53 Świętych – Sezon 2020

Nowy sezon już ruszył, więc o wiele łatwiejszym jest nadążać za kadrami zespołów. Nie ma już chaosu, ruchy kadrowe są pojedyncze, więc nie zostaje nic, jak tylko zapoznać się z 53-osobowymi kadrami. Kto jest kim w Nowym Orleanie? Na kogo należy zwrócić szczególną uwagę? Oto Saints AD 2020.

#2 – Jameis Winston, Quarterback

W porządku od najmniejszego do największego numeru, trudno o bardziej wyjątkowego zawodnika. Flameis. Pól rozgrywający, pół mem. 30/30. O Jameisie można wiele powiedzieć, po naprawdę bogatej karierze w Tampie. Wypada się skupić jednak na nowym rozdziale w jego karierze, swoistym resecie dla pierwszego wyboru draftu 2015. Winston podjął decyzję, aby wycofać się do roli rezerwowego i podjąć naukę u duetu Sean Payton/Drew Brees, idąc w ślady Teddy’ego Bridgewater. Jameis zdecydował jednak się isć na większe ustępstwa od Teddy’ego, zwłaszcza pod aspektem finansowym. I wnosi inny profil od ulubieńca fanów, trafiając do Nowego Orleanu z łatką największego jeźdzca bez głowy w lidze. To właśnie przez tę łatkę Jameis nie otrzymał szansy jako starter w żadnym z zespołów, nawet pomimo okazjonalnych przebłysków geniuszu. I to właśnie tej łatki Jameis musi się pozbyć, jeśli planuje jeszcze być jedynką nowy  w lidze. Surowego talentu nie da się mu odmówić, ale grając na pozycji wymagającej największej inteligencji, Jameis wypada znacząco poniżej akceptowalnego progu. Teraz ma cały rok, aby podglądać Drew Breesa, który w swojej karierze przebył już drogę od agresywnego rozgrywającego do game managera z zimną krwią. Od Jameisa tak drastycznej przemiany nikt nie oczekuje, lecz on także jest świadom, iż za rok w Saints pozycja QB1 będzie do zdobycia jeśli tylko po czyni kroki w czytaniu gry. W najgorszym wypadku, Saints raz jeszcze mają plan B z górnej półki.

#3 – Wil Lutz, Kicker

Rok w rok, Wil Lutz udowadnia, iż po raz pierwszy od dekad, Saints mogą się pochwalić kickerem na lata. Potężna noga i nerwy ze stali składają się na jednego z najlepszych specjalistów na swojej pozycji, godnego pieniędzy jakie Saints w niego zainwestowali. Bo kiedy Saints są zmuszeni polegać na Lutzu, on ich nie zawodzi.

#6 – Thomas Morstead, Punter

O specjalistach trudno pisać w nieskończoność, przez specyfikę ich pozycji. Ale tak jak wielu z nich mówi, również są ludźmi, pisząc własne historie. Takim właśnie żyjącym pomnikiem jest Thomas Morstead, jeden z dwóch zawodników pamiętających wygrany finał Super Bowl XXIV i wykonawca pamiętnego onside kicku na początek drugiej połowy tego meczu. Żyjąca legenda Nowego Orleanu i prawdopodobnie najbardziej uwielbiany zawodnik Saints przez fanów z całej ligi. Weteran, rozpoczynający dwunasty sezon w lidze, wciąż będacy jednym z najlepszych punterów ligi. Pewnym już jest, iż trafi do galerii sław Świętych, pytanie brzmi tylko – kiedy?

#7 – Taysom Hill, Quarterback/Tight End/Wide Receiver

Dla fanów Saints, to kwestia honoru, żeby go bronić. Dla reszty ligi, przeżuta i irytująca sztuczka. Podziały te tylko powiększył nowy kontrakt Taysoma, tylko utwierdzający resztę ligi o psychozie Seana Paytona wobec Taysoma. Kto ma rację? Obiektywnie, nikt. Bo Taysom Hill nie jest już marną sztuczką, lecz bardzo dobrym zawodnikiem, będącym w stanie pełnić multum funkcji na boisku. Przeciwko Vikings w playoffach był najlepszym zawodnikiem całego zespołu. Przez cały sezon udowadniał swój rozwój jako receiver, wobec braków kadrowych Świętych, nie wspominając o jego wartości w formacjach specjalnych. Tym bardziej dziwi oburzenie środowiska wobec jego osoby, stale dekorowane wyszydzaniem Taysoma. Jego wszechstronność w większej części jest w stanie obronić nowy kontrakt, lecz Taysom wciąż otrzymał pokaźne pienądze jako zawodnik pełniący rolę sytuacyjną w najlepszym wypadku. I to właśnie okazjonalnie potrafi zaskoczyć rzutem jako rozgrywający, choć takowym on dalej nie jest. To dobry zawodnik, na którego Saints zawsze mogą liczyć, niezależnie od tego, co ma zrobić. To po prostu nie jest następca Drew Breesa, więc nie wolno się mamić. Taysom grający sezona rozegraniu byłby co najwyżej wesołym eksperymentem.

#9 – Drew Brees, Quarterback

Żyjąca legenda nie tylko Nowego Orleanu, ale także i całej ligi. Pogromca rekordów i defensyw. Drew Breesa nie trzeba nikomu przedstawiać, zwłaszcza przed jego pożegnalnym sezonem. Po pierwszej poważnej kontuzji w barwach Saints w poprzednim sezonie, Drew jeszcze raz będzie chciał coś udowodnić. Wydawało się, iż w tym ostatnim tańcu przeszkodzi mu rozdarta jego wypowiedziami szatnia, lecz Drew udało się ten problem załagodzić. Zostaje więc już tylko jeden problem, z którym Brees będzie musiał sobie poradzić – upływający czas. Słabnącej ręki i straconej mobilności nie da się ukryć, więc trzbea to kompensować talentem dookoła. Brees zasłużył na drugi pierścień, lecz nie ma co ukrywać – jeśli to nastąpi, to nie on wygra pierścień drużynie, lecz ona jemu.

