoma Hill, jak i Tom Savage nie wyglądali na pewną opcję w przypadku kontuzji Breesa, popełniając rażące błędy. Savage, choć efektywny, momentami podawał koszmarnie, rzucając piłkę zbyt wysoko do niekrytego zawodnika, albo rzucając w jego kolana. Lepiej nie było z Hillem, który był bardzo nierówny i miał ogromne problemy z wizją i decyzyjnością. Bardzo dobrze biegał, ale to nie wystarcza. JT Barrett z kolei nie dostał wiele okazji do gry, ale również popełnił jeden duży błąd, przegapiając niekrytego Bostona Scotta.

Na pozycji biegacza do gry wrócił Jonathan Williams, który choć zagrał zaledwie w jednym drivie, wypadł najlepiej z całego grona biegaczy, wykazując się bardzo dobrą wizją, zwinnością i cierpliwym stylem gry. W bardzo ograniczonej roli mógł się podobać Boston Scott, który był bliski dwóch przyłożeń i zabłysnął w formacjach specjalnych. Dosyć rozczarowujący byli Terrance West i Shane Vereen, którzy nie potrafili nic wskórać. Podobnie wśród skrzydłowych. Tre’Quan Smith bez zaskoczenia był bardzo dobry, ratując nawet Taysoma Hilla przed rzuceniem przechwytu. Keith Kirkwood oraz Josh Huff nie zawiedli, ale też nie mieli zbyt wiele okazji do popisania się, czy zawiedzenia. Do tego Brandon Tate zanotował bardzo udany return na otwarcie meczu. Linia ofensywna była bardzo chwiejna, zwłaszcza pośród rezerwowych, ale zaimponował spokojną grą Will Clapp.

Głównymi wygranymi byli jednak defensywni liniowi. Pośród starterów bliski dominacji był Sheldon Rankins, a wśród rezerw Devaroe Lawrence i Taylor Stallworth. Rankins i Lawrence generowali stałą presję, a do tego Devaroe dorzucił 2 sacki i 3 QB hity. Stallworth pokazał się z bardzo dobrej strony przeciwko biegowi, z łatwością kontrolując bloki i notując jeden sack. Bardzo dobry mecz rozegrał również Mitchell Loewen, notując sześć powaleń, zanim wypadł z gry z powodu mniejszej kontuzji. Na krawędzi linii z dobrej strony pokazał się Trey Hendrickson przeciwko starterom, lecz show skradł Jayrone Elliott w czwartej kwarcie, dwukrotnie sackując z wybiciem piłki QB Jaguars. Dysponował ogromną energię, dając się we znaki OT gospodarzy.

I o obronie tyle tylko można powiedzieć. Druga linia była bardzo solidna, ale nikt w niej nie walczy o miejsce w składzie, a potencjalny czarny koń – Colton Jumper kompletnie zawalił dwie próby powalenia, kosztując Saints dużo jardów. Podobnie trudno wyrokować cornerów, którzy byli zmuszeni grać schematy, których nominalnie Dennis Allen stara się unikać, typu miękka obrona strefowa.

Bardzo dobrze z każdej strony zaprezentowały się za to formacje specjalne, zyskując na akcjach powrotnych i niemalże blokując punt za sprawą Taysoma Hilla.

W następnym tygodniu Saints podejmją u siebie Arizona Cardinals.

Preseason 2017: Podsumowanie pierwszych dni campu

Futbol wrócił. Obozy treningowe rozkręciły się na dobre i z pewnymi wyjątkami jest nam dane od nowa obserwować gwiazdy NFL na boisku. Bez zmian w Nowym Orleanie/Metairie, gdzie formę szlifują Święci. Oto wieści po pierwszym tygodniu obozu Saints!


OFENSYWA

QB

Pewniak: Drew Brees
Blisko 53: Taysom Hill
Na granicy: JT Barrett, Tom Savage

Drew Brees i długo, długo, długo nic. Szczęśliwie dla zespołu, nie widać żadnych zmian w formie Drew, a łapiąca wiatr w żagle defensywa dostarcza mu największej motywacji od lat. Kilkukrotnie gra obronna doprowadziła Breesa do frustracji, zmuszając go do podkręcenia poziomu trudności.

