Week 10: Pyrrusowe zwycięstwo

Saints udało się dokonać zemsty na Kyle’u Shanahanie za zeszłoroczną porażkę, jednak nie obyło się to bez kosztów. Przez cały mecz Saints tracilik kolejnych zawodników, w tym także Drew Breesa. Na wysokości zadania raz jeszcze stanęła jednak defensywa, której to zwycięstwo należy zawdzięczać.

Przebieg:

Ofensywa:

To nie był dobry mecz ofensywy. Drew Brees od początku nie wyglądał tak dobrze jak w ostatnich tygodniach, aż do czasu zejścia z boiska. Z tego powodu ofensywa górą nie była w stanie w ogóle wejść w rytm i całkowicie polegała na Alvinie Kamarze. To Kamara był odpowiedzialny za znaczącą większość jardów górą, chociąż tego dnia miał problemy z efektywną grą biegową.

W grze dołem lepsze dni mieli Taysom Hill i Latavius Murray, będac efektywnymi. Zwłaszcza Hill dalej prezentuje się bardzo dobrze w akcjach biegowych z pozycji rozgrywającego i te akcje są póki co efektywne, w przeciwieństwie do akcji podaniowych na Taysoma.

Mimo wszystko, dobry mecz rozegrała defensywa 49ers, zwłaszcza w pass rushu. Odczuł to Brees i odczuł to potem Jameis Winston, który po dobrym początku miał problemy z przebiciem się przez nich. Słaby występ miał Cesar Ruiz, którego przegrane doprowadziły do bolesnych uderzeń na QB Saints.

Jameisa trudno oceniać, gdyż wszedł bez przygotowania, mając lepsze i słabsze momenty, w bardzo skrajnym spektrum. Widzieliśmy piękne podanie, ale także i okropną panikę w kieszeni. Dopiero mecz z Falcons będzie pełnoprawną ewaluacją tego, czy Jameis poczynił jakieś postępy w Nowym Orleanie.

Defensywa:

Zaczęło się źle, gdy Saints byli na boisku przez mniej niż minutę przez całą pierwszą kwartę byli przy piłce. Nie potrafili zejść z boiska, sami stracili piłkę w ST i zakończyło się to na 10 punktach dla 49ers. Po tym jednak wzięli się do roboty, a sack Demario Davisa prowadzący do tego FG okazał się katalizatorem. 49ers nie byli w stanie biegać przez cały mecz, kończąc ostatecznie na dwóch jardach na bieg. W grze górą mieli lepsze i gorsze momenty, ale koniec końców Nick Mullens ciągnął ich w dół.

Bardzo solidny debiut rozegrał Kwon Alexander, zrzucając Alexa Anzalone do całego jednego snapa oraz uwalniając Demario Davisa, który okazał się być jednym z dwóch MVP tego meczu. 12 powaleń, trzy na stratę i sack, a do tego strącone podanie i dwa kolejne QB hity. Demario był wolnym elektronem w tym meczu, z Kwonem pilnującym środka i wyraźnie wpłynęło to dobrze na obronę.

Drugim MVP był Chauncey Gardner-Johnson siejący spustoszenie na LOS. CGJ raz po raz nawiedzał Mullensa bądź biegaczy 49ers, wybijając im jakąkolwiek wolę walki z głowy.

A honorowe wyróżnienie trafia do Davida Onyematy, który udowadnia, iż każdy wydany na niego dolar był tego wart. Zwłaszcza bez Sheldona Rankinsa. W świetnej formie jest także Malcolm Jenkins.

Special Teams:

Nierówne. Deonte Harris dwukrotnie upuścił punty, tylko po to, aby zabrać kickoff na 75 jardów. Thomas Morstead miał dobry i słaby punt.

In plus za to kick coverage, które po raz kolejny zdominowało swoich rywali oraz nieomylny Wil Lutz.