#10 – Tre’Quan Smith, Wide Receiver

Kolejny sezon, kolejne oczekiwania. Tym razem nie będzie zrzucone tyle presji na Smitha, pozwalając mu na swobodną grę jako WR3. TQS nie stracił swojej pozycji przez cały obóz treningowy, choć to inni mogli sprawiać lepsze wrażenie w starciach jeden na jednego, głównie dzięki jego wartości w treningach zespołowych. I to jest właśnie cały Tre’Quan – solidny wyrobnik, będący doskonałym uzupełnieniem reszty korpusu. Jeszcze na początku kariery Smitha w NFL można było mieć nadzieję na uwolnienie jego bioder i poprawienie umiejętności separacji, lecz postępy były minimalne. Wnosi on jednak wartość jako blokujący, z umiejętnościami zdobywania jardów po chwycie, pewnymi rękoma i nosem do endzone. Taką rolę w mistrzowskim zespol pełnił Robert Meachem i Tre’Quan co raz to bardziej wygląda jak klon tego zawodnika. Nigdy się nie rzuci w oko, ale swoje zrobi – 10 przyłożeń w dwa lata służy jako dowód.

#12 – Marquez Callaway, Wide Receiver

Przy skromnej ilości debiutantów z draftu, okienko dla zawodników niewybranych w drafcie było otwarte. Zwłaszcza na skrzydle, gdzie jedno miejsce w zespole było do wygrania dla pierwszo i drugoroczniaków. Callaway od pierwszego dnia zapowiadał się jako jeden z faworytów w tym wyścigu i po dobrym obozie treningowym nie było zaskoczeniem, iż trafił do głównego zespołu. Saints zawsze rezerwowali miejsce na szybkość w kadrze i Callaway właśnie to wnosi. Trenerów przekonał grą w formacjach specjalnych, ale można się spodziewać jego udziału w sytuacyjnej ofensywie. Nikt inny nie posiada takiego połączenia szybkości i umiejętności 50/50 jak Callaway.

#13 – Michael Thomas, Wide Receiver

Najlepszy zawodnik Saints. Kolejny, który nie potrzebuje przedstawienia, zwłascza po rekordowym 2019, w którym jako drugi skrzydłowy w historii otrzymał nagrodę Offensive Player of the Year. Thomasowi można wiele zarzucić, lecz z każdym kolejnym rokiem dominuje on coraz bardziej na boisku. Na pierwszych dwóch poziomach nie ma nikogo, kto dominuje tak jak on, ze swoją mieszanką brutalności i finezji. W 2020 można się spodziewać regresu statystycznego po Thomasie, gdyż Saints będą mieli do dyspozycji zdrowych Alvina Kamarę oraz Jareda Cooka, a swoje otrzyma także Emmanuel Sanders. Ale z topu go to nie zrzuci, wszak jeszcze przez parę lat będzie pracować nad swoją legendą w Nowym Orleanie.

#17 – Emmanuel Sanders, Wide Receiver

Nowy nabytek Saints i duże wzmocnienie zarówno ofensywy, jak i szatni. Drugi rok z rzędu Saints inwestują w weterana na skill position, lecz Sanders trafia z o wiele silniejszym głosem w szatni niż Jared Cook. Było to widoczne po wypowiedziach Drew Breesa, gdy to Sanders był jednym z najbardziej wokalnych zawodników. Ostatecznie Brees i Sanders zakopoali topór wojenny, szybko dążąc do nawiązania więzi i zgrania przed kluczowym sezonem. Pomimo lat na karku, rok temu Sanders udowodnił, iż po poważnej kontuzji wciąż jest w stanie grać na najwyższym poziomie, między innymi dominując w meczu przeciwko Saints. Większość swojej kariery Sanders spędził jako WR2, z najlepszymi latami obok, co interesujące, dwóch Thomasów, więc jest perfekcyjnym komplementem dla #13. Saints brakowało tak dobrego technika obok Thomasa przez kilka ostatnich lat. Teraz mają to z głowy.

#20 – Janoris Jenkins, Cornerback

Jeszcze jeden z zaciągu weteranów wzmacniających kadrę przez ostatnie dwa lata. Jackrabbit dołączył do zespołu po tym, jak został wyrzucony z New York Giants, zabierając miejsce innego byłego Giganta – Eli Apple’a. Pod koniec sezonu Jenkins wyglądał jak najlepszy cornerback zespołu, lecz nikt nie będzie od niego tego wymagać. Saints ufają mu jako drugiej opcji, który nie będzie słabym punktem defensywy. W 2019 Apple, któremu brakowało pewności siebie, takim punktem był przez większość sezonu. Jackrabbit nie wnosi tak dużego surowego sufitu, lecz jest pewniejszym cornerem, który do tego wnosi o wiele lepsze umiejętności na piłce.

#21 – Patrick Robinson, Cornerback

Miał wrócić jako rozwiązanie na pozycji slot cornera, lecz nigdy nie udało mu się tej roli wygrać. Ostatecznie, PRob służy jednak jako pierwszy plan b na wypadek kontuzji któregokolwiek z cornerów, z lepszymi bądź gorszymi wynikami. Saints ufają weteranowi na tyle, iż gra również jako boundary corner, lecz to właśnie na tej pozycji oddał kluczowe podanie do Adama Thielena w dogrywce przeciwko Vikings. Nie da się ukryć, iż PRob ma najlepsze lata za sobą, więc jego obecność na boisku może oznaczać delikantne problemy dla Saints. Z drugiej strony, przeciwko Titans potrafił pokazać się z fenomenalnej strony i jest dobrym zawodnikiem w special teams. Mimo wszystko, jako mentor dla CGJa w slocie sprawdza się jednak bardzo dobrze.