Zanosi się również, iż pierwszy raz od kilku lat Saints nie zabiorą ze sobą doświadczonego rezerwowego. Taysom Hill wygląda najlepiej z trójki rozgrywających i jego miejsce w zespole jest niemalże zaklepane. Wciąż wnosi także wartość do formacji specjalnych, w których okazjonalnie się udziela.

Udział Hilla w ST oznacza, iż istnieją duże szanse jakoby Saints mieli się skusić się na trzeciego rozgrywającego w zespole, lecz na chwilę obecną ani Tom Savage, ani JT Barrett nie prezentują poziomu mającego zagwarantować im miejsce w składzie. Są bardzo nierówni i nikogo na chwilę obecną nie zdziwi brak obu w 53.

RB

Pewniacy: Mark Ingram, Alvin Kamara
Blisko 53: Boston Scott, Terrance West
W pogoni: Trey Edmunds, Shane Vereen
Na granicy: Johnathan Williams

Mark Ingram szlifuje formę, aby z przytupem powrócić w piątym tygodniu, zaś Alvin Kamara występuje w teledysku rapera Drake’a, w międzyczasie dominując na treningach. Trudno dopowiedzieć cokolwiek więcej o nich, gdyż wszystko co interesujące, dzieje się za ich plecami.

Jedną z najjaśniejszych postaci campu bezapelacyjnie jest Boston Scott. Rookie Świętych już od pierwszych dni zaszcyca trenerów kolejnymi zagraniami pokazującymo jego niesamowity balans oraz zwinność na małej przestrzeni. Zarówno w grze biegowej, jak i w grze górą, dał się poznać jako potężna broń. Walczy również o swoje miejsce w formacjach specjalnych, ale na początku campu miał problemy z łapaniem puntów. Opisy jego talentu sprzed draftu wydają się jednak wielce trafne, a Scott wraz z Kamarą mogą stworzyć arsenał nie do powstrzymania w barwach Saints.

Z kolei głównym faworytem do zastąpienia Ingrama na początku sezonu wydaje się być Terrance West. Czym dłużej obóz trwa, tym bardziej West odstaje od reszty kandydatów. Stylem gry jest najbardziej zbliżony do Ingrama i pozostaje tylko liczyć, iż pozostanie przy zdrowiu.

Innym weteranem jest Shane Vereen, lecz jest to zawodnik któremu bliżej do roli Kamary i Scotta przez finezyjny styl gry i trudno będzie mu przebić się w tej roli.

O miejsce w zespole wciąż walczą Jonathan Williams i Trey Edmunds. Williams od początku offseason jest ulubieńcem trenerów i był wyraźnie faworyzowany podczas minicampów, lecz nie potrafił skorzystać z danych mu okazji. Dla Edmundsa największą szansą wciąż pozostają formacje specjalne, acz sam zawodnik zrzucił 10 funtów, aby zyskać na dynamiźmie.

WR:

Pewniacy: Micheal Thomas, Cameron Meredith, Ted Ginn Jr., TreQuan Smith
W pogoni: Keith Kirkwood, Josh Huff, Brandon Coleman, Tommylee Lewis, Austin Carr, Michael Floyd, Brandon Tate

Ledwo nadszedł sierpień, a Michael Thomas już jest w formie playoffowej. Thomas całkowicie zdominował obóz, posyłając na ziemię zarówno Marshona Lattimore’a oraz Kena Crawleya. Nawet przy idealnym kryciu wyżej wymienionej dwójki Thomas wychodził ze starcia obronną ręka.

Bardzo solidnie do tej pory prezentowali się także Cameron Meredith oraz Ted Ginn. W przypadku Mereditha widać było odrobinę rdzy i do pełni formy musi jeszcze powrócić. Ginn z kolei niezawodnie króluje jako najlepsza broń długodystansowa Saints, a jego nić porozumienia z Breesem wyraźnie wygląda lepiej.

