Saints idą all-in po pierścień. Przez cały dzień draftu szumnie mówiło się o tym, iż zespół planuje awans o kilka miejsc i w trakcie draftu znalazło to potwierdzenie w rzeczywistości. Saints zagrali va banque oraz za wybory #27 i #147, a także przyszłoroczny wybór w pierwszej rundzie wybrali defensive enda Marcusa Davenporta z Uniwersytetu Texas-San Antonio.
Davenport to zawodnik mogący poszczycić się imponującym profilem fizycznym – 6’7 255. Poza futbolem grał również w koszykówkę oraz biegał. Jest dobrym atletą z ogromnym potencjałem, który krok po kroku uwalnia. Stale poprawia się technicznie i naprzeciwko Camerona Jordana może wyrosnąć na kluczową postać zespołu, zwłaszcza, iż jak Cam, ma nieskończone pokłady energii.
Ogromny potencjał już jest, acz za ogromną cenę. Czas pokaże, czy warto.
Głos zabrał Sean Payton, który przekazał nam, iż jest wielce podekscytowany na możliwość pracy z Marcusem i, że to on od kilku dni był głównym celem zespołu, momentami nawet jedynym.
Sam Marcus zaś dodał, iż jest niezmiernie uradowany faktem trafienia do Nowego Orleanu – miasta, w którym urodzili się jego ojciec oraz dziadek. Powiedział także, iż pierwszy raz było mu dane zobaczyć płacz ojca, a koszulka Saints, konkretnie Reggiego Busha z numerem 25, była pierwszą w jego życiu, gdyż dorastając, był fanem właśnie Świętych.