#22 – Chauncey Gardner-Johnson (Ceedy Duce), Cornerback/Nickel/Safety

Na swój sposób, Taysom defensywy. Lecz tylko za wszechstronność. Rok temu, jego spadek w drafcie był wielkim zaskoczeniem, gdyż przewidywany na pierwszą rundę CGJ ostatecznie skończył w czwartej. Gdy tylko Saints wpuścili go na boisko, udowodnił, iż ta pierwsza runda nie była na wynos. Czy jako safety, czy jako slot, CGJ snap za snapem był jednym z najbardziej walecznych zawodników Saints, nie bojąc się kryć nawet najlepszych broni rywali. Jego obecność w szatni również była wyczuwalna – CGJ bardzo szybko wkupił się w kulturę szatni, jednocześnie kupując sobie fanów. W trakcie offseason CGJ poprosił, aby zwracać się do niego od teraz jako Ceedy Duce, wydając również album, lecz to wszystko wydaje się nie wpływać na jego postawę boiskową. Jeśli zdrowie mu dopisze, to materiał na gwiazdę i ulubieniec trenerów.

#23 – Marshon Lattimore, Cornerback

Pod względem czystego talentu, Shon może być najzdolniejszym zawodnikiem Saints. W pełni skupienia i formie, potrafi zamknąć każdego, o czym poświadczy Mike Evans. Problem polega tylko na tym, iż Marshon momentami po prostu się wyłącza. Przekłada się to na słabsze mecze, zwłaszcza przeciwko receiverom spoza topu, albo duże zdobycze jardowe. Lattimore posiada tak duży talent jak każdy cornerback w lidze, przez co jest kluczem do dobrej gry defensywy Świętych. Dobra i regularna forma będzie dla niego także oznaczała nowy kontrakt, być może i rekordowy w skali ligi. Musi on jednak wrócić do generowania strat – po dwunastu w pierwszych dwóch sezonach, w 2019 była to tylko jedna.

#24 – Dwayne Washington, Running Back

As formacji specjalnych oraz symbol wygranych Saints. Ulubieniec Darrena Rizziego, który odprawił z kadry kilku lepszych zawodników. Washington sam w sobie nie jest złym zawodnikiem, co już udowadniał przy swoich szansach. Przy pozyskaniu Ty Montgomery’ego, szanse Washingtona na boisko są jednak coraz mniejsze. Najważniejszy jest jednak jego wpływ na ST, gdzie raz po raz wyróżnia się w kick coverage.

#26 – PJ Williams, Cornerback/Safety

Jego kariera w Nowym Orleanie jest bardzo intrygująca. Mecze w których wygląda jak zawodnik niegodny ligi przeplata fenomenalnymi występami. I po raz trzeci znajduje swoje nowe miejsce na ziemi, przystępując do sezonu jako safety. PJ rozdziera fanów, jednak jest świetnym zawodnikiem do posiadania w zapleczu. Wszechstronny, świetny tackler, który tylko ma problemy z kryciem jeden na jednego. Przy kontuzjach w poprzednim sezonie PJ zadebiutował wlaśnie jako safety, w miejsce Marcusa Williamsa, i na tej pozycji spisał się bardzo dobrze. Już w college’u mówiono o tym, iż PJ nadaje się na tę pozycję, dzięki jego wyczuciu strefy. Teraz zostaje pierwszym backupem, i na safety, i do slotu.

#27 – Malcolm Jenkins, Safety

Gdy Jenkins żegnał się z Nowym Orleanem, fani mieli to za złe drużynie. Jego miejsce zajął Jairus Byrd, który dzisiaj jest pamiętany jako jedna z największych porażek Saints. Po latach Jenkins podąża ścieżką Patricka Robinsona i wraca z Philadelphii na południe. Zastąpi Vonna Bella, wnosząc ogromne doświadczenie i przede wszystkim poprawę krycia. Malcolm mimo lat na karku jest wciąż bardzo dobrym zawodnikiem, bez względnych słabości. Jest słabszy od Bella w grze dołem, lecz Bell to elitarny safety w tym aspekcie gry. Przede wszystkim jednak Jenkins to lider pełną gębą, tak potrzebny w Big Easy po ostatnich porażkach. CGJ pod jego skrzydłami również wiele się nauczy.

#28 – Latavius Murray, Running Back

Rok temu zmuszony wejść w buty Marka Ingrama, walczący o uznanie fanów. Skończyło się na tym, iż to on był najlepszym RB Saints w poprzednim sezonie przy problemach Alvina Kamary. Choć nie jest taką postacią jak Ingram, Murray okazał się perfekcyjnym zastępcą na boisku. Choć Sean Payton czasem zapominał o jego istnieniu, Murray i tak nie zawodził, raz po raz zdobywał jardy. Gdy Murray niesie piłkę, negatywne biegi niemal nie występują. Gdy musiał ciągnąć zespół na swoich barkach, również to robił. Szybkość, waleczność, siła i niezawodność – oto Latavius Murray.

#32 – Michael Burton, Fullback

Już w poprzednim sezonie próbował wywalczyć swoje miejsce w zespole, lecz nie był w stanie wygryźć Zacha Line. Line zakończył karierę, więć Burton raz jeszcze postanowił zawalczyć o tę pozycję. Saints preferują mobilnych fullbacków, którzy szybko dostaną się na drugi poziom i Burton właśnie takim jest. Musi jednak uważać, gdyż Saints mają kim go zastąpić.