Największą gwiazdą campu jest jednak TreQuan Smith. Rookie Saints raz po raz zachwyca zdolnością separacji, bądź kolejnym cudownym chwytem. Smithowi nie było jeszcze dane mierzyć się w większej ilości prób z topowymi cornerami Saints, lecz nie było nikogo z pozostałych, który na dłuższą metę by go pokonał. Jeżeli podtrzyma taką formę, bardzo szybko wywalczy sobie znaczący czas gry.

Bardzo interesująco jest również w walce o piąte miejsce w składzie. Z walki o nie z powodu kontuzji odpadł Travin Dural, lecz zespół w jego miejsce sprowadził utalentowanego, acz problematycznego Michaela Floyda. Floyd bardzo owocnie zaczął camp, wygrywając wiele starć jeden na jednego. Coraz bardziej rozkręca się także Keith Kirkwood, upominając się o należne po cichym początku. Od czasu do czasu talentem błyśnie także Josh Huff, mogący być czarnym koniem tej gonitwy. Pełni potencjału wciąż nie pokazał Austin Carr, lecz podobny scenariusz miał miejsce rok temu, kiedy Carr wystrzelił z formą w meczach przedsezonowych. Brandon Tate o swoje ma zawalczyć w formacjach specjalnych, będąc sprowadzonym jako kolejna osoba, do już przepełnionego, grona.

Stara gwardia również się nie poddaje. Szanse na pozostanie Brandona Colemana jednak stale maleją, gdyż poza blokowaniem nie wniesie nic do zespołu i tylko ewentualna zmiana pozycji może uratować jego miejsce w składzie. O wiele bardziej zażarcie bije się Tommylee Lewis, którego zwinność raz za razem wyróżnia się na ekranie. Jednak bez stabilnej gry w formacjach specjalnych jest na straconej pozycji i niestety zawalił już kilka akcji pierwotnych.

TE

Pewniak: Josh Hill
Blisko 53: Benjamin Watson
W pogoni: Deon Yelder, Dan Arnold, Michael Hoomanawanui
Na granicy: Garrett Griffin

Bez zaskoczeń, najsłabiej obdarzona talentem pozycja Saints, do tego nękana urazami. Hill i Watson najpewniej będą podstawowym duetem na tej pozycji, więc walka o ostatnie miejsce odbędzie się pomiędzy wyżej wymienioną trójką Yelder/Arnold/Hooman. Hooman jest świeżo po kontuzji, ale Saints doskonale zdają sobie sprawę z tego, co wnosi on do zespołu – dobre blokowanie oraz prezencję w redzone. Głównym faworytem jest jednak Deon Yelder, undrafted rookie, który zachwyca już od pierwszego minicampu. Atletycznie wybija się na tle innych TE, lecz widać w jego grze względną surowość, zwłaszcza w blokowaniu. Ma potencjał by zostać starterem, ale jeszcze nie w tym sezonie. Czarnym koniem jest Dan Arnold, były skrzydłowy, który zmienił pozycję. Jest jedną z gwiazd tego obozu i ma realne szanse, aby na dłużej zagościć w Nowym Orleanie. Podobnie jednak jak w przypadku Yeldera, blokowanie pozostawia wiele do życzenia.

OL

Pewniacy: Terron Armstead, Andrus Peat, Max Unger, Larry Warford, Ryan Ramczyk, Rick Leonard
Blisko 53: Jermon Bushrod, Josh LeRibeus
W pogoni: Cameron Tom, Will Clapp
Na granicy: Michael Ola, Andrew Tiller, Landon Turner, Nate Wozniak, Jeromy Irwin, John Fullington, Trevor Darling, Don Barclay

Początek campu był zdominowany przez grę 7-na-7, dając OL chwilę do wytchnienia. Dopiero wraz z grą 11-na-11 przekonamy się o sile poszczególnych liniowych. Za pierwsze dni na wyróżnienie jednak zasługuje Cameron Tom, który w tym momencie zdaje się mieć przewagę nad Clappem. Sam Clapp miał problemy ze snapami i wstępnie zanosi się na to, iż może czekać go practice squad. Mimo wszystko obaj mogą mieć problem z wygryzieniem Josha LeRibeusa.


