NFC Championship Game: Złamane serca, wersja AD 2019

Ten mecz był dobry. Ten mecz był bardzo dobry – trzymał w napięciu, wbijał w fotel oraz po prostu przyciągał wzrok. Przez 58 minut. Po tym, jak obie strony, zwłaszcza Saints, zmarnowały swoje szanse, gwiazdami tego pojedynku stali się sędziowie, na dobre wpisując tę końcówkę do grona największych błędów w historii.

Zaczęło się jednak dobrze. Saints powoli, ale skrupulatnie wędrowali ku endzone.. Natrafili jednak na 3&7, podczas którego Sean Payton postanowił odpalić swoje charakterystyczne zagranie do Dana Arnolda. Arnold złapał piłkę, lecz w trakcie procesu upadania pozwolił jej wypaść z rąk i Saints byli zmuszeni kopać piłkę. Po chwili jednak ofensywa była znowu na boisku, po fenomenalnym tackle Demario Davisa na stratę czterech jardów oraz przechwyt w następnym zagraniu. Niestety, Saints nie wykorzystali szansy i po raz drugi byli zmuszeni kopać piłkę. Defensywa była za to w formie, znowu wyrzucając Rams z boiska po trzech zagraniach. Jared Goff był przytłoczony, a wyzwane Superdome było górą, znacznie utrudniając życie i Goffowi, i Rams. Atak w końcu się obudził i przy odrobinie szczęścia, a konkretnie fladze Rams podczas czwartej próby, zdobył przyłożenie. Bohaterem okazał się być Garrett Griffin, zastępujący Josha Hilla, który bardzo szybko był zmuszony opuścić mecz z powodu wstrząśnienia mózgu. 13-0 Saints.

Rams dalej nie potrafili wyjść z marazmu, ale ich sygnałem do walki okazał się być udany fake punt. Otrzeźwił on ofensywę gości, której udało się zdobyć trzy punkty po powolnym posiadaniu. Saints otrzymali swoją szansę na przejęcie meczu na dobre, ale jej nie wykorzystali. Szybko odkopali piłkę, ale obrona nie zamierzała zniżać się do ich poziomu. Po sześciu zagraniach piłka wróciła do Saints, lecz znowu na chwilę. Otworzyło to drzwi Rams to zdobycia punktów tuż przed końcem połowy i oni z tej okazji skorzystali. Przy odrobinie szczęścia (brak sacku na Goffie i brak ewidentnej flagi) Sean McVay podyktował fenomenalny drive zakończony przyłożeniem Todda Gurleya. 13-10 Saints, piłka dla Rams na start Q3.

Dla gości to była szansa na objęcie prowadzenia, ale zupełnie zmarnowana. Saints po trzech zagraniach mieli znowu piłkę w rękach Drew Breesa, a w końcu grać zaczął Mark Ingram. Skuteczne biegi Ingrama oraz niezliczone podania do Kamary szybko doprowadziły Saints do redzone. Tam, po słabym początku, udało się jednak uciec z ostrza noża podaniem do Taysoma Hilla, który wywalczył te dwa jardy na przyłożenie. Rams jednak się obudzili po raz drugi i po 5 minutach sami meldowali się w endzone. Mecz rozkręcał się na dobre, ale Saints byli zmuszeni odkopnąc piłkę. Drew Brees podczas trzeciej próby rzucił piłkę do Teda Ginna, ale on, będąc trzymanym przez cały proces biegania ścieżki, nie był jej w stanie złapać, a kibice szukali flagi na próżno. Obrona jednak stanęła na wysokości zadania i kolejnym 3&out sprowadziła Rams do pionu. Ich vis a vis dokonali tego samego, a Rams w następnym posiadaniu byli o centrymetry od przyłożenia po skutecznym marszu. 20-20. Saints mogą zamknąć mecz. Alvin Kamara konwertuje trzecią próbę, przyprawiając o zawał pół Nowego Orleanu. Chwilę później Brees odpala bombę do Teda Ginna, Saints są u bram. Sean Payton zamiast biegać, decyduje się ryzykować, lecz to odwraca się ku niemu. 3&10. Brees rzuca piłkę w stronę Tommylee Lewisa, acz zanim ona w ogóle do niego dolatuje, ten w brutalny sposób jest zaatakowany przez obrońcę Rams. Przyłożenia nie ma, podręcznikowa, ale i inteligentna flaga. Flaga, której brak. Nickell Robey-Coleman naruszył kilka zasad i dokonał najbardziej ewidentnej flagi tego sezonu, ale sędziowie, stojący tuż przy tej sytuacji, niczego nie rzucają. Corner Rams szuka flagi, ale jej nie znajduje. Superdome w szoku. Saints biorą swoje trzy punkty, ale Rams mają czas po swojej stronie. I wyrównują. Dogrywka.

Saints wygrali losowanie i mają piłkę, ale widać, że ich myśli są gdzie indziej. Brakuje im planu oraz dają się zdominować. W końcu Dante Fowler uderza Drew Breesa podczas podania, które przechwytuje John Johnson. Piłka Rams. I choć obrona zmusiła Grega Zuerleina do próby bardzo dalekiego kopnięcia, kopacz Rams miał nerwy ze stali. Wygrana Rams.

Fenomenalny mecz. Popisy ofensywne były imponujące w wykonywaniu obu stron, tak samo jak potężne i dominujące snapy defensyw. Saints przestrzelili swoje szanse, podobnie jak i Rams, ale obie drużyny były krzywdzone przez sędziów. Pominięte uderzenie kaskiem na Joshu Hillu, brak holdingu na duszonym Eli Apple, facemask przeciwko WR Rams, zignorowanie przekroczenia czasu przez Saints zagranie przed TD Taysoma  brak DPI na Ginnie. Przez większość meczu sędziowie starali się nie ingerować zbytnio w przebieg meczu, pozwalając na wiele, czasami nazbyt wiele. Jednakże ostanie zagranie, to uderzenie na Lewisie, przekroczyło wszelkie granice. Przyznali to zawodnicy Rams, przyznali to stermicy ligi tuż po meczu. Według wyliczeń ESPN, rzucenie tej flagi oznaczało 98% szansę wygrania meczu przez Saints. Jej brak zwiększył szansę Rams do 22.

Oczywiście, nie należy zrzucać całej winy na arbitrów. Saints mieli swoje szanse i ich decyzje w końcówce pozostawiły wiele do życzenia, jednak ta flaga zabrała im przyłożenie oraz na dobrą sprawę, wygraną. Nie należy również zrzucać winy na drużynę gości. Ba, Rams rozegrali bardzo dobre zawody, będąc drużyną równą Świętym. Ich powrót do gry zasługuje na wielkie brawa, tak samo jak zagrywki Seana McVaya, lecz to zostanie na zawsze przytłoczone przez zebry. Koniec końców, zachowali zimną krew.

Dla Saints to koniec sezonu. Ze złamanymi sercami, drugi rok z rzędu. Tym razem jednak przez cudze ręce.