#34 – Justin Hardee, Cornerback

Niemal brak snapów na cornerze przez tę parę lat, a jednak stale w kadrze. Ponieważ tak dobrych gunnerów ze świecą szukać. Hardee to elitarny zawodnik w kick coverage i jeden z autorów wielkiej przemiany formacji specjalnych Saints. Trafił do Nowego Orleanu po wspólnych treningach z Houston Texans, na których tak bardzo zaimponował Świętym, iż ci natychmiast go podebrali gdy tylko był dostępny. Jest także zagrożeniem przy puntach dzięki swoim warunkom fizycznym. Zawiódł tylko raz, gdy nie złapał piłki na fake puncie, tylko udowadniając dlaczego nie ostał się w lidze jako skrzydłowy. Poza tym błędem, jest niezawodny.

#36 – DJ Swearinger, Safety

Kolejny z zaciągu weteranów. Doświadczony i inteligetny safety, z bardzo dobrym wyczuciem strefy. Powrócił do Nowego Orleanu na minimalny kontrakt, co przy zawodniku tej klasy jest niesamowitą wartością. Swearinger nie będzie starterem dla Saints, lecz jest pewnym, iż znajdzie się na boisku. Swearinger wnosi duż bogactwa na ławkę Nowego Orleanu, dzięki czemu Dennis Allen ma więcej wolności i kreatywności w playcallingu.

#41 – Alvin Kamara, Running Back

Ulubieniec fanów. Najbardziej utalentowany running back w historii zespołu, w którym grali Chuck Muncie, George Rogers, Ricky Williams, Deuce McAllister, Reggie Bush, Pierre Thomas czy Mark Ingram. Transcendentny zawodnik, bedący w stanie pełnić każdą rolę – świetnie biegający, łapiący i blokujący. Choć już wszyscy przywykli do tego, co Kamara wyczynia na boisku, w tym wciąż jest trochę magii. Nagrodzony nowym kontraktem, otrzymuje teraz jedno zadanie – poprowadzić Saints do tytułu. Kamara musi się również odbić po koszmarnym dla niego sezonie 2019. Jeśli zdobędzie tytuł, może dalej zapisywać się na kartach historii zespołu.

#42 – Chase Hansen, Linebacker

Stracił cały sezon 2019 z powodu kontuzji, choć wobec niego były lekkie oczekiwania. Hansen był jednym z najlepszych zawodników pominiętych w drafcie 2019. Były safety, a teraz atletyczny linebacker wnosi potencjał głównie w formacjach specjalnych. To intrygujący zawodnik na zaplecze kadry, gdyż czeka go jeszcze długa droga przed awansem w hierarchii.

#43 – Marcus Williams, Safety

Minneapolis Miracle nigdy nie ucieknie od Marcusa. To już część jego kariery. Lecz po tak spektakularnym błędzie, Marcus odbił się w spektakularny sposób. 2019 był jego sezonem, choć nie ustrzegł się błędów. Był jednym z trzech najlepszych defensorów Saints, dominując w kryciu trzeciego poziomu. I na taśmie, i w cyferkach, Marcus wybijał się z tłumu. Głównym problemem był jego tackling, bardzo konserwatywny i zachowawczy. Pomimo comebacku, Minneapolis Miracle wciąż żyje w jego głowie i to się właśnie przejawia w tej ostrożności. Przed sezonem Sean Payton podkreślił, iż Marcus musi poprawić tackling, aby wznieść się na wyższy poziom. I ma rację, bo Marcus jest w stanie być elitarnym safety. Póki co, w ostatnim roku kontraktu, jest tylko bardzo dobrym. Na jego szczęście, mało kto potrafi kryć tak jak on.

#47 – Alex Anzalone, Linebacker

Linebacker z porcelany. Rok w rok Alex udowadnia swój ogromny talent, raz dłużej, raz krócej, a potem doznaje kontuzji. W debiutanckim sezonie, Alex rozegrał cztery mecze. W poprzednim, tylko dwa. W 2018, w ograniczonej roli, rozegrał pełne 16 spotkań. Jeśli jest zdrowy, Alex to atletyczny linebacker, z dobrym czytaniem gry, kryciem i bardzo dobrym wyczuciem na blitzach. Nie jest to zawodnik nie do zastąpienia, lecz jednak nikt mu nie dorównuje talentem na LB2. Alex na boisku to zawsze wzmocnienie defensywy.

#48 – JT Gray, Safety

2nd-team All-Pro za formacje specjalne. Gdy trafił do kadry, Sean Payton powiedział o nim następujące słowa – „szybko biega i mocno uderza.” Jak się okazało, to był klucz do sukcesu. Gray stale wyróżńia się jako gunner, zarówno w puntach ofensywnych, jak i defensywnych. Był on jednym z kluczowych zawodników dla sukcesu akcji powrotnych Świętych. Nie wybija się z ekranu tak jak Hardee w defensywnym kick coverage, ale jest o wiele bardziej zbalansowanym zawodnikiem w swojej grze.

#49 – Zach Wood, Long Snapper

O long snapperach trudnym jest pisać długie opisy. Jeśli nie wnoszą kolorytu swoją personą, oceniać ich wypada przez ich formę boiskową. W przypadku Wooda nie ma się do czego przyczepić – jest bezbłędny. I taka jest właśnie natura tej pozycji – każdy błąd jest spektakuarny, lecz dobre zagrania są niewidoczne.