DEFENSYWA

DL

Pewniacy: Cameron Jordan, Sheldon Rankins, David Onyemata, Alex Okafor, Marcus Davenport, Tyeler Davison
Blisko 53: Mitchell Loewen, Trey Hendrickson
W pogoni: George Johnson, Al-Quadin Muhammad, Jay Bromley
Na granicy: Woodrow Hamilton, Alex Jenkins, Devaroe Lawrence, Henry Mondeaux, Taylor Stallworth

Podobnie jak w przypadku OL, poważna gra dopiero nadejdzie. Z campu już jednak docierają głosy o całkowitej dominacji Sheldona Rankinsa w ćwiczeniach biegowych, czy Mitchella Loewena w starciach jeden na jednego. Śladów kontuzji nie widać także u Alexa Okafora, który wygląda najlepiej ze wszystkich EDGE, nie licząc Camerona Jordana. Ze złych wieści – Marcus Davenport cały czas jest targany mniejszymi urazami.

LB

Pewniacy: Demario Davis, Alex Anzalone, Manti Te’o
Blisko 53: AJ Klein, Craig Robertson, Nathan Stupar
W pogoni: Hau’oli Kikaha
Na granicy: Colton Jumper, Jayrone Elliott, KeShun Freeman

Demario Davis jest tak dobry, jak reklamowano. Alex Anzalone wyróżnia w kryciu i z każdym kolejnym dniem wygląda jako bardzo solidny starter. Manti Te’o zaś nie baczy na to, że wciąż trwa obóz, grając twardo i tylko potwierdzając swoją przynależność do zespołu.

Trudno oczekiwać również większych zmian wobec tej formacji. Stupar wygląda bardzo dobrze po rehabilitacji i zerwanym ACL, będąc na dobrej drodze do odrobienia swojego miejsca w ST. AJ Klein słabo zaczął, ale powoli zaczyna wracać do gry i walczyć o pozycję startera. Craig Robertson zaś stale utrzymuje określony poziom, trudno więc spodziewać się, aby ktoś zastąpił go w roli backupa #1.

Tak kolorowo nie jest już za plecami tej szóstki. Największe szanse na obronę miejsca ma Hau’oli Kikaha, który wraca na pozycję SLB, gdzie zaczynał swoją karierę w NFL. Nie wygląda jednak w tej roli najlepiej, prezentując ogromne dziury w kryciu. W ograniczonej roli mógłby sobie poradzić, lecz nie wygląda dla niego to najlepiej. Tak samo jak szanse reszty zawodników. Elliott może rzucić wyzwanie Kikowi w tej samej roli, ale największe szanse może mieć Colton Jumper ze swoim atletyzmem.

CB

Pewniacy: Marshon Lattimore, Ken Crawley, Patrick Robinson
Blisko 53: Arthur Maulet, PJ Williams, Justin Hardee, Kamrin Moore
W pogoni: Lindell Stephens
Na granicy: JT Gray, De’Vante Harris

Marshon Lattimore oraz Ken Crawley docierają się na pojedynkach z Michealem Thomasem. Mogą dzięki temu wydatnie przygotować się do sezonu, stale obcując z konkurencją na najwyższym poziomie. W odwrotnym kierunku zmierza Patrick Robinson, który notorycznie przegrywa starcia 1v1, wciąż prezentując relatwynie wakacyjną formę.

Spośród wszystkich CB, najlepiej prezentuje się Arthur Maulet. Bardzo dobry w kryciu, zarówno w ćwiczeniach zespołowych, jak i 1v1. Do tego bardzo aktywny w formacjach specjalnych i grze biegowej, forsując straty. Jeżeli podtrzyma taką formę w preseason, to ulubiony UDFA sztabu w poprzednim roku w łatwością otrzyma swoje miejsce w składzie.

