NFC Divisional Round: 5 celów przeciwko Eagles

Philadelphia Eagles, wieczny underdog. Zespół wiecznie skazywany na pożarcie, wręcz karmiony byciem skreślanym. A teraz, to jeszcze zespół żądny zemsty za bycie upokorzonym przez Saints w sezonie regularnym. Choć cały Nowy Orlean chciałby przyznać, nie będzie to łatwe spotkanie. Oto pięć rzeczy, na które Saints będą musieli zwrócić szczególną uwagę.

#1 Zmusić Folesa do myślenia

Nick Foles to dobry QB, nic więcej. To celny rozgrywający z silną ręką, który nie boi się pociągnąć za spust. Jest to również zawodnik z wątpliwą decyzyjnością i umiejętnościami czytania gry, lecz szczęśliwie dla niego Doug Pederson bardzo rzadko od niego tego wymaga. Atak Philly śmiało można nazwać terminem blitzkriegu – szybkie i agresywne podania, zanim obrona zdąży wszystko rozpracować. Podania, w trakcie których Foles skupia się na jednej/dwóch opcjach. W taki sposób Eagles minimalizują wpływ pass rushu na Folesa, jednocześnie grając pod jego mocne strony. Kiedy jednak Foles jest zmuszony przytrzymać piłkę dłużej, nie tylko staje się podatny na pass rush, ale także o wiele częściej popełnia błędy. A tego Saints chcą. Kluczowym zawodnikiem w uzyskaniu tego będzie Marcus Williams, którego decyzje nie raz zauważą na tym, czy Foles będzie trzymać piłkę, czy się jej pozbędzie. Mimo, iż pass rush Saints w tym sezonie prezentuje się fenomenalnie, bez wsparcia secondary w tym meczu się nie przebije. Tak samo secondary bez wsparcia Dennisa Allena może mieć problemy – Saints nie mogą kurczowo trzymać się jednego schematu w obronie. Większa ilość roszad znacznie utrudni robotę Pedersonowi i Folesowi.

#2 Wykorzystać brak doświadczenia cornerów Eagles

Saints już raz tego dokonali, w trakcie rzezi na Orzełkach podczas pierwszego spotkania. Secondary Eagles nie była w stanie nic wskórać, a słaby mecz rozegrał nawet fenomenalny weteran Eagles – Malcolm Jenkins. Ta sama grupa nabrała odrobiny doświadczenia od czasu tego spotkania, ale w trakcie meczu z Bears raz jeszcze wyszło, iż są mimo wszystko debiutantami, bądź na drugim roku. Po obiecującym początku popełniali coraz to więcej błędów komunikacyjnych, czy technicznych, prowadząc do dużych zdobyczy Bears. Teraz trafiają na Seana Paytona, który doskonale wie w jaki sposób wykorzystać to na swoją korzyść. Za pierwszym razem zadziałało to z niedoświadczonymi skrzydłowymi. A teraz do gry wrócił Ted Ginn.

#3 Mark Ingram – topór kata

Nie jest ciężko opisać, jak wiele znaczy dla ofensywy Saints Mark Ingram. Fakt, to Drew Brees jest nieoceniony, Michael Thomas łapie wszystko, a Alvin Kamara jest najgroźniejszą bronią jaką Nowy Orlean widział. Ale jeśli to Mark Ingram notuje cyferki i biega z olbrzymią efektywnością, to dobrze wiesz, iż Saints się powodzi. W tym sezonie Ingram grał bardzo nierówno, ale każda eksplozja jego formy szła w parze z dobrą postawą ofensywy Saints. To jego fizyczny styl biegania zamęcza obrońców dla Kamary, ale także przywraca nieprzedywiwalny ton gry ofensywy Świętych. Saints nie mogą o tym zapomnieć, a niestety już im się to zdarzało. Czym więcej Ingrama, tym więcej kontroli Świętych. To on jest toporem w ręku kata, czekającym na użycie.

#4 Ograniczyć TEs Philly

Zach Ertz i Dallas Goedert to bardzo groźny duet na swojej pozycji, tworzący na dobrą sprawę jedyną pozycję, na której Saints kadrowo są słabsi od obrońców tytułu. Obaj są inteligentnymi i wszechstronnymi TE, którzy sprawiają bardzo dużo okazji swoim rozgrywającym. Saints, choć mają personel do ograniczenia poczynań tej dwójki, nie mogą w pełni im go poświęcić, mając na względzie biegaczy Eagles – m. in. Darrena Sprolesa. Do tego Vonn Bell, choć może pochwalić się sezonem życia, zawsze miał problemy z kryciem TE i Eagles będą zapewne chcieli go przetestować. Musi być na to gotowy, podobnie jak Dennis Allen.

#5 Po prostu grać swoje

O Saints można powiedzieć wiele. O ich ostatniej formie można powiedzieć wiele. Ale wciąż, to najbardziej utalentowany zespół ligi, obdarzony dodatkowym tygodniem przygotowania oraz, w końcu, pełnym zdrowiem. Linia ofensywna po raz pierwszy od paru miesięcy jest w pełnym gronie, Alex Okafor również jest gotowy, podobnie Ted Ginn. Okaleczeni Saints raz już zmietli z ziemi Eagles. To nie oni muszą rozegrać perfekcyjne zawody, by nawiązać walkę. Niech Święci grają swoje, metodyczne punktując Eagles, cios za ciosem. Nikt ich wtedy nie zatrzyma.