#51 – Cesar Ruiz, Center/Guard

„With the 24th pick in the 2020 NFL Draft, the New Orleans Saints select Cesar Ruiz” –  słowa te rozczarowały wielu fanów w Nowym Orleanie. Los Angeles Chargers podebrali Kennetha Murraya, Larry Warford nie był jeszcze zwolniony, a na tablicy byli jeszcze Brandon Aiyuk i Patrick Queen. Fani Saints nie chcieli linii ofensywnej z najwyższym pickiem drugi rok z rzędu, lecz takie decyzje podejmują inteligentne zespoły. Niezależnie od tego, jaką pozycję obejmie Ruiz, będzie on wzmocnieniem linii ofensywnej. Warford miał za sobą bardzo ciężki sezon i jego brak mobilności był kotwicą przywiązaną u nogi OL Saints. Ruizowi mobilności nie brak, podobnie jak inteligencji, dzięki której może objąć pozycję centra. Ed Warriner, jego trener w Michigan, mówił, iż to Ruiz dyktował i ustawiał linię ofensywną w college’u. Teraz, pod skrzydłami jednego z najlepszyh trenerów ligi, Ruiz będzie mógł dopracować swój warsztat. Jednak już od pierwszego dnia Ruiz powinien być nadwyżką nad Warfordem i co najmniej soldinym liniowym. I to Ruiz, wraz z Erikiem McCoyem, będzie przepustkę do tego, aby OL Saints była elitarna przez następne lata.

#52 – Craig Robertson, Linebacker

Lider szatni i jeden z jej najważniejszych głosów. Ostoja formacji specjalnych. Na pozycji linebackera zawsze był co najwyżej solidnym wyrobnikiem i nie jest to kaliber startera. Gdy Craig był zmuszony wejść na boisko w poprzednim sezonie, jego brak mobilności był stale eksploatowany.

#53 – Zack Baun, Linebacker/Edge Rusher

Tak jak Chauncey Gardner-Johnson spadł rok temu, w 2020 Zack Baun był zawodnikiem przewidywanym na pierwszą rundę, który ostatecznie spadł wpadł w ręce Nowego Orleanu. Spadek Bauna zatrzymał się na trzeciej rundzie, z czego raz jeszcze Saints zamierzają skorzystać. To nie jest koniec podobieństw, gdyż łączy ich wszechstronność i brak określonej pozycji. Baun to bardzo inteligentny zawodnik, o dobrej technice jako pass rusher. Brakuje mu czystego atletyzmu, lecz jako SAM linebacker oferuje bardzo duże możliwości Dennisowi Allenowi. Baun to zabawka w rękach koordynatora, która stanowi zagrożenie w każdym miejscu dwóch pierwszych poziomów boiska. Pewny tackler, dobry pass rusher, solidny w kryciu – pełen pakiet, tylko bez eksplozywności.

#54 – Kiko Alonso, Linebacker

Wieloletni weteran i bardzo solidny linebacker. Jako starter jest maszynką do powaleń, choć Kiko z każdym sezonem radzi sobie coraz słabiej w kryciu. W poprzednim sezonie trafił do Nowego Orleanu jako zabezpieczenie przed kontuzjami i ostatecznie na boisko trafił, prezentując się z dobrej strony. Jednak jak na złość, sam zerwał więzadło krzyżowe przednie w playoffach, przez co straci przynajmniej część tegorocznego sezonu. Rehabilitacja Kiko trwa dłużej niż planowano i jest możliwym, iż nawet nie ujrzy on boiska w tym sezonie.

#55 – Kaden Elliss, Linebacker

Pośród środowiska Świętych, Elliss budzi bardzo dużo nadziei. Pod kątem budowy i umiejętności, jest bardzo podobny do Bauna. Przegrywa z Baunem pod kątem inteligencji i techniki w pass rushu, lecz wygrywa szybkością i siłą. Elliss również w lidze akademickiej grywał jako edge rusher, dzięki czemu poszerza możliwości Dennisa Allena pod kątem blitzów. Na początku sezonu Elliss ma przewagę nad Baunem, wyprzedzając go w pierwszych zestawieniach. Choć walczą o tę samą pozycję, są w stanie przebywać razem na boisku i Elliss może być zastępstwem wobec ewentualnej kontuzji Alexa Anzalone. Ma już za sobą rok doświadczenia, choć skróconego przez zerwane ACL. Gra w formacjach specjalnych tylko zwiększa jego wartość dla trenerów.

#56 – Demario Davis, Linebacker

Pierwszy bardzo dobry linebacker Saints od czasu Jonathana Vilmy.W końcu linebacker Saints, który zasługuje na to, by równać go ze słynnym Dome Patrol. W Nowym Orleanie Demario Davis odnalazł swoje miejsce na ziemi, stając się liderem szatni i awansując do ligowego topu na swojej pozycji. Gdy przebywa na boisku, to nie widać zawodnika z trzydziestką na karku, lecz zawodnika dopiero wchodzącego w swój prime. Demario to ludzki pocisk, w ułamku sekundy znajdujący się przy piłce. Jest również jednym z najlepszych blitzerów w lidze, przez dwa lata w Saints notując 9 sacków oraz 20 QB hitów. Nie dziwi, iż Saints przedłużyli z nim kontrakt, wiążąc go z Nowym Orleanem przez kolejne 4 sezony.

#62 – Nick Easton, Center/Guard

Najdroższy backup zespołu. Easton przychodził z nadzieją, iż przejmie rolę centra po Maxu Ungerze, lecz wybór Erika McCoya odebrał mu tę szansę. Easton wciąż trafił na boisko wobec kontuzji i Saints ufają mu w roli zastępcy na tyle, iż nie wyrzucili go z zespołu, choć mieli opcję odstąpienia od kontraktu. Brakuje mu czystej siły, jaką wnoszą starterzy, ale ma solidną technikę i jest liniowym, który nie zawali gry całej linii. Jest przeciętny, ale grywalny. Pieniądze, które są w niego zainwestowane, ostatecznie mogą się bardzo przydać Saints.

#64 – Will Clapp, Center/Guard

Jak na wybór z siódmej rundy, Clapp stale trzyma się kadry jako szósty/siódmy OL, nie dając się zdetronizować. Dostał swoją szansę jako starter, lecz nie spisał się najlepiej. Pod względem stylu gry, to minimalnie słabsza wersja Nicka Eastona.