Podobnie sprawa ma się z Justinem Hardee. W poprzednim sezonie udowodnił on swoją wartość w formacjach specjalnych, a teraz dokłada do tego ogromne postępy w kryciu skrzydłowych. Pozyskanie Moore’a oraz Jamersona sprowadziło mu dużą konkurencję w tym aspekcie, ale powinien wyjść obronną ręką.

O swoje miejsce może bać się za to PJ Williams. Pod względem talentu to wciąż drugi/trzeci corner Świętych, lecz nierówna gra, kontuzje oraz problemy z charakterem nigdy nie pozwoliły mu osiągnąć pełni umiejętności. Do tego zupełnie nie sprawdza się w formacjach specjalnych, na które Saints kładą specjalny nacisk w tym sezonie. To wszystko może sprawić, iż Saints odstrzelą, wciąż młodego, Williamsa na rzecz Mauleta, czy debiutantów.

Swoje trzy grosze wtrąca także Kamrin Moore. Trenerzy rotują nim pomiędzy pozycjami cornera oraz safety, aby wydobyć jak najwięcej z jego bardzo dobrej gry strefowej. Ogromna werwa z jaką gra w formacjach specjalnych tylko działa na jego korzyść.

Solidnie prezentuje się Lindell Stephens, który wydaje się mieć realne szanse na practice squad. JT Gray oraz De’Vante Harris najpewniej zostaną odstrzeleni.

S

Pewniacy: Marcus Williams, Vonn Bell, Kurt Coleman, Natrell Jamerson
Blisko 53: Chris Banjo
Na granicy: Sharrod Neasman

Marcus Williams wyrusza po zemstę. Odkąd tylko pojawił się na obozie, zaznacza swoją obecność na każdym zagraniu, na jakim tylko jest w stanie. W jego grze pojawiła się nutka agresywności, uwalniająca jeszcze więcej talentu. Marcus wciąż jednak gra z dużą dozą opanowania, inteligentnie czytając grę. To będzie jego sezon.

Nie było zbyt wiele o Kurcie Colemanie w relacjach z obozu, ale soldinie prezentował się Vonn Bell. Po odejściu Kenny’ego Vaccaro Vonn na dobre zostanie szwajcarskim scyzorykiem Dennisa Allena i takie krycie jakie prezentował w grze 7-na-7 tylko zwiększy jego ilość snapów.

Natrell Jamerson również wydaje się pewnym miejsca w składzie, zwłaszcza dzięki możliwości gry zarówno jako CB, jak i S. Podobnie Chris Banjo, lecz przy czterech kompetentnych safety u boku, musi zawalczyć trochę żywiej o miejsce. I to robi.

ST

K: Wil Lutz
P: Thomas Morstead
LS: Zach Wood

Bez zmian, Saints w końcu mają trio na lata. Acz warto nadmienić o problemach Lutza w deszczu.


Futbol Saints wraca 10 sierpnia w nocy, w Jacksonville.

NFC Wild Card Game: rollercoasterem do Minnesoty

WHO DAT! Żadne słowa nie oddadzą ileż emocji zawarło Wild Card Game pieniędzy Saints, a Carolina Panthers. Nie zabrakło w tym meczu niczego, ale najważniejszy był wynik – ten na koniec wyrokował na korzyść Saints.CZYTAJ WIĘCEJ

Week 16: Playoffy, wracamy!

Witamy w play-offach! Długo się tam nie widzieliśmy. A nic lepszego nie ma, od zapewnienia sobie występu w nich poprzez pewne ogarnie zażartego rywala. W wigilijny wieczór Saints zrewanżowali się Falcons 23-13.CZYTAJ WIĘCEJ

Week 15: Defense-first team

Spotkanie z Jets miało być przełamaniem Saints. Miało być wyładowaniem furii za porażkę w Atlancie, lecz na dobrą sprawę furia ta została zwiększona tym spotkaniem. Po męczarniach jednak Saints udało się wygrać. 31-19.CZYTAJ WIĘCEJ