Niedzielny mecz był zapowiadany jako starcie wagi ciężkiej i takowym był. Momentami oba zespoły wyglądały tak, jak są reklamowane – jako absolutny top ligi. Saints jednak raz jeszcze byli bardzo nierównym zespołem, który przegrał spotkanie na własne życzenie, gdyż tego dnia byli w stanie jak najbardziej ten mecz wygrać.
Kategoria: Relacje
Week 2: Święty(ch) przewodnik po implozji
Bez Michaela Thomasa Saints mieli udowodnić, iż i bez niego są w stanie skutecznie funkcjonować w ofensywie. Zamiast tego, zaprezentowali widowiskową implozję, dając ciała po obu stronach boiska, momentami wyglądając jak amatorzy. Wyjazd do Vegas, który miał być relatywnie łatwą wygraną okazał się kapitulacją liderów Saints.CZYTAJ WIĘCEJ
Week 1: „Can Guard Mike”
Football is back. Wspaniała wiadomość, która z marszu wprawia twarz w uśmiech. Tak samo jak wygrana Świętych, którzy na oczach milionów oglądających psuli debiut Toma Brady’ego. Nawet pomimo ciszy w Superdome, Saints podkreślili jedno – NFC South to wciąż ich dywizja. I nikogo innego.CZYTAJ WIĘCEJ
Week 3: Seattle podbite!
Sukces! Pomimo utraty Drew Breesa oraz kilku zawodników z powodu kontuzji, Saints udało się wygrać na jednym z najcięższych terenów w lidze, dzięki bardzo solidnej postawie całego zespołu.CZYTAJ WIĘCEJ
Week 2: Świat Według Sędziów
Nowy sezon. Nowe wrażenia. Nowe pomyłki sędziów. I tylko jedna rzecz nie ulega zmianie – Saints jako ofiary arbitrów. Po koszmarnym występie sędziów, i jeszcze gorszym ich własnych zawodników, Saints przegrali w Los Angeles z Rams.
Week 1: Witajcie, królowie dramatów!
Udało się! Po sześciu latach, Saints udało się przełamać klątwę meczu otwarcia i w końcu rozpocząć sezon od zwycięstwa. A to, że przy okazji wywołali setki zawałów, i w Houston, i na stadionie.
Przebieg spotkania:
Chaos, jak przystało na otwarcie sezonu Świętych, wiele rzeczy już od samego początku nie szło po ich myśli. Bardzo dobrze rozpoczęła obrona, dwukrotnie zatrzymując Texans, lecz nie potrafiła tego wykorzystać ofensywa Saints, pierw będąc zatrzymanym tuż przed zasięgiem Wila Lutza, a za drugim oddając piłkę w red zone po niezrozumiałej decyzji Drew Breesa. Dla Texans był to idealny sygnał do ataku, którzy już w swoim następnym posiadaniu zdobyli przyłożenie. Wyraźnie im pomogło w tym pierwsze zagranie tego posiadania – bomba Deshauna Watsona do Willa Fullera na ponad 50 jardów. Źle przy tej akcji zachował się Eli Apple, który zachował w tej akcji dobre krycie. Po przyłożeniu Watsona obudzili się również Saints, ale było ich stać tylko na trzy punkty. Texans nie tracili jednak wiatru w żagle w ataku, co w połączeniu z notorycznymi błędami Saints zaprocentowało kolejnym przyłożeniem. Święci otrzymali minutę na odpowiedź, lecz zamieszanie z pierwszą próbą oraz arbitrami okradło ich ze znaczącej ilości czasu, przez co zostali zmuszeni do dalekiego kopnięcia, które Lutz spułował. Do przerwy? 14-3 Texans.