#68 – Derrick Kelly, Tackle/Guard

Duży i potężny liniowy, który po roku treningów z Saints trafił do głównej kadry. To właśnie ta znajomość i zgranie pozwoliło Kelly’emu pokonać resztę konkurencji. Kelly dzięki swoim gabarytom jest w stanie pojawić się na boisku w ciężkich formacjach, zwłaszcza w sytuacjach goal line.

#71 – Ryan Ramczyk, Tackle

Ostoja w linii i kontra na najlepszych edge rusherów ligi. Ramczyk należy do absolutnego topu tackli i jest wielce prawdopodobne, iż jego kontrakt, tak jak Marshona Lattimore’a, przebije wszystkie na swojej pozycji. Należy jednak nadmienić, iż poprzedni sezon w wykonaniu Ramczyka był poniżej jego standardów. Część winy leżała na grającym obok Larrym Warfordzie, którego poziom gry spadł najbardziej, lecz i sam Ram wyglądał słabiej. Jeśi Saints mają zdobyć pierścień, Ramczyk musi powrócić do swojej topowej formy i chronić Breesa.

#72 –  Terron Armstead, Tackle

W poprzednim sezonie Terronowi w końcu dopisało zdrowie, a on rozgerał swoje rekordowe piętnaście spotkań w sezonie. Zazwyczaj byłaby to bardzo dobra informacja dla Saints, lecz kontuzje i spadek formy zrzuciły poziom OL w poprzednim sezonie. Sam Terron miewał wzloty i upadki w trakcie sezonu, ostatecznie również grając poniżej swoich umiejętności w playoffach przeciwko Vikings. W szczycie formy Terron dalej zachwyca swoją mobilnością i techniką, więc tak samo jak w przypadku Ramczyka, ta wersja Terrona byłaby mile widziana. Również jak Ram potrafi otwierać przestrzenie w grze biegowej, także na drugim poziomie, gdzie jego mobilność wybija się z ekranu.

#73 – Ethan Greenidge, Tackle/Guard

Podobna historia do Derricka Kelly’ego, lecz Greenidge’owi już rok temu udało się dostać do głównej kadry. Ostatecznie Greenidge nie pojawił się na boisku, tylko zbierając naukę od reszty liniowych. Były tackle Villanovy jest raczej przewidywany jest jako guard w lidze, gdzie jego potężna sylwetka powinna się odnaleźć o wiele lepiej. Ethan waży całe 15 funtów więcej od Kelly’ego, wnosząc jeszcze więcej siły i będąc perfekcyjnym prototypem szóstego liniowego do ciężkich formacji.

#75 – Andrus Peat, Tackle/Guard

Enfant terrible linii ofensywnej. Enfant terrible dla fanów Saints. Osoba, której przegrany blok przyczynił się do kontuzji Drew Breesa w poprzednim sezonie. Jedyny liniowy, którego upadki w trakcie akcji były w stanie stworzyć folder. Zawodnik, którego kontrakt doprowadził setki fanów do płaczu. Gdyby tylko kibice byli w stanie głosować nad tym, kogo wyrzucić z zespołu, Andrusa nie byłoby już w zespole. Nie można jedanak kłócić się z faktami – Andrus przez ostatnie dwa sezony był nękany przez kontuzje, a także był zmuszony czasowo przenieść się na tackle’a. Na początku swojej kariery faktycznie miał kłopoty z grą na poziomie, acz po przejściu na guarda Peat wyglądał bardzo solidnie, a cała animozja ku niemu była zrodzona przez to, iż nie dorastał do pięt reszcie linii ofensywnej, która wtedy się wybijała ponad przeciętną, zwłaszcza w 2017. Obraz Peata zakrzywiają także nominacje do Pro Bowl za dwa ostatnie sezony, w których Peat wyraźnie podupadł, i w których notował swoje największe wtopy. Nie otrzymuje on jednak pochwały za udane zagrania, które są po prostu tłumione przez jego wpadki. Lecz to właśnie te zagrania, razem z fenomenalnym profilem fizycznym i wszechstronnością, przekonały Saints do zaoferowania mu ponad pięćdziesięciu milionów. Peat miewa momenty, gdy jest naprawdę dobrym liniowym. A w lidze cierpiącej na deficity dobrych liniowych, za takowych trzeba słono płacić. Andrus będzie frustrować fanów jeszcze przez parę lat, lecz pośród opcji na ławce nie ma lepszej od niego.

#78 – Erik McCoy, Center/Guard

Najwyższy wybór Saints z draftu 2019, który był zmuszony wejść w buty Maxa Ungera po jego nagłym przejściu na emeryturę. I nie da się zaprzeczyć, iż McCoy miał wejście smoka. W swojej debiutanckiej kampanii nie był bezbłędny, ale i tak wyglądał jak klasowy liniowy. McCoy wciąż musi rozwinąć swoje umiejętności dowodzenia linią, ale zapowiada się na ostoję linii. Z ponadprzeciętną mobilnością i siłą, Eirk pozwala Saints na swobodne rotowanie schematami. Jeśli tylko będzie dalej usprawniać swoją technikę, McCoy zostanie jednym z najlepszych centrów/guardów ligi i już teraz puka do tych drzwi.

#82 – Adam Trautman, Tight End

Gdy w trzeciej rundzie rozpoczął się run na tight endów, Saints wzięli się w ruch, oddając pozostałe cztery wybory w tym drafcie za Trautmana, pierwszy wybór draftowy z uniwersytetu Dayton od kilku dekad. Według części środowiska draftowego Trautman był najlepszym prospektem na swojej pozycji, imponując skautom w trakcie Senior Bowl. Pod kątem umiejętności, Trautman to kompletny TE z doświadczeniem w linii, ale także jako receiver. W college’u wyróżniał się bardzo dobrymi umiejętnościami separacji, 50/50 oraz świetnym blokowaniem, lecz to wszystko jednak przeciwko konkurencji z niższego sortu. W NFL czeka go duży przeskok pod względem umiejęności konkurencji, acz gdyby Senior Bowl miało być wyznacznikiem, powinien sobie poradzić z tym bez trudu. Pozycja tight enda historycznie nie radzi sobie najlepiej w pierwszym roku w lidze, więc oczekiwania wobec Trautmana należy tonować. Pod kątem przyszłości Saints mogą mieć jednak bardzo dobrego startera, i do gry górą, i dołem. Sean Payton także powinien pokochać Trautmana i możliwości jakie on wnosi do nieskończonej ilości schematów Saints, ale także jego zaplecze jako rozgrywający w liceum.

#87 – Jared Cook, Tight End

Od czasu odejścia Jimmy’ego Grahama, Saints brakowało prawdziwej broni na pozycji Slot TE. Swój sezon miał Benjamin Watson, ale Jared Cook to dopiero zawodnik w modłę Grahama. Jego pierwszy sezon w Big Easy okazał się relatywnym sukcesem, zwłaszcza gdy do gry wrócił Drew Brees. Sam Cook stracił dwa spotkania i przedwcześnie musiał opuścić boisko w meczu z San Francisco, lecz druga połowa sezonu w jego wykonaniu była ogromnym pokazem jego umiejętności. Drew Brees zawsze miał słabość do budowania więzi z TE, którzy potrafią atakować przestreń pomiędzy safety i takową więź z Cookiem nawiązał. 2020 powinien być rokiem Cooka, który również skorzysta ze zdrowego Kamary i przybycia Sandersa.

#88 – Ty Montgomery, Running Back/Wide Receiver

Sytuacyjna hybryda w modłę ulubieńców Seana Paytona. Gdyby nie było Alvina Kamary, Montgomery raz po raz pojawiałby się na boisku jako satellite back. Obecność Montgomery’ego tylko poszerza możliwości ofensywy Saints, choć przy zdrowych AK i Murrayu, trudno znaleźć dla niego regularne miejsce. Na wyobraźnię mogą jednak działać formacje z #41 i #88 razem na boisku (Taysom także mógłby tam się znaleźć), wprowadzając defensywę w zakłopotanie.

#89 – Josh Hill, Tight End

Weteran na tej pozycji dla Saints. Hill grał za plecami Jimmy’ego Grahama, Benjamina Watsona, Coby’ego Fleenera, a teraz pora na Jareda Cooka. Rok w rok Hill jest ważną częścią ofensywy, od trzech lat przebywając na boisku przez ponad połowę ofensywnych zagrywek. Josh nigdy nie rzuca się w oczy i jest tym „drugim” Hillem. Jego solidność, zwłaszcza w blokowaniu jest jednak nieoceniona.

#90 – Malcom Brown, 0/1T Tackle

Potężny nose tackle, wyróżniający się w grze biegowej. Brown potrafi dodać swoje w penetracji, dzięki zaskakującej mobilności jak na te gabaryty. Ofensywy rywali muszą uważać na niego w swojej grze biegowej, a omijanie go również nie najlepszym rozwiązaniem przy dyscyplinie i szybkości Świętych w drugiej linii. Nie jest zawodnikiem, który wybija się z ekranu, ale zdecydowanie jest jednym z najlepszych role playerów Saints.

#91 – Trey Hendrickson, Edge Rusher

Pierwszy backup Saints na pozycji edge, bądź rotacyjny pass rusher. T-Rex to nie jest zawodnik, który nadaje się na regularnego startera, ale to wartościowy zawodnik do rotacji ze swoim atletyzmem i walecznością, Miewa także przebłyski bardzo dobrej gry, gdy potrafi pokonać nawet najlepszych tackli na swojej drodze do rozgrywającego. W tym sezonie będzie walczyć o nowy kontrakt i po solidnym 2019 może takowy wywalczyć, czy to w Nowym Orleanie, czy poza nim. In plus jest również jego wszechstronność i umiejętność gry w środku linii.

#92 – Marcus Davenport, Edge Rusher

Największy x-factor tej drużyny. Dwa pierwszorundowe wybory zainwestowane w jego osobę przekładają się na olbrzymią presję, z którą Marcus musi obcować. W drugim sezonie raz jeszcze nękały go urazy, i choć tego nie widać w cyferkach, Davenport stale musi się zmagać ze swoim własnym zdrowiem. Przez dwa lata stracił trzy spotkania, kolejne opuścił przedwcześnie i teraz raz jeszcze zmaga się z urazem, tym razem łokcia. Mimo tego wszystkiego, druga kampania Davenporta była udana. Poczynił duże postępy, zarówno jako indywidualny pass rusher, ale także kreator dla innych. Procentowo Dav należał do czołówki edge rusherów pod względem wygranych pojedynków, i to pomimo słabszych okresów, gdzie nikł kompletnie. To nad tą regularnością Davenport musi jeszcze popracować, tak samo jak i techniką, ponieważ sam atletyzm posiada niesamowity. W lidze jest tylko paru zawodników łączących tak dużą motorykę z takimi gabarytami. Dav już udowodnił, iż jest materiałem na gwiazdę. Teraz po prostu musi poczynić ten krok na przód i zdjąć część obowiązków z Cama Jordana.

#93 – David Onyemata, 1/3T Tackle

Wydawało się, iż Saints nie będą w stanie zatrzymać Onyematy, gdy wybuchł boom na DT w trakcie wolnej agentury, ten jednak przyjął kontrakt mniejszy od tych rozdawanych przez zespoły. A sam Onyemata stoi na tej samej, jeśli nie wyższej półce pod kątem talentu. 2019 był słabszym sezonem w wykonaniu Davida niż jego kampania rok wcześniej, lecz wciąż to był dobry sezon w jego wykonaniu. Jego technika uległa znacznej poprawie i David na chwilę obecną jest najlepszym liniowym w środku linii defensywnej Saints. Wciąż głównie wygrywa jednak swoją fizycznością, dzięki czemu stanowi trudną przeszkodę dla ofensyw rywali.

#94 – Cameron Jordan, Edge Rusher

Trzecia żyjąca legenda Saints, choć nie było mu dane zdobyć tytułu. Serce defensywy, który przetrwał z nią najgorsze lata. Ulubieniec kibiców i adoptowany nowoorleańczyk. Po tym, jak Saints udało się naprawić defensywę, Jordan dostał wiatru w żagle i z zawodnika bardzo dobrego stał jednym z najlepszych w lidze. Dominująca prezencja, która ściąga podwojenia, a nawet i potrojenia. Cama już nie trzeba nikomu przedstawiać. Należy jednak wtrącić, iż Cam stale goni za rekordami Saints i jest 28 sacków od wyrównania rekordu Rickeya Jacksona. Rozgerał 50 spotkań mniej od legendy Dome Patrol, więc ten rekord jest w jego zasięgu. Bo miejsce w gali sław Saints już ma zagwarantowane.

#96 – Carl Granderson, Edge Rusher

Rok temu Saints byli gotowi czekać na niego ponad miesiąc, nim mogli po raz pierwszy ujrzeć go na treningach. Pomimo skróconego campu, wywalczył sobie miejsce w zespole i zdążył się w nim oswoić. W tym roku wygryzł już Mario Edwardsa, który w poprzednim sezonie był przed nim w rotacji. Grandersona doceniają trenerzy, zwłaszcza za waleczność i gabaryty, dzięki czemu znalazł swoje miejsce w rotacji. W porównaniu do college’u, usprawnił także swoje umiejętności w pass rushu, co udowodnił dobrym obozem treningowym. Przewidywany jako czysty run stopper, Granderson okazuje się miłą niespodzianką dla Saints.

#97 – Malcolm Roach, 3T/5T Tackle

Trzeci rok z rzędu do głównej kadry łapie się pominięty w drafcie defensive tackle. Tym razem jest to powrót na stare śmieci, gdyż absolwent Texasu urodził się w Baton Rouge i kibicował … Świętym. Roach to mniejszy, ale mobilniejszy tackle, który jest w stanie grać również jako edge w cięższych zestawach. Swoją mobilnością potrafi sprawiać wiele kłopotów rywalom, zwłaszcza przeciwko grze dołem. Kartą przetargową Roacha jest bardzo dobra penetracja w grze biegowej, wynosząca wiele z jego doświadczenia jako linebacker. W liceum, trenowany przez swojego ojca, grał również jako tight end i można się tylko zastanawiać, czy Sean Payton nie spróbuje tego kiedyś wykorzystać.

#98 – Sheldon Rankins, 1/3T Tackle

W 2018 wyglądał jak wschodząca gwiazda ligi. Po kontuzji w pierwszym sezonie, przeciętnym drugim. gdzie ciągłe przebywanie na boisku go zajeżdżało, w końcu udało mu się uwolnić swój potencjał. Jego ponadprzeciętna mobilność wyskakiwała z ekranu, gdy Rankins torturował liniowych obrotami, pierwszym krokiem i bardzo dobrą pracą rąk. 8 sacków, 12 powaleń na stratę oraz 25 presji mówiło same za siebie. I wtedy przyszedł nieszczęsny mecz z Philadelphią w playoffach, w którym Rankins zerwał ścięgno Achillesa. Udało się mu szybko powrócić do gry, już w czwartym tygodniu, ale przez cały sezon Rankins był tylko cieniem samego siebie, z okazjonalnymi przebłyskami efektywności. Teraz Rankins dostał ponad pół roku na przygotowanie swojego ciała i formy do obciążeń sezonu, w ostatnim roku kontraktu próbując przywrócić starą magię. Nie da się ukryć, iż gdyby mu się udało, Saints otrzymaliby ogromne wzmocnienie swojego front seven. Solidny obóz przygotowawczy budzi nadzieje, lecz dopiero na boisku się okaże, czy Rankins wygrał swoją walkę ze zdrowiem.

#99 – Shy Tuttle, 1/3T Tackle

Za upokorzenie Matta Ryana i rzucenie nim w ziemię został pokochany przez fanów. Powinien zostać pokochany za to, iż jako szerzej nieznany UDFA z Tennessee załapał się do rotacji i okazał się być jednym z lepszych debiutantów w przekroju całej ligi. Wobec braku Sheldona Rankinsa i Davida Onyematy został rzucony do akcji już od pierwszego spotkania, okazując się pozytywną niespodzianką. Miejsca w rotacji nie oddał przez cały sezon, nawet gdy jego rola malała. Jest mu bliżej do Rankinsa i Malcolma Roacha względem stylu gry, opartego na mobilności, nie sile. Tuttle, podobnie jak Rankins, posiada jednak zaskakująco dużą siłę jak na liniowego mniejszych rozmiarów. Technicznie rozczarowuje, ale czystym wysiłkiem i atletyzmem potrafi sprawiać kłopoty w ofensywie. W ograniczonej roli udało mu się zanotować więcej sacków niż przez cztery lata kariery w barwach Vols. W oparciu o poprzedni sezon, Tuttle oferuje naprawdę intrygujący potencjał, lecz musi się rozwinąć technicznie oraz jako pass rusher. Nawet jeśli to nie nastąpi, Saints i tak udało się odnaleźć solidnego zawodnika znikąd.